W pociągu zawsze coś ciekawego sie przydarzy. Jednak nie zawsze jest to przyjemne

Takie historie nie są fikcją, często zdarzają się pasażerom pociągu. Jeśli często podróżujesz koleją, być może zainteresuje Cię, co mnie się przytrafiło podczas kilku podróży.

Wraz z mężem, wybraliśmy się nad morze. Ponieważ była to długa droga, zadbaliśmy o nasz komfort i z wyprzedzeniem kupiliśmy bilety na niższe miejsca sypialne. Kiedy weszliśmy do przedziału, okazało się, że spała tam kobieta z dzieckiem i mężczyzną. Prawdopodobnie był to mąż tej pasażerki. Pokazaliśmy im nasze bilete, ale współpasażer zaczął się oburzać i zasugerował, żebyśmy poszli na samą górę.

Jesteśmy starszymi ludźmi. Nie moglibyśmy się tam wdrapać, więc odmówiliśmy. Po interwencji konduktora, zwolnili nasze miejsca, ale z wielkimi pretensjami, jakby to była nasza wina. Co więcej, kobieta postanowiła się na mnie zemścić. Wychodząc rano z przedziału, zabrała moje nowe kapcie, a na ich miejsce, postawiła torbe papierową ze śmieciami. Oczywiśćie wypełnioną po brzegi. Jak tak można?

Druga historia wydarzyła się nieco później. Razem z koleżanką jechałyśmy w delegację. W naszym przedziale, siedziała matka z dwójką dzieci i babcią. Dzieciaki zachowywały się okropnie i na zmianę były niegrzeczne. Kobieta włożyła pełny nocnik do przedziału i nie spieszyła się z jego opróżnieniem.

Obie nie wytrzymałyśmy i poszłyśmy do wagonu restauracyjnego. Nie dało się jechać w jednym przedziale na trzeźwo, z takimi współtowarzyszami podróży. Wróciłyśmy po kilku drinkach i miałyśmy w nosie płacz dzieci, zawartość nocnika, czy oburzenie innych pasażerów. Panie musiały wdychać nasz alkohol, skarżyły się nawet konduktorom. Ci jednak poradzili im, żeby następnym razem wykupiły przedział dla matki z dzieckiem. Dalsza podróż minęła bez incydentów, matka i babcia miały nauczkę.

Kiedyś razem z wnuczką, pojechałyśmy na Mazury. Córka zawczasu zadbała o nasz komfort i kupiła dwa bilety na dolne kuszetki. Jednak gdy tylko zajęłyśmy miejsca, podeszło do nas młode małżeństwo. Powiedziałam im, że nie możemy się przenieść, więc zaczęli rzucać naszymi rzeczy po całym przedziale. Musiałam zawołać konduktora i kierownika pociągu. Wyjaśnił im, że pasażerowie powinni zajmować miejsca zgodnie z zakupionymi biletami i dał jasno do zrozumienia, że nie mają prawa przenosić naszych bagaży, bez naszej zgody. To samo dotyczyło stolika, bo pierwszeństwo mieli pasażerowie, którzy mieli niższe miejsca.

Młodzi ludzie nie schodzili nawet z górnych łóżek, ale nie było mi ich żal, zasłużyli sobie na to swoim zachowaniem. Niektórzy oszczędzają na cenie, a potem są oburzeni. Mogli dołożyć pewną kwotę i kupić bilety na dolne miejsca, bo były w sprzedaży.

Kiedyś, gdy byłam jeszcze panną, jechałam pociągiem do siostry mojej mamy. To był otwarty przedział, w którym siedziały dwie drużyna koszykarzy, było ponad 20 osób. Chciałam wyjść do toalety, ale nie mogłam przejść, bo ich nogi blokowały całe przejście. Musiałam pójść, bo miałam problemy z pęcherzem. Było bardzo trudno ich wszystkich pokonać, myślałam, że nie zdążę.

Kiedy pracowałam w Warszawie, wracałam do domu tylko na weekendy i święta. Bilety kupowałam z wyprzedzeniem, bo zdawałam sobie sprawę, że przed wolnymi dniami będzie ciasno.

Zajęłam swoje miejsce, a obok mnie usiadły dwie piękne dziewczyny. Miały ze sobą mnóstwo bagaży. Wszelkiego rodzaju torby ze sklepów i markowe pudełka. Najwyraźniej wracały z dużych zakupów. Jedna z nich wyjęła telefon i wybrała numer do swojego chłopaka:

– Cześć, Andrzej. Czy wyjdziesz na peron, bo nasze torby są ciężkie? Tak! OK!

Gdy wyłączyła telefon, powiedziała do swojej przyjaciółki:

– Widzisz, a Ty się martwiłaś. Zrobiłyśmy wszystkie zakupy i mamy siedzące miejsca. Mówiłaś, że nie będzie szans i przestoimy całą drogę.

Sama byłam zdziwiona, że mają takie szczęście. Wtedy jednak do dziewczyn podszedł mężczyzna i powiedział, że jedna z nich zajęła jego miejsce. Pasażerka pokazała mu swój bilet, a on śmiał się na cały głos:

– Dziewczyno, jest 30 grudnia, a Twój bilet jest kupiony na 30 stycznia! Ale miała minę.

Kiedyś jechał ze mną w pociągu duży mężczyzna, chyba 150 kilogramów. Szczerze mówiąc, bałam się spać na dole, bo pomyślałam, że w nocy jego łóżko może się urwać i przygniecie mnie swoim ciężarem. Jednak pasażer nie chciał się zamienić miejscami. W nocy obudził mnie straszliwy huk. Półka właśnie się odczepiła i mężczyzna leciał w dół. Nie wiem, jak udało mu się złapać za uchwyt na ścianie, nie robiąc nikomu krzywdy.

Takie to właśnie historie przytrafiają się w pociągach, nie można się nudzić.

Oceń artykuł
TwojaCena
W pociągu zawsze coś ciekawego sie przydarzy. Jednak nie zawsze jest to przyjemne