W ciągu ostatnich 2 lat żona i ja mieliśmy trudności w porozumiewaniu się, mimo że jesteśmy małżeństwem od dawna. Mamy dwoje dzieci. Miłość zniknęła, bliskość również. Kłóciliśmy się o drobiazgi. Szukałem byle okazji, aby wyjść z domu. Problem polegał na tym, że charakter żony stał się po prostu nie do zniesienia. Pobraliśmy się z miłości, w miłości wychowaliśmy nasze dzieci i wciąż kocham swoją żonę, ale w ciągu tych lat straciliśmy wspólne zainteresowania, ale nowych nie znaleźliśmy. Woleliśmy spędzać czas osobno, np. z przyjaciółmi lub przed ekranami urządzeń elektronicznych. Po powrocie z pracy żona od razu miała pretensje, że jej w niczym nie pomagam, a ona musi sprzątać, gotować i chodzić do pracy. Nasze prace bardzo się różnią: ona siedzi w wygodnym biurze z klimatyzacją, a ja cały dzień biegam po palącym słońcu, nadzorując budowy. Często wracam padnięty. Wtedy zaczyna się festiwal pretensji, żali i awantur.
Pewnego dnia moja matka bardzo zachorowała i potrzebowała codziennej opieki. Tak więc postanowiłem zamieszkać u niej. Do domu wracałem tylko po to, aby odwiedzić dzieci i dostarczyć produkty spożywcze. U mojej matki wszystko było spokojne, nikt nie narzekał bez powodu. Po paru dniach tęskno mi było za domem. Szukałem pretekstu, aby jechać do domu. Mówiłem żonie, że naprawiłem kran, przymocowałem półkę, dostarczyłem produkty. Na początku żona nie zwracała na to uwagi, a później stwierdziła, że kombinuję coś podejrzanego i natychmiast zaczynała się ze mną kłócić.
To jeszcze bardziej oddaliło mnie od domu. Nie chciałem żyć z ciągłymi kłótniami. W końcu założyłem rodzinę, aby wracać do domu, gdzie jestem kochany i wyczekiwany. Więc zabrałem parę swoich rzeczy i udałem się do matki. Tydzień później dostałem telefon od mojej żony. Poprosiła mnie, abym przyszedł. Chciała porozmawiać o nas, o naszej rodzinie i żebyśmy omówili, jak powinniśmy dalej żyć. Po drodze kupiłem czekoladki i kwiaty: tęskniłem za moją rodziną. Moja żona i córki dobrze się przygotowały: w domu czekał na mnie pięknie przygotowany stół i pyszny posiłek. Żona przepraszała za swoje zachowanie i powiedziała, że zrezygnuje ze swojej stresującej pracy, a ja mogę jeździć do mojej matki, kiedy tylko chcę. Ale po co to robić, skoro mam kochającą i spokojną rodzinę, która na mnie czeka w domu?




