To twój obowiązek zapłacić za mnie, bo mój ojciec tak robił. Mam do tego pełne prawo!
Bogusława postanowiła kupić skarpetki potrzebowała ich na zimowe spacery.
Czy zamierzasz pokrywać wszystkie swoje wydatki pieniędzmi od mojego ojca, które miały przeznaczone na moje potrzeby? zapytał jej nastoletni syn, Michał.
Mama nie chciała mu od razu odpowiedzieć. Tego tygodnia jego ojciec przelał alimenty na konto byłej żony. Ojciec upominał ją, by kupiła synowi niezbędne ubrania, bo od lat nosił stare rzeczy, które w końcu się zużyły.
Co to ma znaczyć? dopytała Bogusława, myśląc, że usłyszała coś niewłaściwego. Dlaczego wydajesz środki, które mój ojciec mi przesyła, wyłącznie na rzeczy, które naprawdę potrzebujesz?
Matka prawie zapłakała, po czym odłożyła skarpetki z powrotem na półkę.
To świetna bluza, zaraz wypróbuję ją w przymierzalni powiedziała.
Aleksander postanowił wziąć ze sobą kilka bluz, by sprawdzić, która mu najbardziej leży.
Jego matka sprawdziła cenę jednej bluzy kosztowała pięćdziesiąt złotych. Po zsumowaniu wszystkich produktów zauważyła, że przyznany przez ojca aliment nie wystarczy, więc musiała go uzupełnić z własnych środków.
To dla mnie strzał w dziesiątkę! wykrzyknął Michał, wkładając bluzę do koszyka razem z innymi zakupami.
Kasjerka z centrum handlowego Arkadia zapakowała towary w torby.
Proszę zapłacić dwieście sześćdziesiąt złotych powiedziała.
Michał spojrzał na portfel.
Mam tylko czterysta złotych. Odłóżcie rzeczy, których nie potrzebuję teraz zasugerowała mama.
Nie zostawię nic, więc zapłacę twoimi pieniędzmi, bo nie tylko mój ojciec musi mnie wspierać. Zgodnie z prawem mam do tego pełne prawo nalegał syn.
Dobrze wyciągnęła Bogusława portfel, wyjęła gotówkę i położyła ją na kasie. To pieniądze na cały miesiąc. Kupcie odzież, ale pamiętajcie też o jedzeniu. Nie dam wam już więcej pieniędzy. Trzymaj się! powiedziała stanowczo i wyszła ze sklepu.
Wieczorem Michał wrócił do domu z kilkoma torbami pełnymi nowych ubrań, kupionych w markowych butikach.
Udało mi się kupić buty, wyglądały naprawdę elegancko. Czy w lodówce jest jeszcze coś do jedzenia?
Masz już skórzane buty, więc spróbuj sam je założyć i przygotować obiad. odparła matka.
Mamo, mówię poważnie.
Myślałeś, że żartuję?
Lepiej zadzwonię do taty, bo ty tylko bredzisz.
No cóż, powodzenia uśmiechnęła się mama.
Michał zadzwonił do ojca:
Cześć, tato, mogę u ciebie zamieszkać na miesiąc? Dlaczego wyjechałeś na wakacje? Czy możesz przysłać trochę pieniędzy? Nie mam nic.
Rozmowa nie trwała długo.
Zrozpaczony syn wrócił do swojego pokoju, a ojciec zadzwonił do byłej żony.
Co się między wami stało? zapytała.
Nasz syn dziś uznał, że wszystko mu się należy i że my musimy się o niego zatroszczyć wyjaśniła.
Ma odwagę, ale lepiej go nakarmić, bo inaczej umrze z głodu, a potem będziesz musiał odciąć mu alimenty, które zostaną, i oddać resztę.
Trzy godziny później w domu nagle zgasło internet, a Michał znów podniósł głos na mamę.
Dlaczego mam teraz płacić za internet? Wyglądasz na zarozumianą, tak jak mówił tata.
Od przyszłego miesiąca wprowadzam się do taty.
Myślisz, że przyda się w rodzinie z trójką dzieci?
Obiecuję, że tam będę.
Dobrze, ale wiesz, że w przyszłym miesiącu nie dostaniesz już alimentów, bo tata powiedział, że najpierw muszę cię nakarmić, a pieniądze, które ci dam, odliczę od alimentów.
Matka opowiedziała mu, ile wydaje miesięcznie na utrzymanie ich dwojga było to znacznie więcej niż otrzymywał w alimentach. Syn zrozumiał, że postąpił niegospodarnie, przeprosił matkę i ojca, a w wakacje podjął pracę dorywczą, by choć trochę odciążyć rodzinny budżet.
Na koniec wiedział, że prawdziwa odpowiedzialność rodzi się z szacunku i umiaru, nie z roszczeń.




