Szukam kobiety bez problemów finansowych: byłam na randce z facetem, który w wieku 45 lat mieszka z mamą I to na zawsze zmieniło moje życie.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wiele może powiedzieć o człowieku jedno zdanie z profilu na portalu randkowym? Nie mówię tu o zdjęciu z pożyczonym samochodem, ani o liście wymagań rodem z kodeksu cywilnego, tylko o krótkiej frazie niby rzuconej mimochodem, ale w gruncie rzeczy mówiącej wszystko.
Szukam kobiety bez problemów finansowych.
Te słowa zwróciły moją uwagę, kiedy leniwie przeglądałam profile pewnego sobotniego wieczoru. Na zdjęciu zwykły mężczyzna: nie za gruby, spokój w oczach, koszula wyprasowana lepiej niż u Magdy Gessler w kuchni. Nazwijmy go Piotr, lat 45.
Generalnie takie ogłoszenia przewijam bez mrugnięcia, bo jak wiadomo zwykle oznaczają w tłumaczeniu: Nie zamierzam inwestować i liczę, że będziesz płacić za dwóch. Ale tego wieczora obudziła się we mnie dziennikarska ciekawość. Zaczęłam się realnie zastanawiać, o co chodzi z tą finansową autonomią, skoro sam zainteresowany wygląda no, bardzo przeciętnie.
Ciekawość to ponoć pierwszy stopień do piekła, ale w tym przypadku przyniosła mi materiał do tekstu. Umówiliśmy się na spotkanie.
Pierwsze wrażenie: czystość laboratoryjna i lekki niepokój
Piotr zaproponował spacer w Łazienkach. Klasyka gatunku dla tych, co panicznie boją się przepłacić za kawę na pierwszym spotkaniu. Zgodziłam się zawsze lubiłam spacery, a pogoda była typowo polska: chłodnawo, ale słońce walczyło dzielnie.
Przyszedł co do minuty. Wtedy pomyślałam: punktualność plus dla niego. Później zrozumiałam, że to raczej dyscyplina żołnierska niż pewność siebie. Stał przy wejściu do parku, wyprężony w idealnie odprasowanych spodniach na kant, których ostrość mogłaby zadziałać jak broń biała.
Dzień dobry powiedział, przeszywając moje palto spojrzeniem. Wyglądał, jakby sprawdzał metki czy przypadkiem nie ukrywam tych problemów finansowych.
Ruszyliśmy alejką i pierwsze dziesięć minut minęło w formule small talku: pogoda, korki na Marszałkowskiej, zmęczenie miastem. Piotr mówił poprawną polszczyzną, trochę szkolnym tonem, w głosie słyszałam nerwową nutę, jakby cały czas szukał aprobaty albo już się tłumaczył.
Rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko kobiety praktycznej
Gdy tylko formalny wstęp się skończył, Piotr bez ceregieli przeszedł do rzeczy. Zero kurtuazji, jakby otworzył aplikację kandydata.
Kim pani jest z zawodu?
Główna księgowa w spedycji.
O, dobrze, stabilnie. A mieszkanie własne czy na kredyt?
O mało nie wykręciło mi kostki. Takie pytania słyszy się raczej po kilku lampkach wina, nie na piętnastej minucie randki.
Własne skłamałam, z ciekawości co dalej.
Świetnie wyraźnie się rozluźnił. Bo wie pani, teraz coraz więcej kobiet szuka faceta, żeby rozwiązać swoje finansowe tematy: kredyty, długi, hipoteki. A według mnie w związku trzeba być na równi.
W teorii brzmi racjonalnie. Kto ma coś przeciwko równemu partnerstwu? Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.
A pan? zapytałam. Mieszka pan sam?
I wtedy padło zdanie, które powinno zakończyć całą tę historię, ale postanowiłam dobić ten psychologiczny thriller do końca.
Nie, mieszkam z mamą. To praktyczne i ekonomiczne. Po co płacić za wynajem, skoro jest przestronne trzypokojowe mieszkanie? Poza tym mama już starsza, ciśnienie, wie pani.
W wieku czterdziestu pięciu lat z mamą.
A jak dzielicie obowiązki domowe? zapytałam ostrożnie.
Oj, mama jest z pokolenia tradycyjnego uśmiechnął się do niej cieplej niż przez całą randkę do mnie. Uważa kuchnię za damskie terytorium, a gotuje jak u babci na wsi. Pomagam, jasne: śmieci wyniosę, czasem pójdę do Biedronki z listą. Generalnie wszystko mamy poukładane.
