Znalazłam powód, by przyjąć oświadczyny. Opowieść.
Dziękujemy wam za wsparcie, za lajki, za wszystkie życzliwe komentarze i udostępnienia moich opowiadań i WIELKIE DZIĘKI od całej mojej piątki kocich współlokatorów za każdy grosz darowizny!
Udostępniajcie proszę moje teksty w swoich mediach społecznościowych autorce też robi się wtedy cieplej na sercu!
Twoja córka chciała rasowego psa? zapytał pewnego razu sąsiad jedna kobieta.
Chciała, ale nie mamy pieniędzy na takie przyjemności, radzimy sobie same, bez nikogo odpowiedziała kobieta. Ale sąsiad tylko się rozpromienił Oddam za darmo, chodźcie.
Jak na złość, córka Gabrysia była już w domu ze szkoły i od razu usłyszała rozmowę.
Mamo, jedźmy zobaczyć! Przecież to gratis, mamo! Będę z nim wychodzić na spacery i obiecuję, że będę miała same piątki!
A co ty, Heniek, za facet! Rozbudziłeś dzieciakowi nadzieje, a ja teraz mam się martwić zirytowała się Marzena Kamińska.
Najpierw byś mi się, Marzena, przyjrzała, a potem złościła. Porządny ze mnie chłop, zaradny, pracowity. Wszystko u mnie gra tylko samotność doskwiera!
Daj spokój, Heniek, wiesz dobrze, ile jestem od ciebie starsza? Skończyłam szkołę, jak ty jeszcze po korytarzach biegałeś. Opanuj się jeszcze bardziej się zdenerwowała Marzena.
Ale teraz już wyrównaliśmy rachunki, zobacz, jestem tylko głowę wyższy i silniejszy! Heniek podszedł bliżej i objął Marzenę.
Patrz, Gabrysiu, jaki jestem duży w porównaniu do twojej mamy!
Za to w głowie mniej masz, przy dziecku mnie międzysz zdołała się wyswobodzić Marzena.
No tak właśnie, brakuje mi ciebie, takiej mądrej, więc się męczę Heniek się żałośnie uśmiechnął.
Już dosyć, jedziemy po tego psa, czy nie? prawie łkając spytała Gabrysia.
No właśnie, gdzie takiego znajdziesz? A tu za darmo, ładny, z łatakami. Historia z nim jest nie z tej ziemi, zobaczysz głos Henka nabrał tajemniczości, a Gabrysia mocniej ścisnęła dłoń mamy.
No, mamo, sama obiecałaś!
Po oczach sąsiadki Heniek poznał, że jest rozdarta, więc pośpieszył:
Mam odpalić samochód? To blisko, nie pożałujecie!
Marzena spojrzała krzywo na sąsiada, westchnęła i powiedziała córce:
Dobra, mówisz, że pies mały? Pamiętaj, jak znowu będziesz miała tróje, to koniec spacerów!
Gabrysia przez całą drogę zasypywała pytaniami: To pies jest wesoły? Jak się wabi? Wujek Heniek, już blisko?
W końcu dotarli pod stary blok.
To mieszkanie było mojej świętej pamięci matki, wynajmowałem je, ale kiepsko trafiłem. Nie ogarnąłem sprzątania, dopiero wczoraj odkryłem ten burdel, jak po czynsz przyszedłem…
W środku naprawdę panował syf i bajzel.
Pośrodku worków z porozsypywaną kaszą, pustych pudełek po herbatnikach i pogniecionych, cuchnących puszek, przyciśnięci do siebie siedzieli szara kotka z bursztynowymi oczami i kudłaty piesek.
Brudne, potargane a jednak nie poddały się złemu losowi, który zgotowali im właściciele.
Popatrzcie na nie Heniek mówił po nerwowo-rozradowanemu Nie byłem tu miesiąc, przyjechałem po pieniądze, a tu taka niespodzianka!
Sąsiedzi opowiedzieli, że dwie dziewczyny podnajmujące mieszkanie wyprowadziły się po cichu, dwa tygodnie temu, bez zapłaty.
