Zapytałam teściową o pomoc przy synku. Nie mogłam uwierzyć w to, co odpowiedziała

Byłam w sytuacji podbramkowej. Potrzebowałam ten jeden jedyny raz wsparcia przy opiece nad dzieckiem i poprosiłam o to moją teściową. Do tej pory nie mogę uwierzyć, co od niej usłyszałam.

 

Kiedy poprosiłam moją teściową o pomoc przy dziecku, nigdy bym nie przypuszczała, że jej odpowiedź tak bardzo mnie zasmuci i rozczaruje. Wychowanie dziecka to niełatwe zadanie, a wsparcie rodziny w takich momentach jest dla mnie niezmiernie ważne. Gdyby żyła moja mama, byłaby przy mnie non stop. Ale nie ma jej o trzech lat, muszę radzić sobie sama.

Do tej pory moja teściowa zawsze sprawiała wrażenie osoby gotowej do pomocy, więc kiedy zwróciłam się do niej z prośbą, byłam przekonana, że mogę na niej polegać.

To, co usłyszałam, było dla mnie szokiem.

Ja nie będę robiła za dwie babcie. Radź sobie sama, ja swoje już pomogłam. 

Jak można powiedzieć coś takiego młodej matce? Czy naprawdę nie ma w tej kobiecie ani odrobiny empatii? Czy nie pamięta, jak to jest wychowywać małe dziecko?

 

Przeczytaj także: Mieszkam w mieszkaniu męża – on jest właścicielem, a ja czuję się tam jak nieproszony gość. Co mam robić?

 

Zawsze starałam się budować dobre relacje z teściową. Wierzyłam, że jako rodzina możemy na sobie polegać, zwłaszcza w trudnych chwilach. A teraz na własnej skórze przekonałam się, jakie jest to jej wsparcie!

Moje synek to dziecko specjalnej troski. Wymaga dużo uwagi i opieki, a ja czuję się przytłoczona tą odpowiedzialnością. Miałam nadzieję, że teściowa zechce dzielić ze mną ten ciężar. Jeszcze kiedy byłam w ciąży powiedziała mi, że ona od zawsze marzyła by być babcią, więc będzie na każde moje wezwanie. Ale jak tylko okazało się, że synek nie jest w pełni zdrowy, teściowa wyparowała jak kamfora.

Do tej pory wydawało mi się, że mimo różnic, łączy nas wspólny cel – dobro mojego dziecka. Teraz jednak czuję, że nasze relacje uległy ochłodzeniu. To nie tylko kwestia braku pomocy, ale także braku zrozumienia i empatii, których tak bardzo mi brakuje. Mam wrażenie, że teściowa po prostu nie chce być babcią chorego dziecka.

Nie wiem, jak poradzić sobie z tą sytuacją. Mąż całymi dniami pracuje, mamy do spłacenia duży kredyt na mieszkanie, więc całkowicie go rozumiem. Ale w tej sytuacji, okazuje się, że mogę liczyć tylko na siebie. Potrzebowałam pojechać do lekarza, bo od lat leczę się na chorą tarczycę i co… Przepadł mi termin, bo nie miałam komu powierzyć synka. Wiele opiekunek nie chce zajmować się dorywczą opieką nad chorym dzieckiem, to za duża odpowiedzialność, a za mały zarobek.

Wierzyłam, że rodzina to ludzie, na których można polegać w każdej sytuacji, ale teraz… Nie wiem już co mam zrobić, jak mam rozplanować wszystko, skoro nie mogę na nikogo liczyć.

Oceń artykuł
TwojaCena
Zapytałam teściową o pomoc przy synku. Nie mogłam uwierzyć w to, co odpowiedziała