Teściowa tylko przynosiła nam do domu zarazki. Tak stała przy swoim, aż sama wylądowała w szpitalu

Boże, kiedy ludzie zrozumieją, że to oni sami rozprzestrzeniają wszelkiego rodzaju choroby. Mówią o tym ostatnimi laty, ale nic się nie zmienia. Większość ludzi nadal odwiedza tych, którzy są chorzy, a sami przenoszą później te wirusy do innych. Tylko mówią, że od grypy jeszcze nikt nie umarł i żeby nie przesadzać. Ale to nie jest żadna przesada!

Dokładnie to mam z moją teściową. Jak każda starsza osoba uważa, że wie lepiej ode mnie jak prowadzić gospodarstwo domowe, jak wychowywać dzieci i jak żyć. Na emeryturze nie ma wiele do roboty, więc często przyjeżdża nieproszona, by udzielać mi rad, przeglądać lodówkę i ogólnie, monitorować, jak opiekuję się jej synem i wnukiem. Starałam się zawsze zachować spokój, wiedząc, że lepiej unikać konfliktów.

Mój mąż również starał się złagodzić atmosferę, kiedy czuł, że nadchodzi kłótnia. Gdy siostra mojego męża zaszła w ciążę, teściowa prawie przestała przyjeżdżać – miała ręce pełne roboty z córką, bo ciąża była dla niej trudna. Powiem całkowicie szczerze, odetchnęłam z ulgą. Niebawem sama zaszłam w kolejną ciążę i obie, jedna po drugiej, zostałyśmy matkami. Oczywiście, teściowa spędzała całe dnie ze swoją córką, a mnie pomagała jedynie przez telefon.

Dwa tygodnie temu córka szwagierki zaczęła bardzo kaszleć i musiała iść do szpitala. Ale kiedy kryzys minął, uznała, że lepiej będzie wyzdrowieć w domu, z dala od różnych szpitalnych infekcji. Tydzień temu teściowa postanowiła odwiedzić wnuczkę, żeby ocenić jej stan, a później sama przyszła do nas.

I w trakcie rozmowy wspomniała, że właśnie była u swojej córki. Narzekała, że ledwo nadążają z czyszczeniem nosa u dziecka.

– Czyli przyszła mama do nas zaraz po tym, jak była w domu pełnym zarazków? Nie pomyślała mama, że może przynieść infekcję?

Wtedy teściowa wykrztusiła:

– Co z tego, przecież na to się nie umiera.

Jestem wściekła, od razu wyrzuciłam teściową z domu. Nie wiem, co powiedziała do mojego męża, ale zadzwonił do mnie oburzony. Nawet nie chciał mnie wysłuchać. Głowiłam się dobrych kilka dni, jak przemówić jej wreszcie do rozsądku, by w przyszłości nie biegała po domach, gdzie panuje choroba. Nie musiałam się wysilać, bo wczoraj okazało się, że teściowa trafiła do szpitala z zapaleniem płuc. Nie życzę nikomu źle, ale może ją to wreszcie nauczy czegoś.

Oceń artykuł
TwojaCena
Teściowa tylko przynosiła nam do domu zarazki. Tak stała przy swoim, aż sama wylądowała w szpitalu