Chciałabym opowiedzieć o sytuacji, która mnie ostatnio bardzo zirytowała. Mój mąż do mnie zadzwonił i powiedział, że się spóźni. Nie zdziwiło mnie to, bo dość często wracał później z pracy. Przyjechał dopiero około ósmej wieczorem, wyglądając na nieco skwaszonego.
– Kochanie, czy coś się stało? Wyglądasz, jakbyś był nie w sosie!
– To nic szczególnego, po pracy podskoczyłem do klienta. A potem odwiedziłem swoją mamę.
– O, jak się miewa moja kochana teściowa? Czy wszystko u niej w porządku?
– Ma ostatnio lekkie nadciśnienie. Słuchaj, Reniu, chciałem z Tobą o czymś porozmawiać…
– Słucham cię uważnie.
– Nie pomyśl sobie tylko, że mama próbuje nami sterować..
– Wyduś to z siebie!
– Renia, mamusia martwi się o nas wszystkich. I poprosiła mnie, żebym urządził tu dla niej pokój. Tak sobie pomyślałem, że się z nią zgadzam.
– Nie rozumiem…
– Pamiętasz, że nasi rodzice dali nam to mieszkanie w prezencie ślubnym? To znaczy, że mamusia ma do niego takie same prawa jak i my!
– Janek, czy Ty mówisz poważnie? Przypominam Ci, że moi rodzice mieli w to taki sam wkład. A poza tym to był prezent, więc skąd nagle ta zmiana? I po co jej ten pokój?
– Mama po prostu się martwi, że gdybyśmy się rozstali, to zostałabyś tutaj z dzieckiem, a ja wylądowałbym na bruku. No i źle się czuje w swojej kawalerce… A gdyby była tutaj na miejscu…
– Chyba jednak wolę zostawić wszystko, tak jak jest.
– Reniu, zastanów się proszę… to moja matka!
– Czy zawsze musisz się bezmyślnie słuchać swojej matki? Dobrze – wyobraź sobie, że się rzeczywiście rozstajemy. Czy naprawdę zamierzasz sprawić, że Twoje dziecko i ja będziemy bezdomni?
– Kochanie, przecież Twoi rodzice mają bardzo duże mieszkanie…
– A więc to o to chodzi! Już o tym rozmawialiśmy. Twoja matka nie może się wprowadzić ani do nas, ani do Twoich rodziców!
– Czemu musisz wszystko tak komplikować? – mąż skapitulował wreszcie.
Wtedy zrozumiałam, że moja teściowa nie zamierza odpuścić, dopóki nie będzie mogła żyć na czyjś koszt! Mój drogi mężu – jeśli Ty nie odpuścisz, być może rzeczywiście trzeba będzie pomyśleć o rozwodzie!




