Rodzice mojej żony to dziwni ludzie. Wiesz, nawet im zazdroszczę. Powiem Ci dlaczego. Mój teść i teściowa uwielbiają, wręcz ubóstwiają święta i imprezy. Na przykład, kiedy mamy grilla i kupujemy drogie mięso, napoje i przekąski w sklepie, to gdy nie zapraszamy ich, to oni i tak się pojawiają. Jeśli wyjeżdżamy poza miasto, to albo robimy to sami, albo nie możemy mówić o tym naszym przyjaciołom, bo inaczej rodzice mojej żony zrobią wielką aferę, że wyjeżdżamy bez nich.
Kiedy przychodzimy do ich domu, mówią nam, że wszystko w lodówce jest przeterminowane i nieświeże, i nie możemy tego jeść. Potem próbują zamówić pizzę lub coś podobnego i nagle okazuje się, że nie mają gotówki, albo mają za mało pieniędzy, albo ledwo starcza im na cały miesiąc. Wiedzą już, kiedy mamy kolację i przychodzą dokładnie wtedy, kiedy jest czas na jedzenie. Czekają, aż wszystko będzie gotowe, a potem próbują. Mają całkiem niezły apetyt.
Mój teść i teściowa nie pracują, mają pięcioro dzieci i żyją z ich utrzymania. Synowie i córki co miesiąc wysyłają pieniądze rodzicom, opłacają rachunki i koszty podróży. Czasami im zazdroszczę. Nie pracują, ale żyją wygodnie. Nie sprzątają nawet własnego domu. Zapraszają swoje wnuki do domu i uczą je porządku, pracy i czystości. Babcia mówi do swoich wnuków: „A teraz pokażcie babci i dziadkowi, kto z was jest najlepiej wychowany i najbardziej pracowity”, po czym wręczają im odkurzacz, mopa, szmaty i detergenty.
Umiejętnie manipulują ludźmi i żyją szczęśliwie. Zastanawiam się, jak udaje im się nic nie robić, nie kiwnąć palcem i żyć tak spokojnie, bez problemów?




