Mieszkam w urokliwym miasteczku, w małym dwupokojowym mieszkaniu, że wspaniałym widokiem na park. A moi krewni często mnie odwiedzają. Tym razem zadzwoniła do mnie siostra i zapytała, czy mogłaby z chłopakami wpaść na parę dni. Oczywiście zgodziłem się, bo bardzo tęskniłem za siostrzeńcami. Wszystko omówiliśmy i ustaliliśmy dzień ich przyjazdu. Przygotowałem wszystko na ich przybycie. Niestety nie pozwolono mi wziąć urlopu, ale nie byłem zdenerwowany… Kończę o 16, więc będziemy mieli trochę czasu dla siebie. Możemy gadać wieczorami i pójść na spacer do parku. Przygotowałem osobny pokój dla bliskich. Wczoraj po 18. Odebrałem ich z dworca. Byli zmęczeni podróżą, więc zjedliśmy obiad, a właściwie to była już kolacja, chwilę porozmawialiśmy i położyli się spać.
Wstałem wcześnie rano, żeby zrobić śniadanie przed pójściem do pracy. Klucze do mieszkania oddałem siostrze, mówiąc, żeby czuli się jak w domu.
I był to duży błąd.
Wieczorem, kiedy wróciłem z pracy z ogromną paczką smakołyków dla dzieci, po prostu odebrało mi mowę, kiedy przekroczyłem próg domu. Z progu mnie zamurowało. Nigdy nie widziałem takiego bałaganu. Wszystkie moje rzeczy leżały w przedpokoju, Wszędzie plamy, nie wiadomo od czego, a w zlewie góra naczyń. W koszu na śmieci leżało kilka potłuczonych szklanek. Nie mogłem ukryć emocji. Niegrzecznie przypomniałem bliskim, że czuć się jak u siebie w domu nie oznacza zamiany go chlew! Przeprosili mnie i obiecali wyczyścić wszystko. Nie miałem już ochoty na kolację, więc postanowiłem pójść do swojego pokoju pooglądać telewizję.
Siadam na kanapie i próbuję go włączyć, ale nie chce się włączyć. Co do diaska -pomyślałem. Potem zobaczyłem, że ktoś wyciągną wtyczkę z gniazdka. Umieściłem ją na swoim miejscu, siadam, wciskam przycisk na pilocie i… Szok. Odebrało mi mowę. Na ekranie mojego nowego 60” telewizora była jedna, wielka, czarna plama. Byłem wściekły. Krzyknąłem przeklinając. W zeszłym miesiącu zapłaciłem za niego ostatnią ratę. Zawołałem siostrę i zapytałem, jak do tego doszło. Ona spokojnie powiedziała, że to był wypadek. Chłopcy grali na konsoli w boks i wykonując gwałtowne ruchy, Maćkowi wyślizgnął się kontroler z rąk i uderzył w ekran. Na moją prośbę o zwrot pieniędzy za to, odmówiła, mówiąc, że to tylko dzieci i każdemu mogło się zdarzyć. A poza tym to przecież moi siostrzeńcy, a nie ktoś obcy i żebym się wstydził, żądać pieniędzy od własnej rodziny.
Jej postawa zirytowała mnie do tego stopnia, że poprosiłem ich o jak najszybsze opuszczenie mojego domu. Dałem im pieniądze na hotel i kazałem natychmiast wyjść. Niedawno odebrałem telefon od mojej mamy. Dzwoniła z pretensjami, jak mogłem tak potraktować siostrę. Obwiniała mnie o wszystkie grzechy. Ciągle powtarzała, że zrobiłem źle, że rodzina jest ważniejsza niż wszystko inne.
Ale ja nie czuję się winny, po prostu moja cierpliwość się skończyła!
Wczoraj przyjechała do mnie siostra z dwójką dzieci na parę dni. Bardzo się cieszyłem na to spotkanie, bo dawno nie widziałem się z nimi. Gdy wieczorem wróciłem z pracy, nie poznałem swojego mieszkania. To co zobaczyłem później sprawiło, że kazałem im jak najszybciej opuścić mój dom




