Wyjechałam do siostry we Francji, by zarobić dla dzieci na przyszłość. Żyłabym tak dalej, gdyby nie ten nieszczęsny telefon. W pewnym momencie wszystko nagle się skończyło.
Nigdy nie pomyślałabym, że mój mąż, z którym mieszkałam siedemnaście lat, mógłby mnie zdradzać, a tym bardziej nie wyobrażałam sobie, że teściowa mi o tym powie. Z Radkiem było nam dobrze, mamy dwójkę dzieci, 15-letnią córkę i 13-letniego syna. Mamy własny dom i małą firmę, która pozwalała nam dobrze żyć.
Rok temu to mój mąż nalegał, żebym wyjechała za granicę do mojej siostry we Francji. Moja Irena ma swój dom, wyszła za Francuza i już tam mocno się zadomowiła.
Pojechałam do niej, pozwoliła mi zamieszkać w swoim domu i znalazła dla mnie pracę.
Konsultowałam się z mężem nie raz, co mam zrobić: zostać czy nie zostać? Ale Radek zawsze nalegał, żebym została z siostrą i zarobiła trochę pieniędzy.
Tak żyliśmy, ale ostatnio teściowa zadzwoniła do mnie i powiedziała, że w domu czeka mnie nieprzyjemna niespodzianka i żebym natychmiast wracała do domu, ale nic nie mówiła mężowi o moim przyjeździe.
Zapytałam tylko, czy ta nieprzyjemna niespodzianka ma jakiś związek z mężem.
Przeczytaj także: Teściowa przepisała dom wnuczce, a później zażądała w zamian czegoś takiego! Czy ta kobieta nie ma wstydu?!
A ona mi odpowiedziała:
– Jeśli chcesz ocalić swoją rodzinę, rób, co mówię!
Opowiedziałam wszystko siostrze, a ona mówi:
– Jedź do domu na miesiąc, zobacz co się dzieje i wrócisz. U mnie zawsze drzwi będą dla Ciebie otwarte.
Nie uprzedziłam męża o moim przyjeździe, więc kiedy wróciłam do domu, zastałam go w towarzystwie Basi – matki chrzestnej naszej najstarszej córki. Spokojnie myła naczynia w naszej kuchni.
Nie pytałam jej, co robi u mnie w domu, kiedy mnie nie ma, ale udawałam, że cieszę się, że ją widzę, dałam jej nawet francuską czekoladę, a potem powiedziałam, że jestem zmęczona drogą i wysłałam ją do siebie.
Wieczorem nie udało nam się z mężem porozmawiać, a rano szybko poszedł do pracy. Jednak w tym momencie przybiegła teściowa. Przyszła, aby otworzyć mi oczy na to, co się działo.
Okazuje się, że mój mąż ma romans z matką chrzestną córki i to nie od wczoraj.
– To Twoja wina – skarciła mnie teściowa. – Zawsze przyprowadzałaś ją do domu, a ona wykorzystała Twoją wiarygodność. Rodzina to rodzina i nikogo nie wolno do niej wpuszczać!
Teściowa radzi mi, abym nie zostawiała męża, tylko o niego walczyła. A tamtą należy na zawsze wymazać z jego życia, nie wolno jej nawet wchodzić za próg naszego domu.
Basia była moją przyjaciółką od dzieciństwa. Zawsze było mi jej szkoda, zwłaszcza po rozwodzie z mężem, dlatego zapraszałam ją na niedzielne obiady, urodziny dzieci i wszystkie nasze rodzinne święta.
Mój mąż też zawsze dobrze ją traktował, ale byłam pewna, że to dlatego, że też jej współczuł. I dobroć do mnie wróciła…
Muszę podjąć decyzję – co robić? Walczyć o rodzinę czy wrócić do siostry we Francji?




