Syn nie jest gotowy zostać ojcem… – Ladacznica! Niewdzięczna świnia! – wrzeszczała matka na córk…

Syn nie jest gotowy zostać ojcem

Ladacznica! Niewdzięczna świnia! wykrzykiwała matka na córkę Edytę, ile sił miała. Zaokrąglający się brzuch Edyty ani trochę nie studził matczynej wściekłości; wręcz przeciwnie tylko ją podsycał. Wynoś się z domu i więcej się tutaj nie pokazuj! Nie chcę cię więcej widzieć!

Matka naprawdę ją wyrzuciła. Już wcześniej wyganiała Edytę za różne wybryki, ale tym razem gdy córka zaszła powiedziała, by nie wracała, chyba że wszystko już będzie po sprawie.

Zapłakana, z małą walizką rzeczy, Edyta doczołgała się do swojego chłopaka zagubionego Pawła. Okazało się, że Paweł nawet nie wyznał rodzicom, że Edyta nosi jego dziecko. Matka Pawła zapytała od razu, czy nie jest za późno na jakiekolwiek kroki. Jasne było, że za późno brzuch już był widoczny. Edyta była w stanie kompletnego szoku, gotowa na wszystko, byle ktoś jej pomógł. Choć jeszcze miesiąc temu stanowczo sprzeciwiała się pomysłom swojej matki, teraz przepełniało ją jedynie przerażenie i rozpacz.

Mój syn nie nadaje się na ojca stwierdziła stanowczo matka Pawła. Jest młody, zrujnujesz mu życie. Oczywiście, pomożemy na ile możemy. Na razie poprosiłam znajomą, żeby załatwiła dla ciebie miejsce w ośrodku dla takich jak ty niechcianych ciężarnych.

W ośrodku Edycie przydzielono malutki pokoik. W końcu mogła tam odetchnąć, uspokoić się i porządnie odpocząć. Nikt jej nie dokuczał, przygotowywała się psychicznie i fizycznie do porodu, pracował z nią psycholog. A kiedy stało się to, co miało się stać, i dostała na ramiona malutki zawiniątek swoją córeczkę ogarnął ją strach, zaczęła panikować. Gdy już ochłonęła, zaczęła przyglądać się temu cudownemu zjawisku jej małej córce.

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, lecz zamiast dobrej nowiny Edyta została ostrzeżona musisz szukać nowego schronienia, bo na twoje miejsce już czeka kolejka.

Z maleńką Ewą w ramionach, miesięczną, Edyta siedziała w swojej izdebce, nie mając pojęcia, jak ona i jej córka mają dalej żyć skąd brać złotówki, do kogo pójść na nocleg. Serce matki Edyty pozostało twarde jak głaz, ani myślała zobaczyć wnuczkę, wykreśliła z życia obie.

Spójrz tylko, moja mała, jaki smutny mamy dziś Wigilijny wieczór wyszeptała Edyta do córki. Bardzo przecież kochała te święta. Od dziecka biegała z kolędami po okolicy, znała wszystkie pastorałki i właśnie wtedy sporo dorabiała, bo razem z innymi dzieciakami odwiedzała całe sąsiedztwo. Nagle zapragnęła poczuć znów tę atmosferę pójść od domu do domu, śpiewać kolędy, łapać te małe okruchy radości. A czemu nie? pomyślała młoda mama. Dziecko mam spokojne, owinę ją cieplutko, przypnę do siebie i pójdę choć trochę nauczyć się oddychać, śpiewać na nowo. A jak mi ktoś nie otworzy trudno, niech tam sobie siedzą.

Nazajutrz, po Wigilii, Edyta wybrała na kolędowanie cichą dzielnicę z domkami. Było dokładnie jak przeczuwała: ludzie z rezerwą otwierali przed tak nietypową kolędniczką. Wszyscy spodziewali się raczej chłopców w futrach i czapkach. Jednak czasem wpuszczano ją do środka; wtedy Edyta śpiewała tak pięknie, z całego serca, że gospodarze byli wprost poruszeni sypali nie tylko złotówkami, ale i częstowali ją smakołykami. Zwłaszcza rozczulał ich widok niemowlaka. Przez ich spojrzenia przebijało zrozumienie, że do takiej wędrówki popchnęła dziewczynę bieda.

