Od tego czasu minęło wiele lat, ale ten dzień jest wyryty w mojej pamięci na całe życie, ze wszystkimi szczegółami. Dołączyła wtedy do naszej klasy nowa dziewczyna. Ola była w naszym wieku. Na pierwszy rzut oka, wydawała się wszystkim dziwna. Miała na sobie obszerną sukienkę, która nie pasowała, była w kilku miejscach podarta. Jej rude włosy były zaczesane do tyłu w ciasny kucyk, związany poszczępioną kokardą. W dużych, szeroko otwartych, zielonych oczach, był niezrozumiały smutek. Później dowiedzieliśmy się, że pochodzi z niepełnej rodziny. Była wychowywana tylko przez ojca, nie miała mamy i żyli w biedzie.
W naszej klasie były bliźniaczki, Ala i Natalia. Ala wydawała się jeszcze normalna, ale Natalia była utrapieniem dla wszystkich. Zawsze bezczelnie łamała kredki innych dzieci. Była córką dyrektorki szkoły, więc nie była besztana. Cieszyła się swoją bezkarnością i była z niej dumna. Często dokuczała Oli, ciągle ją kopała, zabierała jedzenie w jadalni, ciągnęła za włosy. Dziewczynka cierpiała w milczeniu, tylko czasami płakała, siedząc gdzieś w kącie. Próbowaliśmy stanąć w obronie Oli, ale zwykle nauczycielka nas karała, bo Natalia była nietykalna.
W dniu swoich urodzin, Ola przyszła na lekcje w nowej sukience. Była bladoróżowa i bardzo jej pasowała, mieniła się wszystkimi odcieniami różu. Obszycie sukienki było ozdobione małymi cekinami, które mieniły się przy każdym ruchu. Wszystkie dzieci podziwiały ją i komplementowały.
Bliźniaczki nie brały w tym wszystkim udziału, stały w kącie i patrzyły na dziewczynkę w milczeniu. Widać było, że obydwie są z czegoś niezadowolone. Ola wyglądała na szczęśliwą, jej zielone oczy uśmiechały się. Podczas długiej przerwy, wyszliśmy pobiegać na boisko. Nowa koleżanka odmówiła zabawy, żeby nie zniszczyć swojej nowej sukienki. Tego dnia padał deszcz, a na podwórku było wiele kałuż. Daliśmy się ponieść zabawie i straciliśmy ją z oczu. Nagle usłyszeliśmy krzyk. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy Olę w kałuży. Natalia stała nad nią i śmiała się. Obszycie jej sukienki było zdarte, dziewczynka bardzo płakała. Pewnie wyobrażała sobie, jak bardzo zdenerwowany będzie jej ojciec, że suknia została zniszczona.
– Jesteś żebraczą i włóczęgą, a nie księżniczką! – Krzyczała córka dyrektorki.
Ta scena uderzyła mnie do głębi. Bardzo smutno było patrzeć na małą, bezbronną dziewczynkę, której marzenia zostały zrujnowane. Do tej pory, przez całe moje życie, starałam się nikogo nie skrzywdzić.



