Teresa samotnie wychowywała syna, radziła sobie, jak mogła. Ostanio przytrafiła jej sie dziwna sytuacja. Jej 16-letni syn, Marcin, w przypływie niezrozumiałej złości. zaczął rozbijać u siebie w pokoju lustro, wiszące na ścianie. Coś tak rozzłościło chłopca, że nie potrafił opanować swoich emocji. Na podłodze leżało tysiące kawałków szkła.
Coś drgnęło w sercu matki, chciała się rozpłakać, ale zamiast tego, wzięła tylko głęboki oddech. Wyprowadziła z pokoju swoje koty i psa, żeby się nie pokaleczyły. Wyszła na zewnątrz, zamknęła oczy i powoli oddychała świeżym powietrzem. Próbowała zrozumieć, co się stało. Co mogło spowodować, że Marcin zareagował w taki sposób? Musiało być jakieś wyjaśnienie, jakiś powód tego zachowania. Zrozumiała jedno, on poczuł coś bardzo negatywnego i nie ma prawa być teraz na niego zła. Musi go zrozumieć i wspierać, bo to wszystko wzięło się z jakiegoś bólu, z którym musiał się zmierzyć.
Po kilku godzinach, postanowiła porozmawiać z synem, Chciała mu powiedzieć, że wszystko przeminie. Co by to nie było, jutro spojrzy na to z dystansem. Musiała pocieszyć swoje dziecko i powiedzieć mu, jak bardzo go kocha i żaden jego wybryk tego nie zmieni. Teresa po prostu odetchnęła i obiecała sobie, że nic nie wyprowadzi jej z równowagi. Cokolwiek się stanie, ona zawsze będzie wspierać swojego syna. Jest jej najcenniejszą własnością, a teraz, gdy po raz pierwszy w życiu jest tak zdenerwowany i zły, ona powinna mu pomóc i nauczyć, jak radzić sobie ze negatywnymi emocjami. W końcu wszyscy czujemy złość w tym, czy innym czasie i ważne jest, aby wyładować te emocje w odpowiedni sposób.
Odzyskawszy spokój, matka wróciła do domu. Zrobiła kolację, zjedli ją, jak by nic się nie stało. Potem razem, ostrożnie pozbierali wszystkie kawałki lustra.
Teresa nie zrobiła synowi awantury. Pokazała swoim przykładem, że nie warto się denerwować i kłócić. Lepiej policzyć do dziesięciu, do dwudziestu, albo nawet do stu. Przede wszystkim, trzeba w sobie znaleźć siłę i zrozumienie.
Na pewno więc każdy, kto ma dziecko, powinien pomyśleć o tym, że jesteśmy przykładem dla naszych pociech. Jak ważne jest, aby nasze dzieci w trudnych chwilach wiedziały, że mimo wszystko, maja naszą ogromną miłość i wsparcie. To naprawdę może uratować wielu młodych ludzi.

