Tomek przywiózł swoją narzeczoną Zosię do wsi, gdzie kiedyś mieszkał. Tam dostał w spadku dom swojej babci.
Wybieraj, Zosiu, tu sobie zamieszkamy albo będziemy wynajmować mieszkanie w mieście! powiedział do ukochanej.
Wybór był niewielki. W mieście Tomek nie miał nic mieszkał w ciasnym pokoiku u siostry Agaty razem z najstarszym siostrzeńcem.
Agata nigdy nie była zadowolona z obecności brata. Tylko raz w miesiącu, kiedy oddawał jej całą wypłatę za mieszkanie, miała lepszy humor. Na co dzień czepiała się drobiazgów.
Poza tym na Tomku spoczywało sporo obowiązków.
Co weekend musiał trzepać dywany, potrząsać kołdry, wyprowadzać trójkę siostrzeńców na spacery jeden miał rok, drugi trzy, a trzeci sześć lat.
Mąż Agaty w tym czasie albo studiował w innym mieście, albo włóczył się z kolegami. Czasem po prostu jechał do rodziców odpocząć od rodziny.
Zosia o tym wszystkim wiedziała. Wiedziała też, że choć Tomek miał porządną pracę i niezłą pensję, prawie wszystkie pieniądze oddawał siostrze.
A kiedy zaczął się z Zosią spotykać, zostawiał coś dla siebie i wtedy Agata prawie go wyrzuciła.
Musiał jeszcze dwa tygodnie odrobić w pracy przed odejściem.
Siostra spałowała mu nerwy, przy okazji także i jego narzeczonej.
Agacie bardzo pasował taki brat: pieniądze, porządki, pomoc z dziećmi.
Pomruczała tydzień, ale kiedy Tomek odmówił oddania wypłaty, po prostu go wyrzuciła.
Tomek przeniósł się wtedy ze swoimi rzeczami do pokoiku Zosi w akademiku…
…Wieś przyjęła ich ciepło. Choć nie mieli tu rodziny, Tomek znał wielu ludzi dzieciństwo spędzone u babci nie poszło na marne.
Matka Tomka także mieszkała na wsi, tylko w innym województwie, a rodzice Zosi jeszcze dalej. Pomocy nie było skąd oczekiwać.
Cicho wzięli ślub cywilny i zaczęli się urządzać. Zosia pracowała w miejscowym przedszkolu, Tomek w tartaku.
Sąsiadka gospodyni, podarowała im kozę, bo sama nie mogła się nią już zajmować.
Koza trafiła do nich praktycznie za darmo jedynym kosztem było pół litra mleka dziennie dla starszej pani. Potem dokupili kury i dwie owce.
Pensje nie były wysokie, więc pomagało własne gospodarstwo i drobne zlecenia Zosia szyła na zamówienia. Żyło im się całkiem nieźle.
Doczekali się synka trzyletniego Michałka. Zosia wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim. Najcięższe lata mieli już za sobą
i wtedy nagle siostra Tomka Agata postanowiła złożyć im wizytę.
Od wyjazdu brata nie widziała go ani razu. Jej dzieci już trochę podrosły. Mąż jak zwykle nie pojechał, wybrał zamiast tego odpoczynek u swoich rodziców.
Ja tu też kiedyś mieszkałam! powiedziała. Przyjeżdżałam do babci.
Niedługo tu byłaś odpowiedział Tomek. Po tygodniu bez rodziców byłaś nie do zniesienia, więc szybciutko po ciebie przyjeżdżali. A ja tu byłem przez wszystkie wakacje
Co tu było robić? Nuda. Nawet teraz mam ochotę pojechać nad morze!
No widzisz, od dziecka lubiłaś morze. Rodzice tylko ciebie zabierali.
To ja jadę nad morze, a wam chyba zostawię dzieci we wsi!
Kto się nimi zajmie?! zdziwił się Tomek. Pracujemy przecież. Zdarza się, że mnie kilka dni nie ma.
Przecież to wieś co im się stanie? Sami się dopilnują!
Zostań i sama zajmij się swoimi dziećmi. Zosia na pewno się nie zgodzi.
