Syn z synową nie potrafią zająć się dzieckiem. Zgubili córkę na zakupach i zadzwonili do mnie po pomoc

Prawie dziesięć lat temu mój syn wziął ślub z koleżanką ze studiów. To była miła dziewczyna, chociaż przez jej nieposkromiony charakter mocno obawiałam się, jak poradzą sobie w dalszej przyszłości. Nie pomyliłam się, oboje nie nadają się do roli rodziców. Choć serce mi się kroi, kiedy o tym mówię, taka jest prawda.

Niedawno w sobotni poranek przeszkodził mi w porządkach telefon:

– Czy mama wie, gdzie mogła pójść nasza Beatka? Nie ma jej u mamy?

– Moja wnuczka? Skądże, przecież jest dziesiąta rano. Co się stało? – już przeczuwałam, że nie usłyszę nic dobrego.

– Jesteśmy niedaleko w centrum handlowym. Kazaliśmy jej oglądać kolorowe zeszyty i zabawki, a sami odeszliśmy trochę dalej na inny dział. Zgubiła się, nigdzie nie możemy jej znaleźć. Może mama by przyjechała i pomogła nam szukać?

Wiecie, jak byłam przerażona… Beatka ma już prawie dziesięć lat, to nie jest mała dziewczynka, ale mimo wszystko, jak można zgubić swoje dziecko i nie wiedzieć, co z nim się dzieje?

Obserwuję to wszystko i coraz częściej widzę, z jaką niedbałością podchodzą do wychowania. A to tylko jeden z wielu problemów…

Moja wnuczka godzinami spędza czas na oglądaniu filmów i graniu w gry na telefonie. Brakuje jej interakcji z innymi ludźmi i dobrego kontaktu z rodzicami. Ostatnio była zdziwiona, kiedy ją odwiedziłam i zaproponowałam, że możemy pójść razem na spacer, a później wstąpimy do jakiejś kawiarni i napijemy się herbaty. Ani mój syn, ani synowa nie proponują dziecku, by zrobić coś razem. Sama bawi się, sama odrabia lekcje, nawet każą jej samej wybierać przez internet ubrania, a później tylko płacą i zamawiają. Oczywiście, samodzielność jest ważna, ale przecież to nawet nie jest jeszcze nastolatka.

W naszej rodzinie zawsze był problem z nadwagą. Wszyscy mamy skłonności do tycia, więc staramy się jeść zdrowo i tak też gotuję dla siebie i męża. Proszę, by posłali wnuczkę na jakieś zajęcia dodatkowe, np. na basen albo gimnastykę, bo gołym okiem widać, że jak na swój wiek waży zbyt dużo, ale nawet nie chcą słyszeć. Oboje wykazują brak zrozumienia dla potrzeb swojego dziecka i nie chcą słuchać rad innych osób. Zamiast tego, pozwalają dziecku na niezdrowe jedzenie, zamawiają gotowe pizze albo burgery. Staram się przywozić wnuczce zupy czy to, co akurat ugotuję, ale nie zawsze mam na to czas, a i ona przyzwyczajona do niezdrowych przekąsek woli na kolację zamiast lekkiej kanapki, zjeść chipsy czy ciastka.

Wcześniej tak nie było, wnuczką zajmowała się opiekunka – gotowała, sprzątała, wychodziła z Beatką na spacery, nawet uczyła jej angielskiego. I tak było bardzo dobrze, widać jak dziecko prawidłowo rozwijało się, nie to, co teraz. Kiedy tylko zdali sobie sprawę, że córka jest starsza i powinna już sama sobie radzić, zrezygnowali z takiej pomocy.

Jako babcia już nie wiem, co mogę zrobić. Rozmawiałam z samym synem, nie chcę pouczać synowej, bo zaraz okrzyknie mnie teściową, która się wtrąca. Tyle że syn nie widzi problemu – mówi, że dopóki dziecko ma gdzie spać i nie chodzi głodne, to krzywda mu się nie dzieje. A tak przecież nie jest – dziecko wyjdzie z domu z samymi problemami, jak można nie zadbać o dobrą przyszłość?

Oceń artykuł
TwojaCena
Syn z synową nie potrafią zająć się dzieckiem. Zgubili córkę na zakupach i zadzwonili do mnie po pomoc