Wystarczył dzwonek telefonu, a zaczęłam zastanawiać się, czy chcę przepisać dom dla córki i jej męża

Kiedy moja córka wyszła za mąż, chciałam już na starcie wesprzeć na nowej drodze życia. Ona jednak zdecydowała się zamieszkać w dużym mieście, więc wspólnie z mężem zaczęli odkładać na kredyt hipoteczny. Nie przeszkadzało mi to, choć liczyłam, że zostaną w rodzinnych stronach i przekażę dom w dobre ręce.

Po wyprowadzce do miasta urodziła im się córka, a oni postanowili jednak wrócić na wieśnie byli zadowoleni z wynajmu, a na kredyt nie było ich jeszcze stać. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielka była moja radość. Od razu chciałam przepisać dom na młodych. Jednak pewna sytuacja sprawiła, że diametralnie zmieniłam zdanie.

Każdą rocznicę śmierci mojego męża staram się upamiętniać wraz z moją rodziną i przyjaciółmi. Mąż był niezwykle ciepłym i towarzyskim człowiekiem, kochał spotkania z bliskimi, więc po jego śmierci starałam się z całych sił pielęgnować pamięć o nim właśnie w ten sposób. Z zięciem porozumiewamy się przyzwoicie, chociaż jest dość głośnym i gwałtownym mężczyzną. Czasami zdarza mu się krzyczeć, w stosunku do mnie również, ale usprawiedliwiam to jego młodym wiekiem i staram się nie pamiętać o tych wybuchach złości. Natomiast to, co stało się podczas ostatniego naszego spotkania w gronie bliskich, całkowicie zmieniło mój stosunek do niego i poważnie zaczęłąm zastanawiać się nad tym, czy chcę by taki człowiek oddziedziczył dom, na który razem z mężem ciężko pracowaliśmy.

Kiedy przyszli na miejsce z dzieckiem, wiedziałam, że nie będą w chcieli długo zostać w dość głośnej atmosferze. Zięć mnie poinformował już na wstępie, że wyjdą po godzinie, wcześniej nawet nie witając się.

Gdy już mieli wychodzić, on nie mógł znaleźć swojego telefonu. Szukaliśmy go dobre kilka minut, więc zaproponowałam, że zadzwonię i usłyszymy gdzie jest. Zięć jednak stanowczo protestował. W końcu nie wytrzymałam, wprowadzaliśmy tylko zamieszanie tym szukaniem, więc bez zastanowienia wybrałam numerI w tym momencie gdzieś z parapetu dobiegła prześmiewcza melodia z tekstemNie odbieraj, dzwoni teściowa”.

Wszyscy spojrzeli w kierunku muzyki, a zięć cały się rozgorączkował, chwycił za telefon i rozłączył połączenie. Przyjaciele moi i mojego męża nerwowo zaczęli spoglądać to na mnie, to na męża córki. Całe szczęście ktoś z nich chwycił kieliszek i wzniósł toast za zdrowie nas wszystkichtak by przerwać niezręczną sytuację.

Przez cały wieczór goście szeptali między sobą i wymieniali porozumiewawcze spojrzenia. Wiem, że nie chcieli zrobić mi przykrości, nie mogli po prostu pojąć zachowania mojego zięcia, szczególnie, że wcześniej mówiłam im o planach związanych z przepisem domu.

Od tamtej pory nie mam kontaktu z córką ani z jej mężem.

Nie dzwonię pierwsza, chciałabym po prostu usłyszeć zwykłe przeprosiny , choćby z grzeczności. Znam się na żartach i głęboko w sercu mam nadzieję, że to był tylko niewinny dowcip i zięć nie myśli o mnie źle, ale chciałabym, by szczerze ze mną o tym porozmawiał. A jeżeli sie mylę? Jeśli widzą we mnie tak złego człowieka, od którego nie chcą odbierać, ich prawo, lecz zawsze chciałam być dla nich pomocna i uważam że nie zasłużyłam niczym na takie traktowanie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wystarczył dzwonek telefonu, a zaczęłam zastanawiać się, czy chcę przepisać dom dla córki i jej męża