Zafascynował mnie pewien mężczyzna: wysoki, przystojny, męski. Był inteligentny, kulturalny, wykształcony, dobrze zarabiał. Potrafił też pięknie dbać o swoich bliskich i przyjaciół. Nigdy nie był żonaty, nie opowiadał o swoich związkach. Niestety, miał jedną dużą wadę: miał trzydzieści sześć lat i nadal mieszkał z mamą. Nigdy nie byli od siebie odseparowani. Gdy się o tym dowiedziałam, wszystkie moje marzenia i plany runęły w gruzach. Wszystkie moje przyjaciółki były już dawno mężatkami, niektóre miały dzieci. Czułam presję czasu i tykanie zegara biologicznego, ale to nie oznaczało, że mogłam zignorować ten bardzo ważny fakt o nim. Kiedy spędzał ze mną czas, jego matka często dzwoniła, prosząc o zakup chleba w drodze do domu i o to, by się nie spóźniał.
To było dla mnie co najmniej dziwne, ale on na to nie reagował, było widać, że to normalna praktyka. Starałam się dowiedzieć za pomocą dyskretnych pytań, co jest wynikiem dalszego mieszkania z matką, ale nie otrzymałam konkretnej odpowiedzi. Zwróciłam uwagę na to, co mówi, i zauważyłam, że często wspomina swoją matkę w swoich opowieściach. „Mama umyła, wyprasowała, ugotowała…”. Stało się jasne, że nie jest samodzielny pod względem domowych obowiązków i jest całkowicie zależny od mamy. Powiedział też, że ojciec zmarł, gdy miał 5 lat a matka pracowała na trzech różnych etatach, aby zapewnić sobie i dziecku środki do życia.
Podsumowując wszystko, co usłyszałam, zrozumiałam, że jest mu wygodnie mieszkać z matką. Przyzwyczaił się do tego i teraz wątpię, czy szuka dla siebie normalnej, pełnowartościowej żony czy raczej poszukuje służącej. Ja nie mam planów komukolwiek usługiwać, jestem młoda, atrakcyjna, ambitna, chcę być doceniana i kochana. Jego matka stała się dla niego złym przykładem miejsca kobiety w rodzinie i sposobu traktowania jej. Poprosiłam by dał mi czas do namysłu, żebym mogła się zastanowić, czy jestem gotowa na takie relacje. Obawiam się, że oczekiwałby ode mnie takiego samego zachowania, albo że ciągle by mnie porównywał z mamą. Jest dobrym człowiekiem i bardzo go lubię, ale nie chcę związać swojego życia z maminsynkiem.




