Rano wszystko było w porządku, ale podczas obiadu, pokłóciłyśmy się z 12-letnią córką. Zuzia nie chciała jeść, a ja zmuszałam ją do zjedzenia zupy. Faktem jest, że ma problemy żołądkowe i musi dobrze się odżywiać. Jeśli nie przestanie jeść słodyczy i niezdrowych przekąsek, zaczną się ostre bóle, z powodu których będzie musiała iść do szpitala.
Usiadła nad talerzem i zaczęła swoje grymasy. Moja cierpliwość się skończyła i krzyknęłam:
Ponieważ jesteś taka uparta, od jutra gotujesz sobie sama i sprzątasz po sobie.
Dałam jej 100 złotych i powiedziałam, że może kupić sobie jedzenie w jadłodajni, lub produkty, z których można coś ugotować. Zaczęła się złościć i być niegrzeczna.
Widziałam, że była zmartwiona, ponieważ nie umiała gotować. Absolutnie nie martwiła się tym, że mnie obraziła. Nawet nie zamierzała przeprosić.
Poszłyśmy razem do sklepu. Chciała kupić sobie makaron instant i dwie kiełbaski. Ja brałam warzywa i zastanawiałam się, gdzie popełniłam błąd. Dlaczego moje dziecko potrzebuje mnie tylko jako służącej? W tym momencie podeszła moja córka i zaczęła mieć pretensje, że długo robię zakupy.
– Skoro jesteś taka mądra, idź sama do domu – powiedziałam.
Kiedy wróciłam do naszego mieszkania, jej tam nie było. Obwiniałam siebie i płakałam. Moje dziecko uciekło przeze mnie! Wskoczyłam do samochodu i zaczęłam jeździć po okolicy, nie było jej nigdzie. Znalazłam córkę dopiero na końcu osiedla. Wybiegłam z pojazdu, poprosiłam o przebaczenie i przytuliłam ją.
Po obiedzie, Zuzia podeszła do mnie, oddała mi 100 złotych i także poprosiła o przebaczenie:
– Mamo, przepraszam! Czy mogę zjeść z Tobą? Jeszcze mam prośbę, naucz mnie gotować.
Wieczorem zaczęłam wypytywać ją o wszystko. Okazało się, że doczepili się do niej jacyś mężczyźni, chcieli ją odprowadzić, zaczęła uciekać. Po drodze goniły ją jakieś psy, których strasznie się boi. Przedyskutowałyśmy wszystko i obiecałyśmy sobie, że już nigdy więcej nie będziemy się kłócić. Mogło to naprawdę źle się skończyć.
To była lekcja dla mnie i dla niej. Oczywiście wybaczyłam córce, tak jak ona wybaczyła mnie. Być może popełniłam błąd, ale wszystkim nam, mamom, brakuje cierpliwości. Bardzo zależy mi na dobrym wychowaniu dziecka. Staram się zaszczepić w Zuzi jakieś wartości, aby było jej łatwiej żyć.
W mojej głowie jest tysiące pytań bez odpowiedzi, jednak mam nadzieję, że teraz wszystko się ułoży. Ten dzień był bardzo nerwowy, ale nauczył mnie innego podejścia do mojej córki.


