Mam 38 lat i od dwóch lat mieszkam z mężczyzną, który jest ode mnie o pięć lat starszy. Marek był wcześniej żonaty, ma dwoje dzieci i byłą żonę, która obecnie jest bezrobotna i każdego wieczoru prosi go o pieniądze albo jakąś pomoc.
Ja nigdy nie byłam mężatką i nie mam dzieci. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie wiem, na czym polega życie rodzinne czy wychowywanie dzieci. Ale rozumiem to doskonale i wiem też, że to nie jest normalne mieszkać z jedną kobietą, być z nią jak mąż i żona, a jednocześnie cały czas chodzić do innej kobiety.
Była żona Marka ewidentnie chce go odzyskać. Dzwoni codziennie z jakimiś problemami. Marek po pracy od razu do nich jedzie i wraca dopiero późno wieczorem. Nawet nie możemy spokojnie spędzać Świąt Bożego Narodzenia tylko we dwoje znowu dzwonek telefonu i znowu jakieś awaryjne sytuacje. Ale dlaczego Marek musi tam biec?
On ma dużą rodzinę, przyjaciół, wszyscy mieszkają blisko. Odpowiedź wydaje się jasna: była żona chce znów być z moim partnerem. Mam tego dosyć. Ale co powinnam zrobić? Rozstać się z nim? Rozmowa z Markiem i tak niczego nie zmienia…




