Moja przyjaciółka marzyła o tym, aby mieć nietypową rasę kota bez sierści. Nadszedł czas, gdy sprawiła sobie zabawnego pupila, sfinksa.
Kupiła kota zimą, a do lata, Messi dojrzał i stał się prawie dorosły. Zwierzak lubił siedzieć na parapecie i obserwować gołębie. Lucyna jednak zawsze go stamtąd zabierała, bo nie wolno mu było się przegrzewać.
Kobieta pewnego dnia wróciła do domu, a kot był wyczerpany upałem. Nie był sobą, a jego język wystawał na zewnątrz. Spojrzała na ten straszny widok i zabrała go do weterynarza. Gdy weszła do środka, było tam mnóstwo ludzi. Bardzo bała się o życie swojego pupila, więc zaczęła błagać wszystkich, żeby ją przepuścili, bo musi ratować swojego kociaka.
– Młoda damo, myślisz, że tylko ty masz problem? Ja też mam bardzo chorego psa, ale nie mówię o tym wszystkim! – Powiedziała kobieta z kolejki.
– Ale mój kot nie ma sierści, więc oparzenie jest poważne. Trzeba go natychmiast ratować! – wyjaśniła.
Po tym wszyscy zaczęli się śmiać do łez, bo mężczyźni komentowali, że oni też mają łyse głowy, ale to nie znaczy, że trzeba pędzić przed kolejkę. Lucyna prawie się popłakała, bo nie mogła zrozumieć, dlaczego wszyscy tak dziwnie się zachowują. Wyciągnęła z torby poparzone zwierzę i zaczęła obmywać go zimną wodą z miski, która stała na podłodze. Wszyscy zamilkli i w końcu zrozumieli, o co naprawdę chodzi.
Wyprosiła wizytę bez czekania, była wszystkim bardzo wdzięczna.
Lekarz stwierdził, że Messi jest mocno poparzony, więc trzeba go obłożyć chłodnymi okładami i to natychmiast, bo jego stan może się pogorszyć.
Weterynarz dał zwierzęciu zastrzyk i pozwolił mu wrócić do domu. W drodze do domu, Lucyna udała się do apteki, aby kupić żelowe okłady, które chłodziło się w lodówce i stosowało przy różnych poparzeniach. Takie polecił jej lekarz
Potem kobieta zadzwoniła po taksówkę i pojechała do domu. Po drodze cały czas głaskała delikatnie kotka, bo bał sie jazdy i cały się trząsł ze strachu. Nagle kierowca coś poczuł nieprzyjemnego i zapytał:
– Proszę pani, czy pani czuje to co ja. Czy w tej torbie jest jakieś zwierze? – zaczął oburzony kierowca
– Tak, mam chorego kota, chyba sie załatwił do torby, ponieważ bardzo boi się jeździć samochodem.
– Przykro mi, ale nie mogę narazić innych pasażerów na takie zapachy. Musi pani wysiąść!
Wtedy zrozpaczona dziewczyna pokazała mu swojego pupila. Taksówkarz zaczął płakać i śmiać się jednocześnie. Nigdy nie widział łysego kota. Zapłaciła mu i postanowiła wrócić do domu pieszo. Messi odetchnął z ulgą, czego nie można było powiedzieć o jego właścicielce. Pędziła ile miała siły, żeby kociak jak najszybciej dostał chłodne okłady. Musiała go ratować za wszelką cenę.
Pamiętajcie, dbajcie o swoje zwierzęta z sierścią, czy bez niej, żeby nie uległy poparzeniu i nie dostały udaru słonecznego!To bardzo niebezpieczne!




