Kilka dni temu obchodziłam swoje okrągłe trzydzieste urodziny. Mój mąż razem z dzieciakami przygotowali dla mnie przyjęcie niespodziankę, byłam tak szczęśliwa! Radość jednak prysła w mgnieniu oka, a wszystko przez mojego ojca. On też został zaproszony i przyszedł razem z moją mamą. Kiedy już mieli zbierać się do wyjścia, podszedł do mnie i ukradkiem zaprowadził w ustronne miejsce w mieszkaniu. Rozglądał się, czy nikt nie słyszy, od początku jego zachowanie było dla mnie podejrzane. Kto zachowuje się tak na przyjęciu?
I wtedy oznajmił mi, że mój biologiczny ojciec to nieudacznik i skończył w więzieniu, a on zlitował się nad moją mamą i przyjął ją razem z dzieckiem. Świat mi się zawalił, stałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Według ojca to idealny moment, żebym dowiedziała się prawdy, bo nawet w dokumentach on był wpisany jako ojciec dziecka. Nie było możliwości, bym sama dotarła do tej informacji.
Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi na myśl, było: dlaczego nikt nie powiedział mi wcześniej? Zawsze czułam, że coś jest nie tak. Mama to przebojowa i energiczna kobieta, a ojciec był wiecznie posępny i ponury. Przez całe dzieciństwo czułam, jak traktował mnie z dystansem. Tak nie zachowuje się kochający ojciec, ale myślałam, że tak mysi być, że to jest normalne.
Powiedzcie mi, czy naprawdę nie można było powiedzieć o tym wiele lat temu? Jak można nie mieć sumienia, by zniszczyć komuś urodziny tak okrutną wiadomością?
Nawet nie zdążyłam zareagować, ojciec zarzucił na siebie kurtkę i wyszedł razem z mamą. Ona nic nie wie, nie ma pojęcia, że dowiedziałam się już prawdy. Może i lepiej, ostatnio jej zdrowie nie jest najlepsze, nie chcę dokładać jej zmartwień. Chociaż nie mogę zrozumieć jej zachowania. Zawsze miałyśmy dobry kontakt, byłyśmy jak dwie dobre koleżanki. Opowiadałam jej o moich chłopakach, później dzieliłam się z nią trudami macierzyństwa, a ona zawsze była obok i towarzyszyła mi niczym najwierniejszy przyjaciel.
Czuję, że chcę poznać mojego biologicznego ojca. Ten, z którym się wychowywałam zawsze był oziębły i zarozumiały, może celowo mnie okłamał i mój prawdziwy tata jest dobrym człowiekiem… Tylko czy powinnam wywracać wszystkim życie do góry nogami i doszukiwać się prawdy? Może udawać, że jest dobrze, tak jak jest?