Kota i psa po prostu zostawiły z niepotrzebnych rzeczy.
Zostały biedaki uwięzione, nie wiedząc, czy ktoś je kiedyś wypuści.
Bez jedzenia, bez wody, zamknięte w mieszkaniu.
Jak one przeżyły?! ze zgrozą spytała Gabrysia.
Ślady ich walki o życie były wszędzie. Głodny piesek i kotka zjadły wszystko, co dało się znaleźć. Ciasteczka i cukierki zjedli od razu, potem chrupali makaron i nawet suchą owsiankę. Cudem otworzyli i wyjedli gulasz z konserw z kluczykiem i mleko zagęszczone w foliowych woreczkach, zostawione przez lokatorki. Krótko mówiąc co zobaczyli, to zjedli!
Trzeba by było to widzieć!
Ale najważniejsza była woda.
Kotka chyba potrafiła odkręcić kran, albo przypadkiem to zrobiła. Szczęście, że nie na maksa, bo by sąsiadów zalały. Chociaż wtedy szybciej znalazłyby ratunek…
Heniek wiedział, co zrobić Gabrysia natychmiast rzuciła się głaskać i karmić zwierzaki, które Heniek miał ze sobą specjalnie przygotowaną karmą.
A nawet u Marzeny łzy stanęły w oczach…
Wiedziałem, nie pomyliłem się w tobie, Marzenka, jesteś dobra mówił cicho Heniek, gdy Gabrysia tuliła najedzonego psa i kota No co, obydwoje bierzemy do domu? A za mnie wyjdziesz, Marzenka? Nie żeniłem się tylko dlatego, że takiej, jak ty, nie spotkałem. Chodź ze mną, będziemy szczęśliwsi od wszystkich. Samochód mam, dwa mieszkania mam, będzie gdzie Gabrysię wydać, jak wyrośnie. Jedno wynajmiemy, jak trzeba, grunt żeby ludzie porządni byli, nie takie hieny jak tamte. Co ty na to, wyjdziesz za mnie? Może i dzieci swoje będziemy mieli! Życie się ułoży, zobaczysz! A kota z psem już mamy jak w każdym polskim domu, no zgódź się!
Zgódź się, mamusiu! z entuzjazmem krzyknęła Gabrysia, nie rozumiejąc wszystkiego, o czym mówił wujek Heniek.
Heniek aż się zaśmiał:
No patrz, wszyscy za, decyzja należy do ciebie!
No przestań, Heniek, chyba żartujesz? Marzena nagle się zarumieniła.
Właściwie sąsiad był miły, dobry, zwierząt nie wyrzucił, tylko się przejął.
I w sumie Marzena nawet nie myślała, że ktoś mógłby ją jeszcze poprosić o rękę. Wyobraziła to sobie a Heniek objął ją znów tak, że aż serce zabiło jej radośnie.
Daj mi chwilę, skoro nie żartujesz, uwodziciel z ciebie! powiedziała speszona Marzena.
No to myśl, nie jestem z tych, co się obrażają. Póki co kota zabiorę do siebie, a wam piesek, jak chcieliście. Jutro z Misią po odpowiedź przyjdę, a ty, Azor, pilnuj porządku u dziewczyn zakomenderował Heniek do psa, który zadowolony szczeknął…
Udało się Heniekowi przekonać Marzenę do oświadczyn.
Miesiąc później całe osiedle bawiło się na weselu.
Gotowali u Marzeny, a stoły stawiali u Henka tam było więcej miejsca w kawalerskim mieszkaniu.
Misza i Azor nie odstępowały nowych państwa na krok. Zwierzęta zawsze wyczują dobrego człowieka.
Rok później Marzena i Heniek mieli bliźnięta: Zosię i Antosia.
Misza i Azor mieli już swoje zadania pilnować maluchów. W dużej rodzinie każdy ma swoje miejsce.
A najważniejsze w dużej, zgodnej rodzinie i szczęścia jest dużo!
Dzieci się cieszą, zwierzaki też.
A zwłaszcza, gdy w domu jest i kot, i pies!