Po co ją pytać? Jesteś moim bratem. Powiesz żonie i już.
A twój mąż? Co będzie robił?
Zostaje w domu odpoczywa od nas.
Wy całe życie odpoczywacie od siebie
W czasie, gdy rodzeństwo rozmawiało, dzieci Agaty już rozrabiały po całym domu i podwórku.
Nagle z podwórka rozległ się krzyk. Tomek spojrzał przez okno i aż zesztywniał z wrażenia.
Dzieci wypuściły prosiaka, który zaczął za nimi gonić po całym ogródku.
Tomek ledwo go z powrotem zagonił. Grządki były zadeptane. Potem przyszedł czas na kozę z koźlętami połowa kapusty poszła w zapomnienie.
Tomek się złościł, Zosia była cała w nerwach, a dzieci znów poleciały na podwórko.
To przecież dzieci! Wieś to wieś! Niech się pobawią z kozami, co w tym złego?
Nasz trzyletni Michałek tego nie robi!
Jeszcze zdąży.
On wie, że tak nie wolno.
Znowu urwał się rwetes dzieci wdarły się do kurnika.
Mieli bardzo ładne kury różnych ras, niosły jajka we wszystkich kolorach tęczy.
Kogut, jak tylko zobaczył obce dzieci w kurniku, rzucił się na nie.
Co wy macie za wieś! Nie umiecie pilnować gospodarstwa!
Kogut nie jest winny. Powiedz dzieciom, żeby nie łasiły się wszędzie.
Niech twoja żona bierze urlop i pilnuje dzieci. Jak coś się im stanie, to będziecie mieć kłopoty!
To jeszcze nie podeszły do psa. A u sąsiadów jest byk bardzo groźny. Rano i wieczorem przechodzą krowy. Co jeszcze? Psy chodzą wolno, a gęsi są groźniejsze od naszego koguta. Po ciemku nie radzę wychodzić z domu.
Chcesz mnie wystraszyć?
Ostrzegam tylko.
W tej chwili sąsiad przyprowadził najstarszego syna Agaty okazało się, że próbował palić za garażem.
A jakby coś się stało? Wszystko suche, od miesiąca nie było deszczu mówił sąsiad. Kim wy w ogóle jesteście?
Nie, siostrzyczko, nie potrzebuję takich problemów. Zabieraj ich na morze, tylko pilnuj, żeby nie wystraszyli rekinów!
Jesteście tu wszyscy jacyś dziwni! A przecież tobie pomagałam mieszkałeś u mnie!
Przez rok, bo nie było wyjścia. Oddawałem ci całą pensję i pamiętasz, jak to było.
Wracamy. Zawiozę was do babci i dziadka powiedziała dzieciom.
Nie chcemy! Chcemy z tobą!
Nie!
Rano goście wyjechali. Tomek z Zosią długo jeszcze wspominali tę wizytę niezbyt grzecznej siostryPo wyjeździe Agaty w domu zapanowała cisza, jakiej dawno tu nie było. Zosia z ulgą usiadła na werandzie, odetchnęła głęboko i spojrzała na Tomka.
Myślisz, że wróci? zapytała z lekkim uśmiechem.
Tomek roześmiał się, przytulił Zosię i Michałka, który właśnie wdrapał się na jego kolana.
Nie sądzę. Być może na Boże Narodzenie. Ale wtedy już będziemy przygotowani.
Wieczorem powietrze było ciężkie od ziół z ogrodu i dziecięcego śmiechu tylko tym razem własnego synka. Kozę z koźlętami przepędzono do stodoły, kury wróciły na grzędy, a prosiak spał w swoim kącie, odzyskawszy spokój.
Zosia spojrzała na rozdeptane grządki i uśmiechnęła się do siebie.
Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz, prawda?
Tomek pokiwał głową.
Najważniejsze, z kim człowiek idzie przez życie Miejsce już zawsze możemy obronić.
Zosia ścisnęła jego dłoń. Długo patrzyli w milczącą, rozświetloną sierpniowymi gwiazdami wieś. Teraz czuli, że to jest ich dom na zawsze.



