Zdrada ukryta pod maską przyjaźni

Zdrada pod maską przyjaźni

Tego roku zima jakby postanowiła pokazać wszystkim swoje prawdziwe piękno: śniegu spadło tyle, że podwórka i ulice zamieniły się w bajkową scenerię. Puchate, białe płatki wirują w powietrzu, miękko opadają na dachy kamienic i chodniki, a mróz nadaje powietrzu niezwykłej świeżości i przejrzystości.

W mieszkaniu Agaty i Marcina panuje zupełnie inny klimat ciepły i kojący. Za dużym oknem rozgrywa się śnieżny spektakl, lecz w czterech ścianach, za szczelnie zamkniętymi szybami, jest spokojnie i przytulnie. Lampka na stoliku daje delikatne, rozproszone światło, wokół którego rozlewa się krąg ciepła, odpierając zimowe chłody.

Małżeństwo rozsiadło się wygodnie na kanapie, opatuliwszy się miękkim pledem. Na ekranie telewizora leci kolejna familijna komedia taka, przy której można się pośmiać i choć na chwilę odsapnąć. Agata patrzy uważnie na film, czasem lekko się uśmiecha, pogrążona we własnych myślach. Marcin siedzi obok, rozluźniony, z głową opartą o oparcie, ale nieustannie zerkając na śnieg za oknem. Widok jest naprawdę urzekający.

Sielankę przerywa delikatny dźwięk to dzwoni telefon Marcina. Mężczyzna nie reaguje od razu, jakby nie chciał przerywać tej cichej, domowej chwili. Ale dzwonek rozbrzmiewa ponownie. Z westchnieniem wyciąga telefon z kieszeni, rzuca okiem na ekran i znów wzdycha:

Znowu Damian mówi do żony. Dzwoni już trzeci raz dzisiaj.

Agata nie odwraca wzroku od telewizora, ale lekko odwraca głowę w jego stronę.

Pewnie znowu zaprasza do siebie na działkę odpowiada spokojnie. W końcu niedawno ją kupił, więc chce się pochwalić. On chyba nie zna słowa nie.

Marcin przesuwa palcem po ekranie, odbierając połączenie.

Cześć, Damianie odpowiada, próbując by głos brzmiał wesoło.

Marcin! No kiedy w końcu przyjedziesz? głos przyjaciela aż tryska energią. Mówiłem, świętujemy zakup! Wszystko gotowe: sauna nagrzana, stół zastawiony, znajomi zaraz przyjadą! Przestańcie tak siedzieć w domu przyjeżdżajcie z Agatą, będzie super!

Marcin waha się przez chwilę. Zerka ukradkiem na Agatę, która ledwie wyczuwalnie kręci głową. Nie trzeba słów wszystko zrozumiał: żadnych głośnych spotkań, żadnej muzyki i towarzyskiego zgiełku, to nie na teraz. Oboje mają ochotę pobyć we własnym, spokojnym azylu, gdzie nikt ich nie pogania i nic nie muszą.

Po chwili wpada na pomysł, który szybko realizuje.

Słuchaj zaczyna ciszej sprawa jest taka Agata pojechała do mamy na kilka dni. Sam nie będę przyjeżdżał, rozumiesz. Jeszcze ktoś jej coś powie Nie chcę się z nią sprzeczać o głupoty. Ale spotkamy się następnym razem, dobrze?

Po drugiej stronie następuje chwila ciszy, po czym Damian pyta zdumiony:

Wyjechała? A kiedy wraca?

Jutro wieczorem odpowiada Marcin z lekkim smutkiem. Wszystko wyszło nagle a mieliśmy tyle planów na weekend! Do kina, na spacer do parku, może na łyżwy. No ale nie wyszło. Innym razem, zgoda?

Damian nie odzywa się przez chwilę, jakby coś kalkulował. W końcu w głosie pobrzmiewa podejrzana satysfakcja.

No dobrze Ale daj znać, gdy wróci. Musimy się w końcu zobaczyć!

Oczywiście zapewnia Marcin. Jak tylko będziemy mogli, dam znać. Może w przyszły weekend, jeśli plany się nie zmienią.

Skończywszy rozmowę, Marcin odkłada telefon na stolik między fotelami i z ulgą wzdycha. Na twarzy pojawia się lekki uśmiech.

Uff, udało mi się wykręcić mruczy patrząc na Agatę. Skąd on bierze tyle energii? Przecież jasno dałem do zrozumienia, że nie chcę tych imprez. Co tam mam robić patrzeć na pijaną kompanię? Damian nie potrafi inaczej odpoczywać! Wolę spędzać czas z tobą.

