Szefowa zaczęła do mnie wydzwaniać bardzo późno w nocy. Po kolejnym takim telefonie stwierdziłam, że nie mogę tego tak zostawić.

Nasza szefowa nie ma życia osobistego i najwidoczniej chce doprowadzić do tego aby jej pracownicy również go nie mieli. W biurze zostaje zawsze najdłużej ze wszystkich – kiedy dzień pracy kończymy o siedemnastej popołudniu, ona dopiero około dziewiętnastej niespiesznie pakuje torebkę. Nie ma męża, dzieci, psa, kota ani nawet złotej rybki. Praca całkowicie ją pochłonęła – typowy pracoholik. Oczywiście mamy takie osoby w biurze, które natychmiast spełniają wszystkie jej prośby, nawet te zlecone po godzinach pracy. To są ulubieńcy szefowej, bardzo przez nią doceniani. Nie trzeba było długo czekać, aż zaczęła ich awansować i rozdawać solidne premie.

Takim jak ja, którzy pracują uczciwie ale nie dają z siebie zrobić niewolnika, zaczęła grozić: – „Teraz ludzie trzymają się kurczowo każdej pracy ale Wy widzę podchodzicie do tego bardzo beztrosko”. Kiedy szefowa wzywa mnie do siebie w przerwie obiadowej, to przymykam na to oko. Uważam jednak, że jej telefony po godzinie dwudziestej drugiej to przesada. Kilka razy odebrałam, myśląc, że może to coś pilnego. Ale potem zdałam sobie sprawę, że szefowa po prostu kontynuowała swoją pracę, podczas gdy ja już siedziałam w domu z rodziną. Z jakiej racji mam spędzać swój wolny czas, za który nikt mi nie płaci, na odbieraniu służbowej poczty i wykonywaniu poleceń szefowej? Mój czas w domu to świętość. Chcę wtedy maksymalnie poświęcić uwagę bliskim. Obowiązki domowe też same się nie zrobią. Późne wieczory przeznaczamy z mężem na odpoczynek.

Pewnego dnia znowu rozległ się dźwięk telefonu o bardzo późnej porze. Moja szefowa prawie obudziła mi dzieci! Już po chwili zadzwoniła ponownie, a ja bez zastanowienia wyłączyłam telefon. Nikt mi przecież nie płaci za nadgodziny. Następnego dnia w biurze zostałam wezwana na dywanik. Była wściekła. Posypały się groźby o zwolnieniu. Patrzyłam jej prosto w oczy, nie dałam się wystraszyć. Swoją obowiązki wykonuję solidnie, nie znajdzie na mnie żadnego haka. Nie mam się o co bać. Niech tylko spróbuje.

Oceń artykuł
TwojaCena
Szefowa zaczęła do mnie wydzwaniać bardzo późno w nocy. Po kolejnym takim telefonie stwierdziłam, że nie mogę tego tak zostawić.