Żona złożyła pozew o rozwód, uważając mnie za nieudacznika. Nie sprzeciwiłem się, na szczęście moja córka została ze mną

Moi rodzice nie mieli dużo pieniędzy. Każdy grosz był okupiony ciężką pracą. Musiałem więc sam myśleć o własnym życiu, nie licząc na pomoc z zewnątrz. Aby jakoś żyć w obcym mieście, dorabiałem wieczorami po zajęciach na uczelni. Na drugim roku poznałem Teresę. Zaczęliśmy się spotykać, a niecałe pół roku później moja ukochana zaszła w ciążę. Był to dla mnie dość poważny test. Teresa chciała dokonać aborcji, bo nie mieliśmy nawet własnego mieszkania. Powstrzymałem ją jednak przed tym krokiem, mówiąc, że z Bożą pomocą wyjdziemy z tej sytuacji.

Zacząłem pracować prawie na dwie zmiany. W ciągu sześciu miesięcy zaciągnęliśmy kredyt na zakup domu, aby zdążyć przed narodzinami naszej córki. Później nie mieliśmy żadnych wakacji przez siedem lat. Teresa stała się wobec mnie chłodniejsza, zaczęła też pracować. Córka teraz chodzi już do szkoły, to piękna i inteligentna dziewczynka. Z jakiegoś powodu rodzice Teresy nie lubili mnie od pierwszego dnia. Uważali mnie za nieudacznika i zarzucali mi, że rujnuję życie ich ukochanej córki. Oczywiście zabolały mnie te słowa, ale po cichu robiłem swoje. Może i byłem wtedy biedny, ale daleko było mi do nieudacznika.

Nie miałem też wielu przyjaciół. Wszystko kręciło się wokół mojej rodziny. Pewnego razu Teresa urządziła mi niespodziewany skandal. Powiedziała, że jestem nikim i nie chce mnie takiego. Dlatego była gotowa się ze mną rozwieść. To był dla mnie cios poniżej pasa, ale nic nie mogłem zrobić. W końcu nie można nikogo zmusić do miłości. I faktycznie kilka tygodni później złożyła pozew o rozwód. Aby łatwiej było przejść przez ten proces, zabrałem ze sobą córkę i pojechałem do domu moich rodziców. Moja żona nie sprzeciwiła się temu krokowi. Nalegałem więc, by dziecko zostało ze mną.

Sąd przychylił się do mojej prośby. Sprzedaliśmy nasze dwupokojowe mieszkanie i podzieliliśmy je na pół z niewielką dopłatą.I tak zamieszkałem z córką. A potem, po śmierci ojca, zamieszkałem z matką, która wciąż miała siłę zajmować się dzieckiem. Nie mogła się nacieszyć wnuczką, nie chciała spuszczać jej na krok. A ja wróciłem do pracy. Przy okazji lekko awansowałem i zacząłem więcej zarabiać. Tak minął rok. Teresa w ogóle nie interesowała się dzieckiem. Było tak, jakby naszej córki nie było w jej życiu. Pewnego dnia, załatwiając sprawy urzędowe, przypadkowo spotkałem teścia.

Byłem zaskoczony jego podejściem do mnie. Najpierw podbiegł i przywitał się ze mną, zapytał, co u mnie, jak się miewa moja córka. A potem zaczął narzekać. Powiedział, że Teresa jak tylko zerwaliśmy, przyprowadziła do domu innego mężczyznę. Teść od początku go nie polubił, ale nikt nie chciał go słuchać. A potem nadeszły awantury i pijackie nocne libacje. Teresa została zwolniona z pracy kilka miesięcy później.

Teraz żyje na ich koszt. Poza tym wydaje pieniądze w barach lub na swojego partnera. Podobno jest całkowicie podłamana.

– Nasze życie zmieniło się w piekło. Nie wiem, jak dalej żyć – teść był naprawdę zdołowany.

Jego oczy zapadły się i stał się jeszcze smutniejszy. Nie mogę mu jednak pomóc. W końcu nie powiedział ani słowa w mojej obronie, kiedy jego córka powiedziała, że składa pozew o rozwód. Wręcz przeciwnie, dolali oliwy do ognia, nazywając mnie nieudacznikiem. Ich córka zawsze była gwiazdą. Niech więc teraz cieszą się własną gwiazdą beze mnie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Żona złożyła pozew o rozwód, uważając mnie za nieudacznika. Nie sprzeciwiłem się, na szczęście moja córka została ze mną