Obejmuje ją, czując, jak powoli opuszcza go napięcie. W mieszkaniu znowu jest cicho i ciepło, za oknem wirują śnieżynki, a na ekranie trwa ich ulubiony film spokojny i przytulny, całkowite zaprzeczenie gwaru, który Marcin tak bardzo omijał.

Agata mocniej wtula się w Marcina, wyczuwając ciepło jego ciała i łagodny rytm oddechu. W pokoju panuje niezmącony spokój: miękkie światło, czarno-białe kadry filmu, delikatne tykanie zegara. Ta harmonia daje poczucie bezpieczeństwa i ukojenia, na które w codziennym pędzie trudno znaleźć miejsce.

Ja też tak wolę szepcze, spoglądając mu w oczy. Po prostu obejrzyjmy film i idźmy spać. Nic więcej nie trzeba.

Marcin uśmiecha się szeroko, obejmuje jej ramiona mocniej. Już widzi oczami wyobraźni, jak za kilka godzin gaszą światło, otulają się pierzyną i zasypiają przy odgłosach śnieżycy za oknem. Ich plany burzy jednak kolejny telefon znów od Damiana.

Marcin marszczy brwi, rzuca spojrzenie na ekran i niechętnie odbiera.

Damian, mówiłem już zaczyna łagodnie, ale w głosie słychać napięcie.

Marcin, słuchaj, jestem teraz w klubie Lustra, przyszedłem z kumplami przed wyjazdem na działkę. I tu… twoja Agata. Z jakimś facetem. Piją, ona się do niego tuli. Nie chciałem się wtrącać, ale musisz wiedzieć. Tobie powiedziała, że do mamy jedzie! Czyli ewidentnie kłamie!

Marcin zastyga. Zdziwiony patrzy na żonę, potem na telefon zastanawiając się, czy to nie jest głupi żart.

Co? dopytuje z niepewnością. Jesteś pewien? Może pomyliłeś ją z kimś innym? Jestem pewien, gdzie znajduje się teraz moja żona.

Absolutnie odpowiada Damian stanowczo. W jego głosie nie ma wątpliwości. Jest wyraźnie pod wpływem, śmieje się głośno. Wcale jej nie przeszkadzam! Może chcesz z nią pogadać?

Marcin zamyka oczy na sekundę, zbierając myśli. W głowie kłębi się sto pytań, ale na żadne nie znajduje odpowiedzi. Jak przyjaciel mógł się tak pomylić? Albo… czy to coś głębszego?

No to daj rzuca, przełączając rozmowę na głośnomówiący. Teraz jest ciekawy, co się stanie.

Z głośnika dobiega dudnienie klubowej muzyki, śmiechy, niewyraźne rozmowy. Nagle wyłania się kobiecy głos tak łudząco podobny do Agaty, że Marcinowi ściska żołądek.

Halo? Kto tam? odzywa się, jakby od niechcenia.

Marcin przełyka ślinę, patrząc na Agatę, która siedzi obok, wytrzeszczając oczy.

Agata? mówi ostrożnie. To ja, Marcin. Co się dzieje?

Słychać krótki śmiech, a zaraz po nim głos jeszcze bardziej bezczelny, chrapliwy:

Oj, Marcin, daj już spokój! Chcę się bawić, rozumiesz? Mam dosyć waszej nudnej codzienności. Będę imprezować, ile mi się podoba!

Agata nagle podrywa się z kanapy, blada jak ściana. Przyciska dłoń do piersi, próbując opanować kołatanie serca, i szepcze:

Co za bzdura! Jak on mógł mnie z kimś pomylić? I skąd ta dziewczyna zna moje imię? Co tu się dzieje?!

A gdzie jesteś?

A co cię to obchodzi? odpowiada zaczepnie głos z głośnika. Niby jestem twoją żoną, ale nie muszę ci się spowiadać. Robię, co chcę!

W tle znów śmiechy, brzęk szkła, aż włącza się Damian:

Marcin, słyszałeś? Mówiłem ci

Marcin przerywa mu nagle, czując mieszaninę złości, niepewności i dziecinnej chęci ucieczki od tego wszystkiego.

Dosyć, mówi stanowczo, choć w głosie drży. Wyjaśnię to jutro. Nie dzwoń już więcej.

Po szybkim rozłączeniu się, odkłada telefon daleko na kanapę i patrzy bezradnie w sufit. Gdyby Agata nie siedziała tuż obok naprawdę mógłby uwierzyć!

