„Skoro nie zamierzałaś dać mi dobrego startu w życiu, mogłaś w ogóle mnie nie rodzić!”


Pewnego dnia mój syn przyszedł do mnie z wizytą, a ja od razu zauważyłam, że jest jakiś przygnębiony. Na jego twarzy nie było uśmiechu, a sam prawie nic nie mówił. Zaczęłam dopytywać go, co się stało, więc w odpowiedzi wybuchnął. Zaczął na mnie krzyczeć i powiedział:
– Skoro nie zamierzałaś dać mi dobrego startu w życiu, mogłaś w ogóle mnie nie rodzić!
Twierdził, że powinnam była zadbać o przyszłość swojego dziecka, a następnie zaczął długą tyradę:
– Zanim mnie urodziłaś, powinnaś było pomyśleć, jak i gdzie będę mieszkać. Ale ty po prostu urodziłaś mnie z egoistycznych pobudek. Już więcej tak nie mogę! Jestem zmęczony. Ile jeszcze będę wynajmować mieszkania, nie mając możliwości nabyć własnego? Dlaczego innym rodzice kupili mieszkania, samochody, a ja nic nie dostałem? Czy jestem gorszy od nich? Dlaczego muszę pracować na kilku stanowiskach, orać jak wół, i nie widzieć żadnego rezultatu? Gdybyś choć trochę zadbała o moją przyszłość, miałbym już rodzinę: żonę, dzieci. A teraz muszę myśleć tylko o tym, jak zarabiać pieniądze, a potem wszystko wydawać na wynajęte mieszkanie.

Byłam szokowana tym, co usłyszałam, i było mi bardzo przykro to słyszeć. I to po tym, co dla niego zrobiłam. Wiele razy odmawiałam sobie, aby mu niczego nie brakowało. Zawsze był ubrany, obuty, nakarmiony. Sama pracowałam dzień i noc, aby zapewnić mu godziwy poziom życia. Szczególnie ciężko było mi, gdy studiował na uniwersytecie, ale wyższe wykształcenie było dla mnie kwestią bezsporną, bo dla mojego syna chciałam wszystkiego, co najlepsze. Jednak mimo wszystko nie zdołałam mu tego zapewnić. A co wy sądzicie? Czy zawiodłam jako rodzic?









Oceń artykuł
TwojaCena
„Skoro nie zamierzałaś dać mi dobrego startu w życiu, mogłaś w ogóle mnie nie rodzić!”