Zamówiłam u księdza wypominki, a on pomylił nazwiska! Za takie pieniądze oczekuję więcej szacunku!

Chciałam zamówić różaniec za moich zmarłych bliskich, a ksiądz potraktował nasze nazwiska jak przypadkowe słowa na kartce papieru. Tak bezcześcić pamięć o swoich parafianach?! Powinien się wstydzić i oddać mi pieniądze co do grosza!

 

Od wielu lat zamawiam w listopadzie różańcowe wypominki za moich zmarłych bliskich. To dla mnie ważne, przede wszystkim teraz, po śmierci mojego ukochanego męża, który odszedł niecały rok temu. Nie jestem pewna, czy warto pisać nasze nazwisko, bo pewnie są tu znajomi, którzy mnie rozpoznają. Nie chcę, żeby wiedzieli, że żalę się w Internecie do obcych ludzi, ale komuś muszę to powiedzieć, sami zrozumcie.

Moje dzieci uważają, że tracę pieniądze na różańce, które mogłabym wydać na siebie albo na swoich wnuków. Ale ja wiem swoje. Robię tak od lat i choćbym miała mieć mniej, to nie przestanę. Od tych dwustu złotych nie zubożeję, a wierzę, że to pomoże moim bliskim zmarłym, których znałam za życia.

 

Przeczytaj także: Córka zaprosiła nas do siebie i szpanowała drogim mieszkaniem. Dobrze wiem, że wynajęła je na dobę, by zrobić z nas idiotów i wyłudzić więcej pieniędzy

 

W tym roku zrobiłam tak samo i nie rozumiem, co się stało. Wypełniłam kartę drukowanymi literami, wszystko wpisałam tak jak należy. Ale kiedy przyszłam do kościoła i usłyszałam przekręcone nazwisko, nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Rozumiem, że ludzie popełniają błędy, ale przecież płacę za tę usługę. Czy nie mam prawa oczekiwać, że nazwiska będą odczytane tak, jak napisałam?

Powiedzcie sami, jakbyście poszli do lekarza, a ten pomyliłby diagnozę i zamiast wyciąć Wam nerkę, wyciągnąłby z Was wątrobę? To chyba oczywiste, że będę oczekiwać, że rzeczy zostaną zrobione z należytą starannością. Tak samo z księdzem. Miał czarno na białym napisane, a przeczytał jakby od niechcenia i jeszcze nie tak jak należy!

Jestem oburzona. Moja rodzina zawsze była bardzo szanowana w naszej parafii. Nasi rodzice, dziadkowie, mąż – wszyscy byli wiernymi i hojnymi parafianami. Dawali datki, przyjmowali księdza po kolędzie, a słowo księdza było traktowane jako coś świętego. A teraz ta pamięć o nich została tak upokorzona.

Powiedziałam moim synom o tym, co się stało, ale oni tylko się śmiali. Bezczelne pokolenie wyrosło na naszych oczach…

–  Wiesz co, mamo… Daj spokój. Przesadzasz. To tylko drobiazg, szkoda tracić nerwy na takie głupoty.

Trzęsłam się cała ze złości, nawet teraz jak o tym myślę, to nie mogę się uspokoić. Obaj dostali od ojca dobry start, pomógł im z weselem, z kupnem mieszkań, a oni coś takiego. I jeszcze próbowali mnie przekonać, że nie warto robić z tego afery i urządzać wstydu. Ale jaki to wstyd? Toć wina jest po stronie księdza, pomylił nazwiska.

Powiedziałam, że pójdę do kancelarii parafialnej i powiem grzecznie co o tym wszystkim sądzę, powinni mi zwrócić pieniądze, bo to nie moi bliscy otrzymali te wypominki. Gdzie tu szacunek i odpowiedzialność?

Co byście doradzili? Iść czy nie? Ja jestem bardzo ciekawa, jak ksiądz się z tego wytłumaczy i czy zobaczę w jego oczach choć odrobinę wyrzutów sumienia.

Oceń artykuł
TwojaCena
Zamówiłam u księdza wypominki, a on pomylił nazwiska! Za takie pieniądze oczekuję więcej szacunku!