To wydarzyło się kilkanaście lat temu. Było mi ciężko, kiedy rozstałam się z pierwszym mężem. Często pił i podnosił na mnie rękę. Próbowałam go wyleczyć, ale wszystko na marne. Nie mogłam tak dalej żyć, więc zdecydowałam się wziąć rozwód.
W małżeństwie z nim urodziłam syna i córkę. Mój syn Paweł miał ciężko po odejściu ojca, ponieważ spadło na niego wiele obowiązków. Mieszkaliśmy na wsi, mieliśmy mały dom i niewielkie gospodarstwo. Dzieci musiałam jakoś utrzymać, więc powiększyłam ogród, kupiłam świnie i zaczęłam hodować kury. Część produktów zużywaliśmy na własne potrzeby, a nadwyżki sprzedawałam na targu. We wszystkim pomagał mi mój syn, lecz po 2 latach Paweł został wezwany do wojska.
Wrócił stamtąd jako dorosły mężczyzna. Ja dalej pracowałam w gospodarstwie, a syn dostał pracę w fabryce mebli, ale zawsze mi pomagał, jak tylko mógł. Pewnego razu odwiedził nas jego przyjaciel Krzysiek, który stał się częstym gościem w naszym domu. Jeśli była potrzeba pomocy, a syna nie było, Krzysiek nigdy nie odmawiał.
Chłopak był interesujący i inteligentny. Kiedy zaczęliśmy o czymś rozmawiać, nie mogliśmy przestać. Ale było w nim coś dziwnego. Czasem zauważałam, że potrafi długo na mnie patrzeć, a także próbuje mnie dotknąć. Mój syn chyba też to zauważył, bo któregoś dnia Paweł wrócił do domu z siniakiem pod okiem, a po tym incydencie Krzysiek przestał do nas przychodzić.
Kilka dni po tym zdarzeniu Krzysiek złapał mnie na przystanku autobusowym. – „Asiu tak bardzo cię lubię. Chcę być z tobą” – wyznał. Szczerze mówiąc, ja też bardzo go lubiłam. Ale wciąż powstrzymywała mnie różnica wieku. Ja miałam 42 lata, on 21. Zastanawiałam się, co ludzie o nas powiedzą, w końcu wieś nie jest duża i wszyscy się tu znają. Nie chciałam, żeby ludzie o mnie plotkowali, ale nie mogłam już ukryć swoich uczuć. Na początku ukrywaliśmy się, a potem przyłapał nas Paweł. Nie był zły, chyba pogodził się z tą sytuacją i ją zaakceptował. Powiedział, że jak chce, to Krzysiek może z nami zamieszkać, ale nie będzie traktował go jak ojca. Wszyscy zaczęliśmy się z tego śmiać.
Wkrótce zamieszkaliśmy razem. Wszyscy we wsi się o tym dowiedzieli i zaczęli plotkować. Gadali, co chcieli: ktoś mnie wspierał, ktoś krytykował, miałam to gdzieś. Po pewnym czasie Paweł się ożenił, a rok później jego siostra poszła w jego ślady – wyszła za mąż i się wyprowadziła. Krzysiek i ja zostaliśmy sami. Pół roku później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Krzysiek był w siódmym niebie ze szczęścia. Najlepsze jest to, że żona Pawła też była w ciąży i urodziłyśmy synów tego samego dnia.
Minęło wiele lat, a dyskusje o mnie nie ustają. Czasami chcę się przeprowadzić, ale Krzyśkowi podoba się wieś i to, że Paweł mieszka niedaleko, dzięki temu nasi synowie spędzają dużo czasu razem.




