Złodziejka truskawek okazała się być córką Jolanty. Często mówi się, że los lubi płatać figle. Takim właśnie nieprzewidywalnym zbiegiem okoliczności było spotkanie Jolanty z małą złodziejką truskawek, które odmieniło życie obu kobiet.


Pewnego leniwego, letniego dnia Jolanta zauważyła na swojej działce małą dziewczynkę, która, jak się okazało, okradała jej grządkę z truskawek. Jolanta, zaskoczona i zdenerwowana, podbiegła do dziewczynki, upomnieć ją za jej czyn. Kobieta zażądała, żeby dziewczynka zaprowadziła ją do swoich rodziców. Ku jej zdumieniu, mała „złodziejka” zaprowadziła ją do największego domu we wsi, który mimo swojego rozmiaru, był w opłakanym stanie.
Tam spotkały starego mężczyznę, którego Jolanta od razu zganiła za brak odpowiedniego wychowania swojego dziecka. Mężczyzna wyjaśniwszy, że to nie jest jego córka, zapytał o co chodzi. Jolanta opowiedziała o sytuacji z grządką truskawek. W odpowiedzi na to, stary mężczyzna wziął gruby sznur i uderzył nim dziewczynkę. Jolanta natychmiast interweniowała, podkreślając, że to tylko dziecko.
Mężczyzna wyjaśnił, że dziewczynka trafiła do niego po śmierci jej matki. Jej ojciec pozostawił ją pod jego opieką, a potem zniknął. Od tamtej pory ma z nią same problemy. Starzec dodał, że dziewczynka wkrótce pójdzie do szkoły i może tam otrzyma odpowiednie wychowanie. Po tych zdarzeniach, mała dziewczynka uciekła i schowała się za starą komórką.
Jolanta poczuła litość i pragnienie pomocy. Zdecydowała więc zadośćuczynić dziewczynce za swoje wcześniejsze zachowanie. Kupiła torbę pełną słodyczy i wróciła do domu starca. Znalazła dziewczynkę skuloną za komórką, wręczyła jej prezent, co dało początek regularnym wizytom Jolanty.

Jednak nadejście chłodów zmusiło Jolantę do przeprowadzki do miasta na zimę, co spowodowało utratę kontaktu z dziadkiem i dziewczynką. Na wiosnę, od razu, postanowiła sprawdzić, co dzieje się w domu starca. Zastała zamknięte drzwi i zabite okna. Sąsiadka poinformowała ją, że dziadek zmarł dwa miesiące wcześniej, a dziewczynka trafiła do domu dziecka.

Jolanta natychmiast pojechała do domu dziecka i postanowiła adoptować dziewczynkę. Od tego momentu zaczęły razem żyć. Dziewczynka w końcu miała szansę na prawdziwe wychowanie, bez przemocy, ale przede wszystkim z miłością matki. Tego, co zaczęło się od kradzieży truskawek, zakończyło się nową rodziną i lepszą przyszłością dla małej dziewczynki.

Oceń artykuł
TwojaCena
Złodziejka truskawek okazała się być córką Jolanty. Często mówi się, że los lubi płatać figle. Takim właśnie nieprzewidywalnym zbiegiem okoliczności było spotkanie Jolanty z małą złodziejką truskawek, które odmieniło życie obu kobiet.