Zabrałam moją szwagierkę Renatę i jej dwuipółletniego synka na wakacje nad polskie morze — żałowałam…

Słuchaj, wyobraź sobie, że zabrałam swoją szwagierkę i jej synka na wakacje. Sto razy miałam ochotę cofnąć czas.

Co roku z mężem jeździmy nad Bałtyk. Od kilku lat mamy już swoją ekipę znajomych, zawsze jedziemy własnymi autami gdzieś na wybrany kawałek wybrzeża. I wiesz jak to jest jesteśmy prawdziwymi mistrzyniami rozbijamy namioty, ogarniamy miejsce, a potem cały dzień siedzimy na plaży, moczymy się w wodzie, łapiemy słońce. Wieczorami gramy na gitarze, siedzimy przy ognisku, popijamy sobie kieliszek wytrawnego wina. W tym roku dołączyła do nas szwagierka Iwona, razem ze swoim dwuletnim synkiem. Zastanawiałyśmy się długo, czy brać ich ze sobą.

No i niestety daliśmy się ubłagać. Jak patrzę z perspektywy, to nie mały sprawił nam problemy, tylko Iwona. Problemy zaczęły się już w trakcie jazdy co godzinę prosiła, żeby się zatrzymać. Mówiła, że jest zmęczona i musi się położyć. Przez to dotarliśmy nad morze dużo później niż reszta znajomych, którzy już byli cali rozłożeni, a nawet zdążyli zaliczyć pierwszą kąpiel. Dobrze, jesteśmy na miejscu. I wtedy zaczął się cyrk, druga tura przygód. Szwagierka zrobiła się wściekła:

Ja tutaj nie zostanę!

Czemu? Przecież mówiłam, że będziemy spać pod namiotem!
Myślałam, że znajdziemy jakieś kwatery na miejscu, a nie, że będzie hotel.
To po co ciągnęliśmy śpiwory i namioty? prychnął mój mąż.
No myślałam że to tylko taki sposób podróży, a nie na serio.

W końcu musieliśmy wynająć jej pokój w pensjonacie. Potem mój mąż cały czas jeździł: to po nią, to odwoził ją wieczorem, zabierał do kawiarni, na lody, na rynek. Na dodatek wszyscy opiekowaliśmy się jej synkiem, kiedy „musiała odpocząć” po swoich „obowiązkach”. A wiesz co? Dziecko było super słuchał się, biegał za nami, chlapał się w morzu, jadł wszystko i spał w namiocie bez żadnych problemów, w ciągu dnia był aniołem. W przeciwieństwie do swojej mamy.

Następne wakacje na pewno już bez niej. Ale jej malucha możemy brać, jakby rodzice pytali. On się idealnie nadaje na camping.

Oceń artykuł
TwojaCena
Zabrałam moją szwagierkę Renatę i jej dwuipółletniego synka na wakacje nad polskie morze — żałowałam…