Zauważywszy leżącego przy ławce psa, podbiegł do niego. Jego wzrok spoczął też na niechlujnie porzuconej przez Natalię smyczy.

Krzysztof zauważył leżącego przy ławce psa, natychmiast podbiegł do niego. W jego zasięgu znalazł się też obroża, którą niechlujnie zrzuciła Natalia. Mars spojrzał na swojego właściciela błagalnym, pełnym żalu wzrokiem

Z siostrą od prawie dwóch lat ledwo rozmawiali. Jadwiga wciąż nie mogła pojąć, jak drobna sprzeczka przerodziła się w tak ognistą waśń.

Jadwiga i Krzysztof Rumianiec mieli rok różnicy w wieku. Od najmłodszych lat byli nierozłączni, zawsze bronili się nawzajem. Gdy popełnili którykolwiek błąd, odpowiedzialność dzielili po równo i nigdy nie chowali się za plecami drugiego.

Ich rodzinna wioska, Jarosławice, z roku na rok rosła i rozkwitała. Mieli szczęście, że miejscowy sołtys Paweł Michałowski, urodzony w tej samej wiosce, okazał się znakomitym specjalistą od finansów.

Po ukończeniu studiów rolniczych wrócił do rodzinnego domu i od razu wziął się do pracy. Jego starania szybko zostały docenione, a po dziesięciu latach Paweł objął stanowisko wójta Jarosławic.

W życiu osobistym również układało się wszystko pomyślnie. Jadwiga po ukończeniu technikum medycznego podjęła pracę w miejscowej przychodni jako pielęgniarka. Paweł nie mógł przejść obojętnie obok takiej piękności. Jadwiga odwzajemniła zainteresowanie. Wzięli ślub, a cała wioska świętowała ich małżeństwo. Krzysztof szczerze cieszył się z radości siostry, chociaż jego własne małżeństwo z Natalią nie było tak różowe.

Gdy Jadwiga była jeszcze młoda, Natalia niekiedy wymachiwała na nią, nazywając ją bezużyteczną i zarozumiałą. Po zawarciu małżeństwa zazdrość zamieniła się w zrzędliwość. Natalia zaczęła żądać coraz więcej nowego domu, większego samochodu, lepszych ubrań

Często rzucała Krzysztofowi: Inni mają wszystko, a my nic! Mężczyzna dawał z siebie wszystko, ale nie potrafił zaspokoić pragnień żony, ani pieniędzmi, ani siłą.

Częściowo Natalia również była nieszczęśliwa: nie doczekała się macierzyństwa. Tymczasem Jadwiga weszła w udane małżeństwo, urodziła syna, później córkę, wybudowała przestronny dom, a jej mąż zdobył szacunny stopień

Spotkania rodzinne coraz częściej kończyły się kłótniami. Ilekroć Krzysztof odwiedzał Jadwigę, Natalia natychmiast zaczynała obwiniać męża.

Ostatni skandal wybuchł w dniu urodzin Krzysztofa. Jadwiga podarowała mu szczeniaka labradora ze stolicy od dawna marzył o takim psie. Paweł wręczył mu nowy motocykl.

Wszystko szło gładko, dopóki pijana Natalia nie wybuchła gniewem i nie wylała na Jadwigę zgromadzonej żółci:

Co jest, Lenu? Pies to jakaś kpina? Jeśli nie ma już dzieci, to przynajmniej kupmy psa, co?

Lena próbowała ukołysać sytuację:

Natalio, uspokój się. Później i tak się zawstydzisz

Lecz słowa nie zadziałały. Rozgorzała potężna kłótnia, goście podzielili się na dwa obozy. Paweł szeptem zasugerował żonie, by opuścili przyjęcie, a po pożegnaniu para odeszła.

Minęły dwa lata. Tej nocy Krzysztof zaczął unikać siostry, ich kontakt ograniczył się do kilku rzadkich spotkań. Między nim a Natalią narastało napięcie.

