Wolała okłamać męża, wymyślając zdradę, niż wyznać mu prawdę, że jest umierająca.

– Odbierz dziś Kasię z przedszkola i chciałabym, aby została u ciebie przez najbliższe dwa tygodnie. – Ilona powiedziała to wypranym z emocji głosem.
– Co się stało? Czy masz jakieś kłopoty? – zapytałem, bo wydało mi się to dziwne.
– U mnie wszystko w porządku. Z czym masz problem? To przecież nie tylko moja córka, ty też masz brać udział w jej wychowaniu. – powiedziała moja była żona.- W sądzie twierdziłeś, że ją kochasz, a nawet chciałeś, żeby została z tobą. Więc teraz będziesz miał okazję, by udowodnić jak bardzo ją kochasz – nie poznawałem jej.
– Wiesz dobrze, że sędzia nie zgodził się na moją prośbę twierdząc, że dziecku najlepiej będzie z matką …– zacząłem, ale Ilona nie dała mi skończyć i kontynuowała:
– Przyzwyczajaj się, już niedługo mała będzie pod twoją opieką. Uprzedziłam panie w przedszkolu, że teraz ty będziesz ją odbierał. Ja teraz zajmę się swoim życiem.
Nie czekając na moją odpowiedź, rozłączyła się. Nie miałem wyjścia, musiałem przeorganizować swój grafik. Poszedłem do kierownika i poprosiłem o tydzień wolnego. Ponieważ jestem cenionym pracownikiem i mam dobre relacje z kierownictwem, wolne dostałem.
Wyjaśniłem kierownikowi swoją sytuację, a on zaproponował, że jeżeli będę potrzebował dłuższego wolnego, to będę musiał się zastanowić nad pracą zdalną.
Ilona rok temu zakomunikowała mi, że złożyła wniosek o rozwód, ponieważ ma kogoś innego. Dla mnie był to szok, ponieważ uważałem, że jesteśmy udanym małżeństwem, a tu okazało się, że żona mnie zdradza. Po rozwodzie, żona pomimo tego, że nigdzie nie pracuje, wysłała córkę do przedszkola. Ona ma tylko trzy lata i potrzebuje matczynej opieki. A teraz, z jakiegoś powodu, ciągle prosi, żebym zajmował się Kasią. Oczywiście nie mam nic przeciwko zajmowaniu się własnym dzieckiem, ale wolałbym być uprzedzany, o tym wcześniej.
Pierwszy tydzień minął nam bardzo szybko. Dobrze dogadywałem się z córką, a opieka nad nią nie sprawiała mi trudności. Ilona dzwoniła parę razy, aby zapytać, jak sobie radzimy, ale ani razu nie chciała rozmawiać z Kasią. Gdy pytałem, dlaczego nie chce z nią rozmawiać, odpowiadała, że chce, aby mała się od niej odzwyczaiła. Było to dla mnie niezrozumiale i miałem jej to za złe. Tak nagle przestało jej zależeć na własnej córce? Gdy tylko zaczynałem o tym mówić, Ilona zaczynała płakać i rozłączała się. Wziąłem kolejny tydzień urlopu. W tym czasie Ilona zadzwoniła tylko raz. Kierownik zasugerował, że powinienem wziąć małą do siebie na stałe, bo moja była żona, według niego, była nieodpowiedzialna.
Przyznałem mu rację i postanowiłem porozmawiać o tym z byłą. Skoro układa sobie życie i na cały tydzień zapomina o dziecku, to może ona jej już nie chce. Gdy przyszła sobota, a Ilona nadal się nie odzywała, zadzwoniłem do niej, ale nie odbierała. Dzwoniłem raz za razem całe przedpołudnie, niestety bez skutku. Pomyślałem, że pewnie wyjechała gdzieś na weekend z tym nowym facetem. Poczekam do poniedziałku i sobie z nią porozmawiam osobiście. Niedziela też minęła bez żadnej wiadomości. Byłem coraz bardziej zły na żonę. W poniedziałek zawiozłem Kasię do przedszkola i od razu pojechałem do Ilony. Pomimo stukania i dzwonienia do drzwi nikt nie otworzył. Byłem coraz bardziej zdenerwowany i coraz mocniej stukałem do drzwi. Wtedy otworzyły się drzwi mieszkania naprzeciwko i niemłoda już kobieta zapytała:
– Ty jesteś Stefan? Mąż Ilony?
Gdy skinąłem głową powiedziała:
– Ilona od pięciu dni jest w szpitalu. Jest w śpiączce, niewiele życia jej zostało.
Widząc moje zdumione spojrzenie powiedziała, że musimy porozmawiać i zaprosiła mnie do siebie.
– Widzisz, przez ostatni rok zaprzyjaźniłam się z Ikonką. Dużo mi o tobie i Kasi opowiadała. Jakby ci to powiedzieć – ona nigdy cię nie zdradził. Ona po prostu wymyśliła to, bo nie chciała, żebyś patrzył, jak umiera. Kasię też Ci podsyłała tylko po to, by przyzwyczaiła się do ciebie i łatwiej pogodziła się ze zniknięciem matki.
Popatrzyła na mnie, na mój wyraz twarzy, kiwając głową powiedziała:
– Ty naprawdę o niczym nie miałeś pojęcia. Ona bardzo cię kochała, ale uważała, że tak będzie najlepiej dla was wszystkich. Niecałe półtora roku temu lekarze postawili diagnozę – rak kości z przerzutami i wyrok – rok, może trochę więcej, życia. Po usłyszeniu diagnozy postanowiła działać, by oszczędzić wam cierpienia. Cierpiała okłamując ciebie, ale najbardziej bolała ją rozłąka z córką.
Nie mogłem w to uwierzyć. Moja Ilonka- zawsze uśmiechnięta, pełna życia, a tu okazuje się, że za chwilę jej już nie będzie.
Wstałem i bez słowa wyszedłem. Czułem jak po policzkach spływają mi łzy. Gdzieś ulotnił się cały mój żal do żony. Pozostał tylko smutek, że nie pozwoliła mi być przy sobie, w tych trudnych chwilach.
Muszę jechać do szpitala, może jeszcze zdążę powiedzieć jej, jak bardzo ją kocham.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wolała okłamać męża, wymyślając zdradę, niż wyznać mu prawdę, że jest umierająca.