Gdy byłem dzieckiem, rodzice poświęcali mi dużo uwagi. Czułem się przez nich bardzo kochany. Nie byliśmy bogatą rodziną, bo moi rodzice pracowali na zwykłych etatach, ale mimo to, miałem wszystko, czego chciałem. Ubierałem się lepiej, niż bogate dzieci z mojej klasy. Myślę, że moi rówieśnicy w szkole nawet mi zazdrościli, bo rodzice kupowali mi wszystkie nowości technologiczne, gdy tylko pojawiały się na rynku. Miałem najnowocześniejszy telefon i aparat. Oni zawsze znajdowali na to pieniądze.
Nie wiem, skąd mieli na wszystko, ale pewnie było to duże obciążenie dla rodzinnego budżetu, ponieważ jeszcze, oszczędzali na moją edukację. Od dziecka marzyłem o studiach, a oni spełniali wszystkie moje marzenie.
Moją przyszłą żonę, poznałem na trzecim roku. Milena była studentką drugiego roku na naszym wydziale. Poznaliśmy się na imprezie studenckiej. Chodziliśmy ze sobą przez trzy lata. Pobraliśmy się dzień po ukończenia studiów przez moją żonę, nie chcieliśmy dłużej czekać. Jesteśmy małżeństwem od pięciu lat. Mamy wspaniałą córkę i syna. Mam dobrą pracę i cudowną rodzinę. Jedyną rzeczą, która mi przeszkadza jest to, że moi rodzice, zaraz po ślubie, postanowili wycofać się z mojego życia.
Stało się to tak gwałtownie, że nie sposób było tego nie zauważyć. Nie przeszkadza mi to, że przestali mnie wspierać finansowo, bo mam dobrą pensję. Moja mama z tatą przeszli na emeryturę. Żyją teraz wyłącznie dla własnej przyjemności, mają psa, ogród i jeżdżą na rózne wycieczki i wczasy. Jestem oczywiście szczęśliwy z ich powodu, ale my się nawet nie kontaktujemy. Nie dzwonią do mnie, a gdy ja to robię, starają się jak najszybciej zakończyć rozmowę. Nie odwiedzają mnie, ani swoich wnuków. Chciałbym, żeby wszystko było inaczej, bo ich kocham. Wydaje mi się, że przestałem dla nich istnieć.