Wieczorami Krzysztof coraz częściej wędrował nad rzekę z Marsem. Troje wydawało się szczęśliwe: Krzysztof rzucał kijem, Mars radośnie gonił go, po czym przytulał się do jego nóg i słuchał cichych opowieści swojego pana.

Jadwiga dowiedziała się o tym od sąsiadów, lecz nic nie zrobiła Krzysztof pozostał nieugięty.

Po kolejnej kłótni Natalia zaczęła nienawidzić Jadwigę i nawet podarowanego jej Marsa. Gdy Krzysztof nie był w domu, wypędzała psa, groziła mu, a czasem go nawet biła.

Zapaleni sąsiedzi podsycali ogień:

Słyszysz, Natalio, mąż znów spaceruje nad rzeką z psem

Wczoraj spotkał się z Leną i ich dzieci Śmiały się i rozmawiali!

Zazdrość wypełniła Natalię po brzegi. Pewnego dnia Krzysztof zapytał:

Natalio, nie krzywdzisz Marsa?

Co mam po twoim psie?! wykrzyknęła, po czym wycofała się z pokoju.

Mars coraz częściej chował się przed Natalią, drżąc przy każdym jej pojawieniu się.

Wszystko dobiegło końca, gdy pewnego poranka Krzysztof, wściekły, wykrzyknął:

Mam dość tej wiecznej zazdrości!

Pozostały sam, burząc się ze wściekłości, Natalia wyciągnęła Marsa na podwórze, przywiązała go do ławki i zaczęła go obdzierać. Biedny pies cierpiał, a po chwili, wyładowując gniew, Natalia odpuściła pas, spakowała się i zniknęła ze swojego domu na zawsze.

Wieczorem Krzysztof wrócił, lecz nie znalazł psa przy bramie. W domu panował bałagan. Przy ławce natrafił na Marsa, w szponach trzymał się kurczowo. Szybko go uwolnił i ruszył z psem w przychodnię.

Jadwiga właśnie szykowała się do wyjścia, gdy zobaczyła brata z krwią na rękach:

Leno, pomóż błagał rozpaczliwie Krzysztof.

Zabrali Marsa do lecznicy. Jadwiga dokładnie zbadała zwierzę:

Kto to zrobił?

Natalia spuścił wzrok Krzysztof.

Jadwiga skinęła głową, zszyła rany, umyła mu oczy i podała wodę.

Później na korytarzu Krzysztof, pełen skruchy, mruknął:

Przepraszam, Lenko

No przestań już uśmiechnęła się zmęczona siostra. A co z Natalią?

Nie, Lenka. To koniec.

Jadwiga zadzwoniła do Pawła:

Pawle, przyjedź, proszę.

Gdy usłyszała zmęczony głos żony, Paweł od razu ruszył w drogę.

Pół godziny później stał na korytarzu. Gdy zobaczył rodzeństwo skulone razem, obok nich cicho jęczał Mars, nie prosząc nic, tylko uśmiechając się:

No, chodźcie, moi bohaterowie.

Zabrali Krzysztofa do domu i udzielili rad dotyczących opieki nad psem.

Kiedy Jadwiga opowiadała matce, co się stało, ta westchnęła:

Powinni się już dawno rozstać.

Z tym słowem podniosła się i poszła do syna, by pomóc uporządkować dom.

Na dworcu Krzysztof siedział, głaszcząc Marsa. Matka podeszła, pogłaskała ich oboje:

Czy żyjecie?

Żyjemy odpowiedział Krzysztof.

Z domu unosił się przyjemny aromat: pieczone mięso i świeże warzywa. Mars potrząsnął uszami, machnął ogonem. Krzysztof uśmiechnął się i wstał.

Życie toczyło się dalej.

Oceń artykuł
TwojaCena
Zauważywszy leżącego przy ławce psa, podbiegł do niego. Jego wzrok spoczął też na niechlujnie porzuconej przez Natalię smyczy.