Po dotarciu do miasta zacząłem szukać taksówki, aby jak najszybciej dojechać do domu.
Nie zajęło mi to zbyt dużo czasu. „Proszę wchodzić i jedziemy” – powiedział kierowca. W ciągu kilku godzin będziemy na miejscu. Nie spieszyłem się z wchodzeniem, ponieważ moimi towarzyszami podróży byli mężczyzna i kobieta w wieku przedemerytalnym, którzy próbowali „załadować” starszą panią na tylne siedzenie, w rzeczywistości babcię.
Nie mogła ona zrozumieć, w którym momencie musi podnieść nogi, aby włożyć je do samochodu i opuścić, gdy już się w nim znajdują, w końcu została wepchnięta do pojazdu. Wydawało mi się, że robiła to celowo, jakby szydziła z nich, wszystkie manipulacje babcią były wykonywane w absolutnej ciszy, tylko pchali ją bardzo delikatnie mówiąc…niegrzecznie. Przez jakiś czas jechałem w milczeniu, moi towarzysze podróży nie rozmawiali nawet między sobą, no i po cichu planowałem swoje sprawy po przyjeździe do mojej starej matki.
– Do kogo jedziesz? – nagle mężczyzna – pasażer zwrócił się do mnie. – Do domu?
– Do mamy, w odwiedziny – odpowiedziałam krótko, sugerując tym niechęć do prowadzenia rozmów drogowych.
Ale to nie powstrzymało mężczyzny. Nie wstydził się obecności innych, a co najważniejsze, jak się okazało teściowej, opowiedział nam swoją nieradą historię.
„Nigdy nie dąż do tego aby starszy człowiek z Tobą mieszkał. Szukaj jakichkolwiek opcji, po prostu nie zamieniaj reszty swojego życia w piekło. Dwa lata temu przenieśliśmy teściową do nas, sama tego chciała. W tym momencie zniknęła moja mądra i doświadczona żona.Teraz najmądrzejszą i najbardziej doświadczoną osobą w naszym mieszkaniu jest teściowa, która szybko zmieniła moją żonę w małe dziecko. Jest teraz przywódcą naszej rodziny. Mnie też próbowała zmienić się w bezmózgiego dzieciaka, ale nie dałem się. Zaczęła narzekać na nasz budżet, wpędzać nas w tryb super oszczędnego życia – bulion należy gotować tylko na kostkach rosołowych, zamiast masła trzeba kupić margarynę i nie wydawać pieniędzy na benzynę, a chodzić więcej – wcześniej ludzie tylko chodzili i nic im się nie działo, nie umierali. Naszego telewizora słuchają teraz wszyscy sąsiedzi – teściowa jest głucha, a aparatu słuchowego nie chce nosić – w nim, widzisz, nie słyszy wyraźnie dźwięków. Po trzech miesiącach zażądała, aby odstawić ją spowrotem do swojego domu, tam tylko ona jest gospodynią. Jak się ucieszyłem! Byłem gotów zanieść ją tam na rękach.
Tego samego dnia wziąłem wolne, po to aby ją odwieźć. Minął miesiąc, znowu płacze – prosi o powrót. Nie chciałem po nią jechać, ale moja żona nalegała – przywieźliśmy ją ponownie. Zabierając ją, uzgodniłem, że ma zachowywać się inaczej – akceptuje nasz styl życia, nie ustala własnych zasad ani praw. Obiecała, ale wszystko się powtórzyło, a nawet pogorszyło — najwyraźniej wiek robi coś z mózgiem. Znowu trzy miesiące życia i zażądała powrotu do domu. Z przyjemnością odwiozłem, mówiąc, zarówno żonie, jak i jej, że nie będę już jej stamtąd zabierał. Mieszkała w domu przez prawie sześć miesięcy, chociaż próbowała prosić o powrót to kategorycznie jej odmawiałem.
Ale później, mimo wszystko, poddałem się namowom i obietnicom, że wszystko będzie teraz inaczej – przywiozłem do nas teściową po raz trzeci. Przez cały miesiąc wszystko znosiła – jadła chleb z masłem – nie narzekała co jest drogie, i aparat słuchowy włożyła i mojej żonie bez czapki we wrześniu „pozwoliła” wyjść, choć poruszając wargami najwyraźniej wymawiała swoje roszczenia, ale bała się głośno mówić. I znów, po chwili wszystko wróciło na swoje miejsce. Deja Vu…Tym razem w nocy zaczęła nas budzić, raz się nudziła, potem miała straszny sen, kiedy indziej w mieszkaniu było duszno czy zimno. Zaczęły się szalone czasy – najpierw cały dzień w pracy, potem nieustanne walki z teściową. Chciałem siłą zabrać ją do domu, ale żona nie pozwoliła, płakała, prosiła o cierpliwość, w końcu to jej jedyna mama. Postanowiłem poczekać, aż sama poprosi o powrót, ledwo dawałem radę.”
– Mam tylko jedno życie, mam prawo je spokojnie przeżyć, prawda? – taksówkarz, kończąc opowieść, zwrócił się do starszej kobiety.
Ta zignorowała pytanie, a może spała spokojnie, najwyraźniej postrzega takie rozmowy na zasadzie: „pies szczeka, a karawana jedzie”. Milczała też kobieta i mężczyzna, a ja czułem się bardzo niekomfortowo zupełnie nie zdając sobie sprawy, że można opowiedzieć taką historię, nawet w obecności osób, o których była mowa.
Nic się nie poradzi, opcje opieki nad starymi rodzicami są różne, ale każdy powinien postąpić w zgodzie z samym sobą i zwrócić uwagę na swoje sumienie, okoliczności i możliwości finansowe.
Po prostu nie możemy zostawić ich samych, nawet takich jak kobieta opisana wyżej, ponieważ oni też byli kiedyś normalnymi ludźmi i to nie ich wina, jakich uczyniła ich natura.
Kto inny będzie im pomagał, jeśli nie własne dzieci?



