Mój kolega bardzo ciężko pracował na swoje naprawdę imponujące osiągnięcia. Niedawno udało mu się opublikować artykuł, który szybko został doceniony w całym naukowym świecie. Właśnie tego dnia szefowa zaprosił go do siebie i wzdychając głęboko wręczyła wypowiedzenie. Nie mógł wykrztusić z siebie słowa, tak go to zaskoczyło. Czyżby szefowej nie podoba się jego praca? Może liczyła na to, że artykuł zostanie bardziej nagrodzony? O co chodzi? Na przemian zlewały go zimne i gorące poty z nerwów. Szefowa kazała mu wziąć się w garść. Dodała, że na pewno szybko znajdzie coś nowego. On wciąż jednak nie pojmował, jak można tak potraktować człowieka w zamian za jego ciężką pracę.
Powód jego zwolnienia okazał się banalny. Mój kolega był tak przystojnym facetem, że cały babski zespół był w nim szaleńczo zakochany. Wszystkie pracownice za nim szalały. Nawet starsza kierowniczka byłaby gotowa się dla niego wnieść pozew o rozwód. „Czy to jest dobry powód do zwolnienia?” – zastanawiał się. Wciąż był skołowany. W końcu to nie jego wina, że został tak hojnie obdarzony przez naturę. Rzeczywiście dostał same najlepsze cechy – przystojny, dobrze zbudowany i piekielnie inteligentny. W sekundę potrafił oczarować każdego. Wszystkie kobiety w biurze kłóciły się o niego, mimo że żadnej niczego nigdy nie deklarował. Może to wiosna miesza ludziom w głowach.
Ostatecznie szefowa przyznała mu rację i przyznała, że jej decyzja była pochopna. W trakcie rozmowy tłumaczył jej, że nigdy dostrzegł tego szaleństwa na jego punkcie. Nie był świadomy, że całe biuro kobiet jest w nim zakochane. Przez ten cały czas był całkowicie pochłonięty swoją pracą i wypełnianiem obowiązków. Na koniec dodał, że już niedługo bierze ślub i chciałaby wszystkich serdecznie zaprosić. Szefowa okazała wyraźną ulgę, bardzo ją ucieszył taki obrót sprawy. Strata takiego pracownika byłaby nieodżałowana.




