Zaczęło się od tego, że niedawno mój mąż dostał wiadomość od przyjaciela z jego rodzinnego miasta.

Ja i mój mąż odnaleźliśmy się dopiero po trzydziestce, ja miałam już 30 lat, a on 32. Oboje nie byliśmy jeszcze w związkach małżeńskich, ale oczywiście mieliśmy za sobą kilka nieudanych relacji, zanim się poznaliśmy. Nigdy nie rozmawialiśmy o swoich poprzednich związkach, bo nie czuliśmy takiej potrzeby. Zawsze byliśmy szczęśliwi razem.
Znaliśmy się niecały rok, gdy postanowiliśmy się pobrać. Niedawno obchodziliśmy rocznicę ślubu – już 15lat za nami, ale wszystko minęło jak jeden dzień. Po 5 latach od ślubu urodziłam córkę -Darię. Andrzej chciał mieć syna, ale bardzo ucieszył się na wieść o córce. Był wspaniałym tatą, a Daria bardzo go kochała. Spełniał jej zachcianki, nazywał ją księżniczką i razem z nią odrabiał lekcje.
Ale niedawno stało się coś nieoczekiwanego. Na Facebooku napisał do niego dawny przyjaciel z dzieciństwa, który mieszka w rodzinnym mieście Andrzeja. Rozmawiali o tym i tamtym, wspominali stare czasy i wtedy mój mąż dowiedział się, że ma piętnastoletniego syna, o którym wcześniej nie wiedział. Okazało się, że kiedy Andrzej wyjechał z miasta, dziewczyna dowiedziała się, że jest w ciąży. Nie wiem, jak się rozstali, ale z jakiegoś powodu nie powiedziała Andrzejowi o dziecku. W tym czasie ja i Andrzej poznawaliśmy się, spotykaliśmy i planowaliśmy ślub.
Kiedy Andrzej dowiedział się o dziecku, szybko znalazł tę kobietę na Facebooku i zobaczył jej zdjęcie z synem. Dokładniej mówiąc, z kopią samego siebie. Kiedy go zobaczyłam, moje serce aż zamarło. Nasza córka nie jest taka podobna do niego, jak ten chłopiec. Mąż był równie zaskoczony. Nie potrzeba było testów na ojcostwo, bo podobieństwo było 1:1.
Pokochał tego chłopca od pierwszego wejrzenia. Szybko zaczął pisać do jego matki, która początkowo nie reagowała, ale później nawiązali korespondencję. Chłopak chodził do liceum sportowego. Wzorowy uczeń, sportowiec odnoszący sukcesy. W dodatku inteligentny, silny i bardzo podobny do ojca. Dokładnie taki syn, o jakim marzył Andrzej.
A później mąż zaczął rozmawiać bezpośrednio ze swoim synem. Chciał się dowiedzieć o nim jak najwięcej, więc dużo czasu spędzał na Messengerze, przez co zaczął ignorować naszą córkę. Gdy tylko podeszła do niego i o coś poprosiła, on ciągle ją zbywał, mówiąc, że za chwilę przyjdzie, lecz ta chwila nie następowała. A potem zaczął prowadzić z synem videorozmowy i w ogóle przez kilka dni nie odrywał wzroku od telefonu.
Mąż zaprosił chłopca do nas na ferie zimowe. Był grzecznym młodzieńcem, ale nie mogłam na to wszystko patrzeć. Andrzej zabierał go tam, gdzie chciał chłopiec. Wszędzie jeździli tylko we dwóch. Nasza córka była ciągle zdenerwowana, ponieważ chciała jeździć z nimi, ale mąż zaczął tłumaczyć, że tyle lat poświęcał czas tylko jej, a teraz musi nadrobić stracony czas z jej bratem. Niby rozumiała, ale była smutna, widząc ich uśmiechy, gdy wracali do domu. Nie mogła się doczekać, kiedy brat wyjedzie i nie kryła swojej radości, gdy to się stało. Ale mój mąż dalej wisi na telefonie, rozmawiając z synem. Już planują wakacyjne przygody, a wszystkiemu przygląda się nasza córka. Widzę, że Andrzej stał się oziębły w stosunku do niej. Całą uwagę przeniósł na swojego syna. Nie może znieść dnia bez kilku rozmów z nim.
Wydaje mi się, że Daria i ja zniknęłyśmy z jego życia. Nie mogę zabronić mu komunikowania się z synem, ale nie mogę też pozwolić, aby nasza córka na tym cierpiała. Nie wiem co robić. Rozwód?

Oceń artykuł
TwojaCena
Zaczęło się od tego, że niedawno mój mąż dostał wiadomość od przyjaciela z jego rodzinnego miasta.