Mam dwoje dzieci. Mój starszy syn ma już 30 lat, a młodsza córka 25. Kiedyś moja ciotka, zostawiła mi w spadku jednopokojowe mieszkanie w mieście. Już myślałam o jego sprzedaży, ponieważ i tak mieszkamy na wsi. Jednak kiedy mój syn poszedł na studia, pomyślałam, że mógłby zamieszkać w moim pokoju z kuchnią. Sebastian był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Po studiach został w mieście, dobrze mu sie tam mieszka, sam płaci czynsz. Kiedyś przyprowadził do siebie dziewczynę. Nawet trochę się cieszyłam, myśląc, że w końcu się ożeni. Jednak czas mija, nic się nie dzieje. To piękna dziewczyna, ale jest jakaś dziwna.
Za każdym razem, gdy zamierzaliśmy go odwiedzić, co zdarzyło się tylko dwa razy, informowałam syna. Są młodzi, nie chcemy ich zawstydzać. Zawsze byliśmy zmęczeni długą drogą. Jednak ani razu, nie zostaliśmy ciepło przyjęci. Monika jest bardzo milcząca, nie potrafi nawet zaproponować nam herbaty. Usłyszałam od niej chyba kilka słów: „tak, nie, dobrze” i to wszystko.
Ostatnio córka chciała pojechać do miasta. Wiedziałam, że moje mieszkanie będzie dla nich trochę ciasne, ale chciała zostać u nich tylko tydzień. Nie mogę wynająć jej pokoju w hotelu, nie stać mnie na to. Rozmawiałam z synem, na początku się wahał, ale się zgodził.
Powiedziałam córce, że Sebastian się zgodził i może do niego pojechać. Ona jednak oznajmiła mi, że brat do niej zadzwonił i powiedział jej zupełnie co innego. Nie chciał, żeby przyjeżdżała, bo w mieszkaniu jest tylko jeden pokój i jego dziewczyna będzie zawstydzona jej obecnością. Monika będzie się czuła niekomfortowo, a po za tym oboje potrzebują prywatności.
Zrobiłam z tego wielką awanturę. Kim ona jest dla niego, jego żoną? Jeśli mój syn zachowuje się tak wobec własnej siostry, to zastanawiam się, czy pozwolić mu dalej tam mieszkać. Owszem Sebastian płaci czynsz przez te wszystkie lata, ale to nie znaczy, że jest właśćicielem i ta dziewwczyna ma prawo głosu w tym domu.

