Ojciec Zuzanny zdecydował, że wychowa swoją córkę jak chłopaka w dniu jej narodzin. Oczekiwał syna lecz los przyniósł mu dziewczynkę. Dorastając wśród chłopców, Zuza czuła się jednym z nich, a rodzice często żartowali z jej dziewczęcego imienia. Preferowała styl chłopięcy nosiła wygodne dżinsy, luźne koszulki, a włosy zwykle miała związane w prosty koński ogon. Jeśli ktoś nie zobaczyłby jej długiego kucyka, a jedynie kurz na spodniach po zabawie z chłopakami, nie uwierzyłby, że to dziewczyna. Pomimo takiego wychowania, studia całkowicie ją odmieniły stała się dojrzałą, pełną klasy młodą kobietą.
Pewnego dnia dostała zaproszenie na urodziny koleżanki z uczelni. Mama długo się wahała, czy pozwolić jej iść tak późno na imprezę, ale w końcu ustąpiła pod warunkiem, że Zuza będzie się odzywać przez telefon podczas wieczoru. Postanowiła, że na normalnej imprezie pojawi się w zupełnie innej roli. Założyła czerwoną, krótką sukienkę i delikatne czółenka na szpilce wyglądała bardzo kobieco. Kiedy jej ojciec zobaczył jej stylizację, nie potrafił powstrzymać łez. Całe jej życie wyobrażał ją sobie jako twardego chłopaka, nie delikatną dziewczynę.
Wracając z imprezy późną nocą przez ulice Warszawy, Zuza napotkała niebezpieczeństwo trzech pijanych mężczyzn próbowało się do niej zbliżyć. Zanim cokolwiek się stało, pojawił się jej nieoczekiwany wybawca wysoki facet z czymś, co przypominało kij bejsbolowy. Napastnicy uciekli w popłochu na jego widok. Zuza była ogromnie wdzięczna ratownikowi, któremu na imię było Robert.
Z czasem Zuza i Robert poznali się bliżej i szybko zostali parą. W końcu wzięli ślub. Zuza została nauczycielką wychowania fizycznego w liceum, a Robert objął poważane stanowisko w warszawskiej branży energetycznej. Ich związek opierał się na szacunku i wzajemnym zrozumieniu. Urodziła im się córka. Choć Robert trzymał się tradycyjnych poglądów na kobiecość, zależało mu, by ich córka wyrosła na silną i odważną młodą kobietę. Był dla niej prawdziwym wsparciem. Żona chętnie podzielała jego podejście do wychowania, a ojciec Zuzy w końcu znalazł w Robercie syna, o którym zawsze marzył.
Widziałem, że życie potrafi płatać figle, a nasze plany wobec dzieci często rozmijają się z rzeczywistością. Najważniejsze jednak to dać dzieciom wsparcie i pozwolić im być sobą właśnie tego nauczyła mnie historia Zuzanny.




