Tomek i Karolina są małżeństwem już przeszło 8 lat. Przed ślubem długo byli parą, ale często się rozstawali i wracali do siebie. Zawsze były jakieś powody, a raczej jeden konkretny powód. Przed Karoliną, Tomek umawiał się z Mileną, która miała tendencje do pojawiania się w życiu Tomka w najmniej odpowiednim momencie. Gdy tylko wyszli na zakupy, przypadkowo Milena też akurat tam była. Gdy skręciła kostkę, akurat upadła kilka metrów przed Tomkiem, więc to on musiał zanieść ją do taksówki.
Oczywiście to również on musiał siedzieć z nią u lekarza, bo przecież ona nie ma nikogo, kto mógłby się nią zaopiekować. Nawet gdy wybierali kwiaty na ich ślub, Milena też „przypadkiem” była w kwiaciarni, by wybrać bukiet dla swojej mamy. Te sytuacje zdarzały się bardzo często, przez co Tomek i Karolina często się kłócili i rozstawali, a potem znowu godzili i do siebie wracali. Karolina rozważała nawet przeprowadzkę do innego miasta, aby uwolnić się od byłej narzeczonej, ale Tomek ciągle odwodził ją od tego pomysłu i obiecywał, że będzie ignorował Milenę.
Niestety, za każdym razem ona znowu pojawiała się w ich życiu. Karolina miała już dość, więc po raz kolejny zaproponowała przeprowadzkę, ale Tomek poinformował ją, że to Milena się przeprowadza ze swoim nowym partnerem do Warszawy, więc już nie będzie wchodzić im w drogę. Od tego momentu ich związek rozkwitł, bo nie mieli się już o co kłócić. Pół roku później wzięli ślub i kupili nowe mieszkanie, a stare wynajmowali. Doczekali się także córki. Od tych wydarzeń minęło już 8 lat niezmąconego szczęścia.
Któregoś dnia do Karoliny zadzwoniła nauczycielka jej córki, by poinformować, że mała ma gorączkę, więc trzeba ją wcześniej odebrać z przedszkola. Karolina zadzwoniła do męża, by odebrał córkę i zawiózł do domu.
Tomek się zgodził, ale już po 10 minutach zadzwonił i oznajmił, że nie da rady się wyrwać. Karolina musiała zwolnić się z pracy na godzinę, by jechać po córkę autobusem. Gdy dotarła na miejsce, dziewczynka faktycznie nie wyglądała najlepiej. Nie chciała wieźć ją autobusem do domu, więc ponownie zadzwoniła do męża, który znowu odmówił pomocy tłumacząc, że coś mu wypadło i wróci późno. Karolina wezwała taksówkę i wróciła z córką do biura. Na szczęście w jej gabinecie była kanapa, na której mogła położyć córkę. Miała teraz w pracy gorący okres, więc wcześniejsze wyjście nie wchodziło w grę. Wiedziała jednak, że jutro ktoś musi udać się z córką do lekarza, więc w ostateczności ona sama będzie musiała wziąć zwolnienie, jeśli mąż znowu zawiedzie. Zadzwoniła do niego, by zapytać, czy chociaż zawiezie je do domu czy znowu coś wymyśli, na co odpowiedział, że będzie za 20 minut.
20 minut później Karolina zobaczyła przez okno samochód męża. Ubrała siebie i dziecko po czym wyszły na zewnątrz. Ku jej zdziwieniu na miejscu pasażera siedziała Milena. Jak gdyby nigdy nic, wysiadła z uśmiechem na ustach, by się przywitać i wytłumaczyć, że to przez nią Tomek nie miał czasu. Okazało się, że pomagał jej przewieźć rzeczy, bo ponownie wprowadza się do miasta. Karolina była wściekła, że musiała trzymać chorą córkę w biurze i jeździć taksówkami, bo jej mąż wolał pomagać byłej w przeprowadzce. Tomek widział, że żona jest wściekła, więc by nie urządzać sceny, poprosił ją, aby wsiadła do samochodu.
Wtedy odezwała się Milena, prosząc Tomka, by zawiózł ją w jeszcze jedno miejsce, na co od razu się zgodził. Wściekła i zraniona Karolina powiedziała, że jest na to zbyt zmęczona i weźmie taksówkę. Gdy Tomek wrócił po kilku kolejnych godzinach do domu, nie zastał tam ani żony, ani córki. Zadzwonił zapytać, czy są u lekarza i czy przyjechać po nie. Karolina odpowiedziała, że nocuje u przyjaciółki, a później przeprowadza się do starego mieszkania.
– Jesteś wolny. Już nic nie stoi na przeszkodzie tobie i Milenie. – zakończyła rozmowę Karolina, jednocześnie kończąc swoje małżeństwo.