Chodzenie od drzwi do drzwi nie było łatwe. Jeszcze tylko tamta willa wydaje się bogata, może dostanę ładny prezent ucieszyła się Edyta. W kieszeni miała już porządną sumę, co dawało jej odrobinę spokoju.

Czy mogę zaśpiewać kolędę? zapytała, gdy właściciel domu uchylił drzwi i zaprosił ją do środka. Jednak zachowanie nieznajomego zaskoczyło Edytę. Gdy tylko weszła do pokoju, gospodarz zamarł, wpatrując się w jej twarz. Potem przeniósł wzrok na dziecko; zbladł, zatoczył się i ciężko opadł na kanapę.

Malwina? wyszeptał.

Przepraszam?… Nie, ja mam na imię Edyta Chyba mnie z kimś pomylił pan.

Edyta?… Jesteś łudząco podobna do mojej żony I to dziecko. To dziewczynka?

Tak.

Miałem taką córkę Ale obie zginęły w wypadku samochodowym. Ostatnio śniło mi się, że żona i córka wróciły A tu nagle ty Czy to możliwe?

Sama nie wiem, co mam powiedzieć

Wejdź, proszę, nie krępuj się! Opowiedz mi o sobie, bardzo proszę

Edyta najpierw się wystraszyła. Zachowanie nieznajomego było dziwne, pełne emocji. Potem jednak pomyślała, że i tak nie ma dokąd pójść. Weszła do przestronnego pokoju, w którym mieszkał samotny mężczyzna. Od razu dostrzegła na ścianie fotografię kobiety z dzieckiem zmarła naprawdę była do niej podobna

I wtedy Edyta zaczęła opowiadać swoją historię. Nie mogła przestać, opisywała wszystko ze szczegółami, nie pomijając żadnej drobnostki. Wreszcie znalazł się ktoś, kto słuchał z zaciekawieniem. Mężczyzna milczał, chłonął każde jej słowo. Od czasu do czasu zerkał na dziecko, które smacznie spało i uśmiechało się przez sen. Jakby czuło, że właśnie wróciło do domu domu, który wkrótce znów stanie się domemKiedy skończyła, w pokoju zaległa cisza. Mężczyzna schował twarz w dłoniach przez długą chwilę nie mówił nic, aż wreszcie podniósł wzrok zaszklonymi oczami.

Wiesz, Edyto Nie umiem ci dać żony ani córki z powrotem, ale może mógłbym dać ci dom. Przynajmniej na trochę, dopóki nie wymyślisz, co dalej. Mam dużo miejsca, a samotność tu aż dzwoni po ścianach.

Edyta poczuła w sobie narastające ciepło, jakby ogarniało ją światło rozpalonego kominka. Po raz pierwszy od miesięcy nie bała się jutra.

Dziękuję Naprawdę nie wiem, co powiedzieć

Trudno jest żyć bez miłości odpowiedział cicho mężczyzna. Ale tego wieczoru czuję, jakby jakiś cud ponownie zapukał do moich drzwi.

Wspólnie zjedli wigilijną kolację. Edyta śpiewała kolędy, a dziecko spało, bezpieczne i syte, w ramionach nowego opiekuna. Kiedy zabrzmiał stary zegar, wskazując północ, Edyta wiedziała już, że dom to nie zawsze miejsce, do którego się wraca czasem rodzi się tam, gdzie ktoś poda ci rękę w trudnej chwili.

Za oknem cichutko zaczął padać śnieg jak nowy początek. Edyta już nie płakała. Uśmiechnęła się do córki i do mężczyzny, który tej nocy był dla nich jak anioł. Po raz pierwszy od dawna Wigilia przyniosła jej prawdziwą nadzieję i początek zupełnie nowej historii.

Oceń artykuł
TwojaCena
Syn nie jest gotowy zostać ojcem… – Ladacznica! Niewdzięczna świnia! – wrzeszczała matka na córk…