Dziewczyna zapada się na kanapie z niedowierzaniem na twarzy. Ten głos naprawdę przypominał jej własny! Ale najważniejsze skąd taka osoba zna szczegóły i potrafi tak zagrać tę scenę? Wygląda na to, że została dokładnie poinstruowana!

Co za historia, mruczy drżącym głosem. Kim była ta dziewczyna? I po co to wszystko?

Marcin kręci głową, przeczesuje ręką włosy.

Nie mam pojęcia, odpowiada patrząc gdzieś w dal. Ale głos identyczny. Te same intonacje, śmiech. To nie był przypadek.

A Damian był tak pewny, że to ja dodaje Agata z lekkim drżeniem w głosie. Wyobraź sobie, że rzeczywiście mnie nie byłoby w domu Pomyślałbyś, że jestem w klubie z kimś obcym.

Marcin odwraca się do niej, łagodnie przytula.

I tak bym czegoś się domyślił, mówi pewnie. Nigdy byś tak nie zrobiła. Znam cię. Ktoś nas wrobił, specjalnie. Sprawdzę monitoring w tym klubie, jeśli trzeba. Zobaczymy, kto to naprawdę był.

Agata jeszcze mocniej przytula się do męża, ogrzewając się zarówno przy nim, jak i w środku. Odetchnęła głęboko.

Tak przyznaje cicho. To na pewno nie byłam ja. Ale czemu? I komu to potrzebne?

Marcin wzrusza ramionami, ale tym razem w jego oczach nie ma zdezorientowania pojawia się determinacja, żeby dowiedzieć się prawdy. Mocniej ściska jej dłoń, jasno dając do zrozumienia: w tym wszystkim są razem i się nie poddadzą.

***********************

Następnego dnia, już przed południem, Agata siedzi w kuchni przy kubku herbaty, przeglądając służbowe maile na laptopie. Ciszę przerywa dzwonek telefonu na ekranie pojawia się imię Damiana. Przez chwilę waha się z odebraniem, po wczorajszym jest jej nieprzyjemnie, ale ciekawość wygrywa.

Cześć, zaczyna Damian ostrożnie, jakby stąpał po kruchym lodzie. Rozmawiałaś z Marcinem po wczorajszym?

Agata ściska mocniej telefon, postanawia zagrać, by się dowiedzieć, do czego zmierza Damian.

Tak. Pokłóciliśmy się. Zarzucił mi jakieś bzdury, nie chciał słuchać wyjaśnień. Mówi, że go okłamałam.

W słuchawce zapada cisza. Słyszy cichy oddech Damiana, który w końcu przemienia się w nutkę zadowolenia.

Tak myślałem przeciąga. Zawsze mówiłem, że Marcin cię nie docenia. Nigdy nie widział, jaka jesteś naprawdę.

Agata czuje narastający gniew, ale kontroluje ton, by wyciągnąć z rozmowy jak najwięcej.

O czym ty mówisz? pyta chłodno.

Damian ścisza głos, niemal szeptem, pełnym niby-intymności:

O tym, że zasługujesz na więcej! Agata, od dawna chciałem ci powiedzieć Kocham cię. Naprawdę. I mógłbym się tobą opiekować. Jeśli zdecydujesz się odejść od Marcina będę czekał.

Agata milczy, próbując uporządkować myśli. Czy on kochał ją od dawna? Po co wyznał to teraz? Czy to wszystko on zorganizował, wiedząc, że rzekomo nie ma jej w domu

Zbiera się w sobie i odpowiada spokojnie:

Damian, to dla mnie nie na miejscu. Kocham Marcina, z nim wyjaśnimy całą historię. Proszę, nie wtrącaj się.

Wybacz, jeśli powiedziałem za dużo rzuca Damian, już bez wcześniejszej pewności. Ale powinnaś wiedzieć, że możesz na mnie liczyć. Marcin podle cię oskarżał o wszystko. Wiem, że coś słyszałem On chce cię zostawić, szuka pretekstu! Chcę żebyś była bezpieczna!

Agata mocno zaciska dłoń na telefonie, ale zachowuje zimną krew.

Wiesz co, Damian, jej głos jest zimny jak lód po pierwsze byłam wczoraj cały czas w domu. Po drugie, nie kłóciliśmy się z Marcinem. Po trzecie wiem, że wszystko zaplanowałeś. Nie rozumiałam po co teraz już to jasne.

