Zarabiasz przecież mnóstwo pieniędzy, prawda? Siostra mojej żony pożyczyła ode mnie pieniądze i… poj…

Nieźle się nachapałaś, co? Siostra mojej żony pożyczyła ode mnie kasę i pojechała nad morze.

Tego lata, ukochana siostra mojej żony wpadła do nas z wizytą. Z rodziną nazywamy ją czasem naszą maskotką, bo na każdym zjeździe rodzinnym mama, tata i wszyscy ciocie tylko o niej: była świetna w szkole, skończyła studia, dostała pracę w zawodzie no sami powiedzcie, córka jak z żurnala!

Ja, żona (ta starsza) ani studiów nie skończyła, ani nic specjalnego nie osiągnęła, za to wcześnie wyszła za mąż. Rodzina tego specjalnie nie komentuje, bo „trafił mi się” mąż z własną firmą, przyzwoitym dochodem, mieszkaniem i samochodem. Niestety i tak idealną córką pozostaje siostra mojej żony.

No i przyszło co do czego tego lata siostra żony przychodzi do mnie i mówi: Słuchaj, możesz pożyczyć trochę pieniędzy? Chcę wziąć kredyt hipoteczny na mieszkanie, ale nie mam na wkład własny. Dla mnie to nie była jakaś zawrotna suma, więc bez żalu pożyczyłem. Mówiła, że pracuje w państwowej instytucji i na pewno wszystko odda na czas.

No więc pożyczyła, niemal uroczyście przysięgła, że odda co miesiąc. Jakiś tydzień później okazuje się wyjechała nad Bałtyk na wakacje! Przyznam, że lekko mnie zatkało, bo skąd osoba, która nie miała pieniędzy na kredyt, wzięła je nagle na all-inclusive w Sopocie?

Opowiadała rodzinie, że na ten wyjazd odkładała przez cały rok, no ale ciekawostka taka, że… kredytu na mieszkanie i tak nie wzięła. Dopytałem grzecznie, jak tam z tymi planami, a ona na to, że się rozmyśliła.

Poprosiłem więc o zwrot pożyczki w końcu to były pieniądze na mieszkanie, a nie na leżakowanie pod parawanem. Odpowiedziała z nonszalancją:
Zarobię mnóstwo pieniędzy, możesz poczekać, teraz nie mam, wszystko poszło nad morzem.

Wtedy dopiero dotarło do mnie, że mieszkanie było tylko pretekstem. Grzecznie przypomniałem o długu, a ona po rodzinie już rozpowiadała, że żądam zwrotu przed terminem i kto w ogóle tak traktuje rodzinę, skąpy burżuj! Efekt? Najmłodsza znów aniołek, a my, posiadacze mieszkania i samochodu okazaliśmy się najgorszymi potworami. Ot, polska rodzinna tragedia w kilku aktach… Ale przynajmniej zdjęcia znad morza wyszły jej śliczne!

Oceń artykuł
TwojaCena
Zarabiasz przecież mnóstwo pieniędzy, prawda? Siostra mojej żony pożyczyła ode mnie pieniądze i… poj…