Każda matka chce, aby jej córka wyszła za mąż i była szczęśliwa. W moim życiu to się nie udało. Z pierwszym mężem, rozwiodłam się, gdy moja córka miała pięć lat. Wyszłam za mąż po raz drugi, urodziłam bliźniaki, ale i to małżeństwo nie ułożyło się zbyt dobrze. Mój mąż pił, a czasem wpadał w szał. Rozstawaliśmy się kilka razy i w końcu wzięliśmy rozwód. Mieszkam w małym, dwupokojowym mieszkaniu. Moja córka poznała przystojnego, bogatego chłopaka. Jego ojciec był wykładowcą uniwersyteckim, a teraz jest biznesmenem. Mają przepiękny dom na wsi. Matka zięcia nie była zadowolona, że jej syn wybrał moją córkę, bo nie miała wyższego wykształcenia i nie była bogata.
Jednak Marek nalegał i wzięli z Dorotą ślub. Młodzi zorganizowali wesele w restauracji, a na drugi dzień, poprawiny były u swatów. Kiedy zobaczyłam ich dom, byłam oszołomiona. Była to przepiękna rezydencja ze wszystkimi udogodnieniami, a na zewnątrz znajdował się szeroki taras. Nie miałam wątpliwości, że moja córka i jej mąż, zamieszkają w tej posiadłości, ale myliłam się. Ojciec Marka postanowił, że pokój syna zamieni na biuro. W takim razie gdzie miałyby mieszkać dzieci? Zmartwiłam się, bo nie miałam pojęcia, jak będziemy mieszkać w moim dwupokojowym mieszkaniu. Mimo, że w końcu zdecydowałam się na rozwód z mężem, mieszkanie było zbyt małe, aby mogły w nim zamieszkać dwie rodziny.
Swatowa powiedziała, że jej syn już w wieku 18 lat, zaczął żyć na własny rachunek i jeśli Marek się ożenił, to powinien sam zapewnić swojej rodzinie byt. Matka zięcia dodała, że to niemożliwe, aby w domu rządziły dwie kobiety. Nowożeńcy siedzieli i milczeli, a ja interweniowałam, mówiąc im, żeby dali młodym czas, aby stanęli na nogi. Zaproponowałam, żeby zostali z nimi, a wyprowadzą się, jak będą mieli jakiś pomysł. Wywiązała się kłótnia i w końcu moja córka wezwała po mnie taksówkę. Tydzień później, Dorota i jej mąż wynajęli mieszkanie. Oboje pracują i chcą kupić samochód na kredyt. Nienawidzę rodziców zięcia, nie mam nawet ochoty się z nimi kontaktować.
Czy naprawdę można być tak bezwzględnym i nie pomóc własnemu synowi?