Chwila ciszy. Czuje niemal fizycznie panikę Damiana, który gorączkowo szuka odpowiedzi.

Co? wydusza, po czym znów nabywa hardości: O czym ty mówisz?

O tym właśnie. Znalazłeś dziewczynę z podobnym głosem, poprosiłeś ją o odegranie tej szopki Rozmowa, jakby to byłam ja z kimś obcym w klubie. Chciałeś nas rozdzielić. Przyznaj się, mam rację?

Cisza. Agata czeka spokojnie i cierpliwie.

W końcu Damian z trudem wydycha powietrze, głos mu się łamie, niemal krzyczy:

Tak, wszystko ustawiłem! Bo cię kocham, Agata! Bo widzę, jak Marcin cię traktuje. Chcę, żebyś była szczęśliwa ze mną!

Agata zamyka oczy. Czuje w środku złość i rozczarowanie, ale nie daje im się ponieść.

Szczęśliwa? rzuca gorzko. Z jakiego powodu miałabym być szczęśliwa z tobą? Kim ty jesteś? Zmieniasz kobiety jak rękawiczki! Gdybyś był ostatnim facetem, i tak bym cię nie wybrała.

Po sekundowej pauzie Damian szepcze, jakby sam nie wierzył w to, co mówi:

Myślałem Gdybyście się pokłócili, zobaczyłabyś, że Marcin cię nie docenia. Zwróciłabyś uwagę na mnie! Jestem lepszy, naprawdę! Tamte kobiety Próbowałem Ciebie zapomnieć. Ale nie potrafię. Tylko Ty się dla mnie liczysz. Mógłbym cię nosić na rękach Wybrałabyś mnie!

Agata czuje w sobie lodowaty gniew. Mówi z opanowaniem:

Ciebie? Nigdy! Zdradziłeś przyjaźń i zaufanie. I po co? Dla własnych urojeń?

Mówi płynnie, bez agresji, lecz każde słowo jest nieprzejednane.

Agata, wybacz… mamrocze Damian. Słychać w głosie żal i zagubienie.

Ale Agata już wie, że nie będzie drugiej szansy. Bez żalu i cienia wątpliwości odpowiada:

Nie ma wybaczenia. I nie ma też przyjaźni. Nie dzwoń więcej! Nigdy! A Marcinowi dam nagranie tej rozmowy!

Odkłada telefon na stół. Dłonie trochę drżą, jednak szybko się uspokaja. Zerkając przez zamglone okno, widzi, jak cicho sypie śnieg, jakby nic się nie stało.

W tym momencie do kuchni wchodzi Marcin. Widzi jej poważną minę i od razu się niepokoi.

I co? pyta stojąc w drzwiach.

Agata spogląda na niego i z gorzkim uśmiechem mówi:

Wszystko jasne. Przyznał się do wszystkiego, że mnie kochał i specjalnie nas chciał skłócić. Obiecywał złote góry. Wyobrażasz sobie? Ależ to podłość

Marcin siada obok niej na kanapie, bierze za rękę. Poczuła od niego wsparcie i to, jak bardzo mu zależy.

Czyli nigdy nie był moim prawdziwym przyjacielem mówi cicho Marcin. Zapomnij o nim! Szkoda zdrowia i nerwów na takie osoby. W sumie miałem przeczucia, ale nie dowody. Teraz już wszystko jasne.

Właśnie, zgadza się Agata, tuląc się mocniej do jego ramienia. Ale przynajmniej znamy prawdę i wiemy, komu ufać.

Jej głos jest spokojny, bez urazy. Z ulgą zamyka oczy, chłonąc znajomy zapach własnego domu: ciepłego drewna, świeżo zaparzonej herbaty i swojego ulubionego perfumu.

Wiesz co? uśmiecha się nagle, w oczach błysk radości To wyjdzie nam na dobre. Teraz mamy żelazny powód nie chodzić na te wszystkie imprezy. Inni nie będą się obrażać po prostu powiemy, że jest tam ktoś, kogo nie chcemy widzieć.

Mówi to półżartem, ale w jej słowach brzmi szczerość. Już nie trzeba wymyślać wymówek, przejmować się czy kogoś urazi odmowa. Teraz wszystko jest proste: są oni i ich świat.

Marcin wybucha szczerym śmiechem, którego chwilę temu brakowało.

Świetnie. Obejrzmy film i napijmy się herbaty mówi, spoglądając jej w oczy.

I nie wychodźmy nigdzie dodaje ona z kolejnym uśmiechem, otulając się kocem jeszcze mocniej.

