Zostałam sama z nieznajomym w przedziale. Żadne z nas nie spodziewało się takiego obrotu wydarzeń

Musiałam odwiedzić mamę, która trafiła do szpitala. Dlatego byłam w drodze na dworzec, skąd miałam odjechać do rodzinnego miasta. Odprowadzał mnie mój mąż i syn. Córka była w szkole, nie mogła opuścić lekcji, bo była w klasie maturalnej i przygotowywała się do egzaminów.

– Już rozmawiałam z bratem. Odbierze mnie z peronu. Nie byłam tam tak długo, obym się nie zgubiła. Będziemy w kontakcie – powiedziałam do męża.

– Będziesz jechała 6 godzin, odpoczywaj i nie martw się.

– Poradzicie sobie beze mnie przez 2 dni, prawda? – zapytałam.

– Oczywiście, mamo, nie martw się. Wszystko będzie świetnie – syn mnie przytulił.

Oboje zaczęli się oddalać, a ja przez okno w swoim wagonie obserwowałam ich. Jak mi się poszczęściło z rodziną…

Sąsiadami w moim przedziale byli dwaj studenci, później dołączył do nich jeden ponury mężczyzna, który nawet nie przywitał się wchodząc do przedziału. Na jednym z przystanków studenci wysiedli i okazało się, że zostałam sama z tym mężczyzną. Wyjęłam z torby ciastka i kanapki.

– Proszę, Krzysztofie – niespodziewanie powiedziałam.

– Anna? – rozpoznał mnie i zamarł ze zdziwienia.

Wiele lat temu do wsi, gdzie mieszkałam, a dokąd teraz jechałam, przeprowadził się na jakiś czas chłopak z miasta z rodziną. Byli bardzo bogaci. Chłopak różnił się od miejscowych zarówno ubiorem, jak i zachowaniem, czym rozkochał w sobie wszystkie dziewczyny w wiosce, ale jego wybór padł na mnie – skromną i niewyróżniającą się dziewczynę. Wkrótce zaczęliśmy się spotykać, a w swoje urodziny Krzysztof nawet poprosił mnie o rękę. Jednak ojciec Krzysztofa miał zupełnie inne plany dotyczące przyszłej synowej, a wiejska prostaczka nie pasowała do nich. Ojciec rozpuścił plotki, jakobym spotykała się jednocześnie z dwoma chłopakami. Krzysztof wycofał oświadczyny, zabrał pierścionek i zniknął z mojego życia. A ja wyszłam po kilku latach za innego chłopaka, który długo mnie kochał, ale ja tego nie zauważałam.

– Jak Twoje życie? – zapytał Krzysztof, biorąc kanapkę, którą mu podałam.

– Mamy własną piekarnię. To, co teraz jesz, to wszystko z naszych wypieków – radośnie opowiedziałam. – Mam też syna, który chodzi do gimnazjum i córkę w liceum – przez ten czas Krzysztof zdążył już bardzo zmienić wyraz twarzy.

– A jak Ty sobie radzisz?

– Ojciec zbankrutował, teść też ma kłopoty… – mówił Krzysztof niechętnie.

– A dzieci? Masz dzieci? – zapytałam.

– Córka. Tylko ona i jej mama przyzwyczaiły się do zamożnego życia, a teraz nie mogę im tego zapewnić… Gdybym ożenił się z Tobą… byłaś moim przeznaczeniem – Krzysztof spojrzał w dal przez okienko.

– Nie, mój drogi, gdybym wyszła za Ciebie, Twoje przeznaczenie stałoby się moim – powiedziałam z przekąsem.

Teraz sobie myślę, że dopisało mi w młodości, a ja wtedy płakałam… Dlaczego my, dziewczęta, wybieramy nie dobrych i poczciwych chłopaków, ale tych, którzy mogą nas skrzywdzić i jeszcze za nimi płaczemy?

Oceń artykuł
TwojaCena
Zostałam sama z nieznajomym w przedziale. Żadne z nas nie spodziewało się takiego obrotu wydarzeń