Zostałby sam. Rozwód to taka niewdzięczna rzecz. Spróbuję poczekać, może się zmieni. 

Moja cierpliwość wyczerpała się! – Iwona wyskoczyła z samochodu, zatrzaskując drzwi.

– Nie wybaczę Ci tego! Nigdy!  – krzyknął za nią.

Od samego rana nastrój pary był zły. Igor szybko poszedł do pracy, nie zwracając uwagi na zmęczone marudzenie żony o braku pieniędzy.

A Iwona zaczęła piłować swojego męża, gdy tylko się obudziła.

Uważała, że ​​Igor nie cenił ich małżeństwa, więc nawet nie próbował zarobić więcej. Siedział w swoim biurze zamiast szukać lepiej płatnej pracy.

– Czy w ogóle mnie słyszysz? – kontynuowała, gdy zdała sobie sprawę, że Igor otwarcie ją ignoruje.

– Niestety słyszę!

– A co powiedziałam?

– Że masz mało pieniędzy.

– Nie powiedziałam tego! – zawołała jego żona. – Zawsze wszystko wywrócisz do góry nogami!

Poważnie? Myślę, że robisz to znacznie lepiej niż ja.

– Tak, powiedz mi, że jestem winna tego wszystkiego!

– Czym jest „wszystko”?

– Żyjemy jak kot z psem.

– Oni w przeciwieństwie do nas są przyjaciółmi.

– Żartujesz?

– Nawet nie pomyślałam…

–  Wystąpię o rozwód!

– No, nareszcie przynajmniej jedna mądra myśl.

– Pożałujesz!

– Oczywiście.

W rzeczywistości był to tradycyjny poranny dialog, do którego oboje od dawna byli przyzwyczajeni. Nie potrafili porozumieć się inaczej, a może nie próbowali. Kłócili się, wychodzili do pracy, spotykali się wieczorem, godzili się w nocy, rano zaczynali od nowa.

Tego dnia nieprzyjemna rozmowa trwała dalej w samochodzie.

– Jak z Tobą żyć! Nie można na Tobie polegać! Nawet mieć z Tobą dziecko jest trudne – Iwona celowo poruszyła tajemnicę. Od pięciu lat para nie może doświadczyć radości rodzicielstwa.

– Dziecko? Czy nadal chcesz mieć dziecko?

– Chcę, ale widzę, że muszę zrezygnować z macierzyństwa.

Igor wcisnął hamulce. Jego twarz była wykrzywiona, policzki mu płonęły:

– Co powiedziałaś?

– Nie dam Ci spadkobiercy.

– Spodziewasz się dziecka? – w głosie mężczyzny słychać było nuty radości, czułości i nadziei.

Iwona milczała jak grób.

Po prostu odważ się coś zrobić!

– Zapomniałam Cię zapytać!

– Ostrzegam Cię.

– Cóż, to bardzo przerażające. Szkoda, że ​​jest za późno.

–  Co oznacza „za późno”?

– To, co usłyszałeś?

– Nie waż się robić czegokolwiek wbrew mnie!

I wtedy Iwona, nie mogąc tego znieść, wyskoczyła z samochodu. W jej duszy szalała prawdziwa, nieokiełznana burza.

– Jak ona śmie?! Moje dziecko!

Ledwie zdążył zareagować na znaki drogowe, nie zauważył sygnalizacji świetlnej, na której paliło się czerwone światło.
Skrzypienie hamulców. Ciemność.

– To już koniec – przeleciała ostatnia myśl.

Iwona była już daleko, biegła ulicą, mentalnie kontynuując rozmowę z mężem:

– A czego chciałeś? Dawno zapomniałeś, że jestem kobietą! Że potrzebuję uwagi, miłości, a nie ciągłych wyrzutów i kłótni. Nie jesteś wart mojego małego palca! Chciałeś mieć dziecko! A ja nie chcę? Ale czy bylibyśmy dobrymi rodzicami, jeśli nie potrafimy się właściwie porozumieć nawet przez godzinę? Nie, trzeba się rozwieść. To nie jest życie. Samotnie wychowam dziecko. Może spotkam normalnego człowieka. Postąpiłam słusznie. Trzeba było w ogóle nic nie mówić.

Była zła.

W pracy nie mogła się uspokoić i nagle pomyślała:

–  Zostałby sam. Rozwód to taka niewdzięczna rzecz. Spróbuję poczekać, może się zmieni.

Zadzwonił telefon, a Iwona zobaczyła, że to jej mąż.

– Teraz zacznie prawić mi morały – pomyślała kobieta i postanowiła nie odbierać.

Dzwonił kilka razy. W końcu telefon ucichł.

Wieczorem wszystko mu opowiem. Wystarczy próbować wzajemnie się zrozumieć – zdecydowała Iwona i pogrążyła się w pracy, żeby jakoś odwrócić uwagę.

– Dzień dobry, dzwoniłem do Pani – jakiś mężczyzna zadzwonił wieczorem na telefon stacjonarny.

– Tak? – Iwona nie miała pojęcia, kto mógłby do niej zadzwonić.

Nieznajomy męski głos powiedział, że Igor nie żyje.

Po wysłuchaniu kobieta powoli się rozłączyła. Stała przy stole przez kilka sekund i opadła na krzesło.

Wtedy wszystko było jak we mgle. Nie rozumiała, gdzie jest i co się dzieje. Później wzięła koszulę Igora, która wciąż zachowała swój zapach i przytuliła ją do siebie.

W jej głowie zabrzmiały jedne z ostatnich słów mężczyzny:

– Nie wybaczę Ci! Nigdy!

Oceń artykuł
TwojaCena
Zostałby sam. Rozwód to taka niewdzięczna rzecz. Spróbuję poczekać, może się zmieni.