Idealnie potwierdza i obejmuje ją czule.

I tak, wśród wirujących za oknem płatków śniegu i ciepłego światła lampki, ich świat odzyskał pełnię i bezpieczeństwo. W tej domowej ciszy nie było miejsca na fałsz czy cudze manipulacje. Byli tylko oni dwoje ludzi, którzy wiedzą, że najważniejsze już mają: wzajemne zaufanie, ciepło i pewność, że jutro przyniesie równie spokojny dzień.

*************************

Damian siedzi sam w kuchni, gapiąc się bezmyślnie w pusty kubek po zimnej już herbacie. Nawet nie pamięta, kiedy upił ostatni łyk w uszach wciąż brzmi jedno zdanie: Nie dzwoń do mnie więcej. Nigdy.

Ale zamiast poczucia winy, zamiast świadomości, że postąpił źle, czuje coraz większą, duszącą złość. Złość, która ściska klatkę, zaciska pięści, aż paznokcie wrzynają się w dłonie.

Czemu wszystko poszło nie tak?! wybucha, zmiatając okruchy ciastek ze stołu, które chrupał bezmyślnie przez całą noc.

Przed oczami przelatują mu sceny wczorajszego wieczoru. Jak wchodził do klubu, wcześniej umówiwszy się z Martyną dziewczyną poznaną niedawno w kawiarni. Miała podobne rysy twarzy, fryzurę, a nawet ton głosu bliski Agaty. Kiedy zdradził jej swój plan, roześmiała się i skinęła głową: Z przyjemnością. Lubię takie gry.

Przypomniał sobie, jak podpatrywał całe to przedstawienie, podpowiadał Martynie, jak grać pijaną i bezczelną żonę Marcina. Czuł wtedy ekscytację i przekonanie, że za moment wszystko się zmieni: Jak się uda Agata zrozumie, że ktoś naprawdę jej pragnie, i doceni to.

A teraz pozostała mu tylko pustka i zimny odrzut od rzeczywistości: stracił wszystko.

To nie ja zawiniłem! myśli z wściekłością, przechadzając się po kuchni, nawet nie zauważając, jak potrąca krzesło. Oni nie rozumieją! Marcin jej nie docenia, a ona naiwnie mu wierzy!

Staje przy oknie, ściska parapet aż do bólu. Przed oczami wspomnienia: jak przez lata zazdrościł Agacie i Marcinowi ich beztroski, śmiechu, czułych spojrzeń. Sądził, że może dać Agacie coś lepszego, szczerszego. Uznał, że nie ma innej drogi.

Spogląda przez szybę na powoli opadający śnieg, spokojny i cichy

Czemu oni mają wszystko, a ja nic?! cedzi przez zaciśnięte zęby. Dlaczego to Marcin dostał Agatę, a nie ja! Jestem lepszy pod każdym względem!

Wie, że tym wszystkim stracił nie tylko Agatę, ale i przyjaciela. Marcina, który zawsze był przy nim, ufał mu i wierzył. Teraz tego już nie odbuduje. Ale nie czuje wyłącznie żalu w nim wzbiera gniew, żrący smutek i uraza.

Telefon leży na stole, niemy i obcy. Damian wie, że nie będzie więcej dzwonił. Nie poprosi o wybaczenie, nie będzie się tłumaczyć. To byłaby kolejna porażka. A w głowie już kiełkuje myśl gorzka i pełna złości:

Niech sobie żyją w tej swojej bańce. Niech myślą, że wygrali. Ale ja wiem prawdę: Marcin nie ceni jej tak, jak ja bym potrafił. I przyjdzie taki dzień, gdy Agata to zrozumie. Może zbyt późno

Odwraca się gwałtownie od okna, zauważa na stole kartkę plan rozmowy spisany wczoraj dla Martyny, wskazówki jak mówić, jak inscenizować. Bez wahania szarpie arkusz, drze go na strzępy i wrzuca do kosza. Ta kumulacja porażki boli najbardziej.

Za oknem dalej pada śnieg, pokrywając świat nieruchomą bielą. Damian zamyka oczy i wyobraża sobie, jak Agata siedzi teraz z Marcinem, jak piją herbatę, śmieją się przy filmie. Jak są bezpieczni w swoim domowym świecie, gdzie nie ma miejsca na kłamstwa i intrygi.

A jednak, zamiast pogodzić się z tym lub życzyć im szczęścia, czuje tylko uparte:

To powinno być moje. To wszystko miało należeć do mnie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Zdrada ukryta pod maską przyjaźni