Skąpy ojciec żałuje pieniędzy na studia mojej siostry. Uważa, że kobieta ma zajmować się w domu dziećmi, a nie biegać z ksiażkami w torbie

Wychowywałem się w średnio zamożnej rodzinie razem z mamą, tatą i młodszą siostrą. Od kiedy pamiętam, tata był skąpym człowiekiem. Nie oszczędnym czy szanującym wartość pieniądza, a właśnie skąpym. Kiedy byliśmy dziećmi nie mieliśmy zabawek, tak jak nasi koledzy. I nie mówię tutaj o jakichś drogich gadżetach, ale o zwykłych maskotkach, które można kupić za pięć złotych. Podobnie z ubraniami, moja siostra, która jest przecież dziewczynką, musiała chodzić w chłopięcych koszulkach, z których ja wyrosłem.

W domu nie brakowało pieniędzy, tata po prostu wolał wydawać je na siebie. Kupował sobie nowe telewizory albo wydawał na wyjścia z kolegami. Mama starała się przemówić mu do rozsądku, bo sama nie pracowała, ale nic z tego… Nie znam bardziej chciwego i żałującego pieniędzy dla własnych dzieci człowieka.

Kiedy skończyłem szkołę średnią i zacząłem myśleć o studiach, ojciec nie był zainteresowany wydawaniem choćby grosza na moją edukację. Rozmawiałem z nim o swoich marzeniach i planach na przyszłość, ale on zawsze odpowiadał, że nie ma pieniędzy na takie głupoty i wymyślam jakieś farmazony, bo skoro on nie ma dyplomu, to ja też nie potrzebuję.

Dostałem się na studia w Poznaniu, więc na wakacjach postanowiłem jak najwięcej pracować, by odłożyć pieniądze na pierwsze miesiące. Okazało się jednak, że nie dostanę żadnego wsparcie finansowego ze strony uczelni, bo dochód ojca jest zbyt wysoki. Nie byłem w stanie udowodnić tego, że ojciec mi przecież wcale nie pomaga. Po pół roku musiałem porzucić edukację, bo nie potrafiłem pogodzić pracy i nauki na studiach – to było ponad moje siły, by pracować na prawie cały etat, chodzić na zajęcia i jeszcze przygotowywać się do egzaminów.

Wyjechałem do pracy w Holandii i mieszkam tutaj już od kilku lat. Odłożyłem sporą sumę, ale wciąż nie mogę odżałować tego, że własny ojciec nie pomógł zrealizować mi marzeń. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze zdecyduję się na dalszą edukację, na razie zbieram pieniądze na dom, bo poznałem wspaniałą kobietę i chcę założyć z nią rodzinę.

W tym roku moja siostra zdaje maturę. Wiem, że marzą jej się studia pielęgniarskie, a ojciec tego nie pochwala. Uważa, że kobieta powinna nauczyć się zajmować domem, a później założyć rodzinę. Wyśmiewa te, które chcą coś osiągnąć i poświęcają czas na kształcenie. Jeszcze nic nie mówiłem, ale chcę siostrze sfinansować utrzymanie na studiach.

To okropne, że własny rodzic, nie poczuwa się do tego, by wspomóc dzieci w lepszej przyszłości. Nie trzymam urazy w sercu i staram sie żyć własnym życiem, ale nie potrafię zapomnieć, że nie mogłem na niego liczyć.

Oceń artykuł
TwojaCena
Skąpy ojciec żałuje pieniędzy na studia mojej siostry. Uważa, że kobieta ma zajmować się w domu dziećmi, a nie biegać z ksiażkami w torbie