Z listą zapamiętałam.
Model ekonomiczny typowego synka mamusi
Doszliśmy do kawowego stoiska. Zatrzymałam się. Piotr lekko się skrzywił.
Kawy się pani chce? zapytał tonem jakby miała to być finansowa ruletka.
Zgodziłam się na cappuccino.
Tutaj chyba drogo rzucił okiem na cennik. W domu mam świetny ekspres, zazwyczaj noszę termos, dziś wyjątkowo zapomniałem. Dobra, kupimy. Mała może być?
Kupił mi małą kawę. Sobie nic.
W domu już piłem mruknął usprawiedliwiająco.
Następnie Piotr zaczął wykładać swoją filozofię kobiety bez problemów. W jego rozumieniu to nie po prostu kobieta z pracą, ale całkowicie samowystarczalna gotowa wpasować się bezszelestnie w już gotowy świat jego i jego mamy.
Nie rozumiem, czemu kobiety są tak zafiksowane na pieniądzach rozważał głośno. Była kiedyś jedna Ciągle: Wyprowadźmy się, pojedźmy na wakacje, zmieńmy auto. Po co? Samochód jeździ, mieszkanie jest. My z mamą żyjemy skromnie, ale zawsze jest poduszka finansowa.
A mama nie ma nic przeciw temu, by pan się ożenił? zapytałam wprost.
Co pani, ona tylko mnie do tego zachęca! Mówi: Piotrusiu, znajdź mi dobrą gospodynię, bo już nie mam siły podłóg szorować.
Tu układanka zaskoczyła w stu procentach.
Jemu nie partnerka jest potrzebna. Jemu i jego mamie potrzebna jest zmiana.
Mama się starzeje, a obsługiwanie wiekuisto-dorosłego syna robi się coraz trudniejsze: barszczyki, koszule, podłogi. Trzeba sukcesorki do rosołu. Najlepiej bez problemów finansowych, żeby budżet rodzinny pozostał nienaruszony.
Telefon z centrum dowodzenia
W szczytowym momencie jego rozważań o prądzie zadzwonił telefon. Piotr aż podskoczył.
Tak, mamo? głos zrobił mu się mięciutki jak sierść kota. Tak, spaceruję. Tak, z tą panią. Nie, nie zmarzłem. Szalik mam. Kotlety? Będę. Za godzinę? Dobrze. Kupić masełko? Mlekovita? Zrozumiałem.
Rozłączył się i spojrzał na mnie przepraszająco.
Mama się martwi. Prosiła, żebym wrócił na kolację.
Spojrzałam na zegarek: była piąta.
Piotrze powiedziałam, zatrzymując się. Nie pomyślał pan, że kobieta bez problemów finansowych może chcieć żyć po swojemu? Oddzielnie od mamy. Podróżować, chodzić do restauracji?
Spojrzał na mnie z autentycznym zdziwieniem.
A po co mieszkać osobno, skoro jest mieszkanie? To nieracjonalne. Poza tym domowe jedzenie zdrowsze. Kobieta powinna dbać o dom.
Kto tu naprawdę rządzi
Pożegnałam się grzecznie i ruszyłam do siebie, rozmyślając o tym przedstawieniu.
Tacy mężczyźni wydają się tylko ekonomiczni albo bardzo kochający mamę. Rzeczywistość jest głębsza. Piotr nie jest królem własnego życia żyje według matczynych zasad i tylko im ufa.
Szukam kobiety bez problemów finansowych po polsku znaczy: Szukam kobiety, która nie namiesza mojej mamie w harmonogramie.
Kobieta z kredytem będzie oczekiwać wsparcia. Z dziećmi uwagi. Z ambicjami wyciągnie go z tego bagienka. A jemu to nie po drodze.
Dlaczego to pułapka
Paradoksalnie, na takich facetów często skuszą się zaradne, samodzielne kobiety. Same wszystko ogarniamy, myślimy: Nie pije, domator, nie leń.
Ale tutaj wszystko dla rodziny znaczy wszystko dla mamy. Nigdy nie będziesz pierwsza. Dostaniesz dostęp do ciała syna, dopóki nie zburzysz porządku i nie sięgniesz po portfel.
Profil Piotra skasowałam. Właściwie: zablokowałam, żeby więcej go nie oglądać.
A wam zdarzyli się tacy Piotrowie? Sądzicie, że tacy mężczyźni mają szanse na normalną rodzinę, czy ich losy już ustaliła mama? Podzielcie się swoimi przemyśleniami!



