Wnuki od dawna mnie nie odwiedzały, więc sama do nich pojechałam. To, co zobaczyłam nie może wyjść mi z głowy

Czy można winić babcię za tęsknotę za wnukami? Po długim czasie braku kontaktu, postanowiłam odwiedzić moje wnuki. Nie zapowiadałam swojej wizyty i tym sposobem sprowadziłam na siebie same kłopoty.

 

Wnuki to dla mnie wszystko. Dawno mnie nie odwiedzały, więc pomyślałam, że to przez szkołę i zajęcia. Postanowiłam sama wziąć sprawy w swoje ręce. Wzięłam torebkę i pojechałam do nich autobusem. Nie mam daleko, ale żeby do nich dojechać, to muszę przesiadać się do innego autobusu. To już nie na moje zdrowie, ale co zrobić…

Jak tylko przekroczyłam próg ich domu, siedmioletni Kuba i pięcioletnia Irenka rzucili się mi w ramiona. Mój Kuba zawsze taki energiczny i pełen radości, a Irenka to jak mała księżniczka – skakali i przytulali mnie tak mocno, jakbyśmy się nie widzieli latami. To było takie wzruszające, ale…

 

Przeczytaj także: Dostałem skierowanie do sanatorium, ale córka nie pozwala mi jechać. Wymyśliła taki dziwaczny powód!

 

Ale synowa… jej mina mówiła wszystko. Zamiast ciepłego przyjęcia, dostałam lodowate spojrzenie. Zawsze byłam dla niej dobra, zastanawiam się więc, co zrobiłam nie tak? Tak sobie myślę, że to ona stoi za tym, że wnuki tak rzadko do mnie przyjeżdżają. Ja zawsze byłam dla nich jak druga matka, a dostaję w zamian to.

Może rzeczywiście synowa zdenerwowała się, bo przyjechałam bez uprzedzenia. Ale wiecie co? Gdybym zadzwoniła, to na pewno by wymyślili jakieś wymówki. Zawsze tak jest, „dziś nie, bo Kuba ma trening”, „nie, bo Irenka jest trochę zaziębiona”, ciągle coś. A ja? Ja tęskniłam za wnukami tak bardzo!

Mogła mama zadzwonić wcześniej, mamy swój harmonogram dnia – powiedziała.

– Każdy raz jak dzwonię, coś stoi na przeszkodzie. A ja tak tęskniłam.

– Tęsknota nie usprawiedliwia nachodzenia ludzi.

Rozumiem, że ludzie mają swoje życie, obowiązki, ale przecież jestem częścią tej rodziny. Babcia też ma swoje prawa, prawda?

Jutro postanowiłam pojechać do synowej, gdy dzieci będą w przedszkolu i szkole. Porozmawiam z nią sam na sam, wyjaśnię to raz na zawsze. Nie mogę pozwolić, by jakieś nieporozumienia psuły nasze relacje. Chcę wiedzieć, co jest nie tak, dlaczego zachowuje się w ten sposób. Jestem zdenerwowana, nie przestaję myśleć, co synowej tak przeszkadza…

Muszę to zrobić dla Kuby, dla Irenki. Nie mogę pozwolić, aby te małe skarby straciły kontakt ze swoją babcią. W końcu rodzina to najważniejsze, a ja zrobię wszystko, by nasze relacje były jak najlepsze. Czy to tak trudno zrozumieć? Czy synowa nie widzi, jak bardzo wnuki mnie potrzebują? Jak bardzo ja ich potrzebuję? Jutro wszystko się wyjaśni. Musi.

 

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Wnuki od dawna mnie nie odwiedzały, więc sama do nich pojechałam. To, co zobaczyłam nie może wyjść mi z głowy