Szwagierka traktuje nasze mieszkanie jak własne. Od kilku miesięcy żyje na nasz koszt i ani myśli o wyprowadzce

Od czterech lat żyję z moim mężem. Mamy tylko ślub cywilny, bo nie chcieliśmy marnować pieniędzy na wesele. Naszym celem było kupienie mieszkania, bo niestety, ani ja, ani mój mąż, nie odziedziczyliśmy nic po dziadkach. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, żeby kupić coś swojego. A jak już udało nam się kupić, rozpoczęliśmy tam remont, a wciąż mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. Oczywiście ta opcja była kosztowna, ale nie było innego wyjścia. Nie chcieliśmy mieszkać z rodzicami, a mieszkanie w naszym jeszcze niewyremontowanym mieszkaniu było niemożliwe. Remont trwał rok. Właśnie mieliśmy się przeprowadzić, kiedy zadzwoniła teściowa i poinformowała, że jej córka z dziećmi znalazła się na ulicy.

Teściowa nie może ich przyjąć na więcej niż tydzień, bo sama ma tylko jeden pokój, nie ma tam miejsca dla dzieci. A skoro nasze mieszkanie jest już gotowe… Stwierdziła, że sami możemy płacić czynsz za nasze wynajęte mieszkanie, a to powinniśmy jej na jakiś czas oddać. Jej córka ponoć dostaje tylko zasiłek na dzieci, nie może pracować, bo najmłodsze nie skończyło jeszcze roku, a mąż nie będzie płacił alimentów, bo oficjalnie ma minimalną pensję. Mieli zostać tylko do momentu aż uporają się z sytuacją i znajdą rozwiązanie. Ten pomysł od razu mi się nie podobał. Wydaliśmy tyle pieniędzy i czasu, a mieszkanie miało dostać się innym. Początkowo umowa była na dwa, maksymalnie trzy miesiące, ale mieszkają u nas już od dwóch lat.

Rozumiem, że to jest trudna sytuacja, ale wiele samotnych matek sobie radzi i nie żeruje na swojej rodzinie. Poruszam ten temat już przy każdym spotkaniu i wiecie co słyszę...

– Jakoś to rozwiążemy. Poczekaj jeszcze miesiąc, może dwa.

Ale ile można czekać? Nie mamy żadnej gwarancji, że jeśli poczekamy na przykład do wieku przedszkolnego dzieci, siostra męża zacznie pracować i wszystko się ułoży. A może od razu poczekać do pełnoletności dzieci? Ja sama chcę już rodzić, ale nie zamierzam tego robić w wynajętym mieszkaniu. Tak nie może być dalej. Powiedziałam mężowi, że musi rozwiązać ten problem do września. Potrzebuję, żeby zwolnili mieszkanie. Rozumiem, że znaleźli się w trudnej sytuacji, ale to nie moja wina, że nieudolnie wyszła za mąż. A co na to wszystko mój mąż? Boi się swojej mamy i siostry. Mówi, że jesteśmy rodziną i może kiedyś one nam pomogą. Ale już widzę ich pomoc, chyba tylko w marzeniach…

Oceń artykuł
TwojaCena
Szwagierka traktuje nasze mieszkanie jak własne. Od kilku miesięcy żyje na nasz koszt i ani myśli o wyprowadzce