Rodzina ignorowała mnie przez całe życie. Po otrzymaniu pewnego listu od notariusza, zacząłem dostawać od nich sporo zainteresowania.

Jestem zwykłym chłopakiem. Mam na imię Sławek, mam 26 lat. Jestem studentem Instytutu Historycznego na Uniwersytecie Warszawskim. W wolnym czasie pracuję. Wciąż mieszkam z rodzicami. Nie jestem jedynakiem, mam młodszą siostrę. Rodzice poświęcają jej więcej uwagi i rozpieszczają ją, ale ja nie chowam do nich urazy. Właściwie to, nie żywiłem urazy aż do pewnego momentu. Teraz wszystko się zmieniło. Nie znałem mojej babci ze strony matki, nawet moja mama praktycznie jej nie pamięta. Wychowywała ją macocha, dziadek rozwiódł się z babcią, gdy mama była jeszcze malutka. Nikt dokładnie nie wie, dlaczego się rozstali, ale stoi za tym jakaś mroczna historia. Po rozwodzie dziadek zerwał z nią wszelkie kontakty. Nasza rodzina nie jest biedna, ale żyjemy dość skromnie. Po ślubie mama i tata zamieszkali w mieszkaniu dziadka, a sam dziadek i jego żona przeprowadzili się na wieś. Moi rodzice zawsze ciężko pracowali, żeby zarobić na życie. Kiedy urodziła się moja siostra, dość długo nie potrafiłem zaakceptować nowej rzeczywistości. Ostatecznie jednak, zawsze dobrze się dogadywałyśmy. Razem było ciekawiej! Różnica między nami była odczuwalna od dzieciństwa. Wydaje mi się, że to przez jej imię – Maja. Maja, Majeczka, Majusia. Nie da się gniewać na kogoś z takim imieniem. Wszyscy mieliśmy do niej słabość. Majka nie musiała zmywać naczyń i sprzątać jeśli nie była w nastroju. Nigdy nie była skarcona za złe stopnie. Ja nie miałem takich przywilejów. Rodzice byli wobec mnie bardziej oschli i wymajający. Zawsze argumentowali to faktem, że jako starszy bart mam obowiązek dawać dobry przykład. W ten sposób nauczyłem się wielu pożytecznych prac w domu i ogrodzie. Jestem bardzo pracowitą osoba. Szkołę i studia ukończyłem z wyróżnieniem. Za to Maja… ledwo skończyła szkołę i poszła na jakiś kurs wizażu. Rodzice tłumaczyli, że jest po prostu kreatywna a oceny w szkole nie są dla niej ważne.

Miesiąc temu otrzymałem pismo od notariusza. Było w nim napisane, że jestem jedynym spadkobiercą majątku mojej babci. Okazało się, że zapisała mi swoje mieszkanie. Byłem zaskoczony, podobnie jak moi rodzice. Dlaczego zostawiła mi mieszkanie? Uznaliśmy, że odpowiedzi na pytania lepiej szukać na miejscu. Zapomniałem dodać, że mam narzeczoną, Ewę. Niedługo mamy się pobrać, mieszkanie spadło nam z nieba. Ewa była trochę podejrzliwa wobec tak nieoczekiwanego prezentu. Udaliśmy się razem na miejsce, aby ustalić szczegóły. Szybko wydano mi odpowiednie dokumenty i zaproszono do obejrzenia mieszkania. Było piękne! Kiedy wszedłem, od razu się zakochałem. Było bardzo przytulnie i przestronnie. Wróciliśmy do domu podekscytowani i szczęśliwi, cięgle rozmawialiśmy o naszej wspólnej przyszłości. Stan ten niestety nie trwał zbyt długo. Szybko przyszło mi się zmierzyć z zazdrosnymi krewnymi. Rodzice poinformowali mnie, że na naradzie rodzinnej zdecydowali, że mieszkanie w stolicy to dla mnie zbyt hojny prezent. Maja jest smutna, zła i uważa to, co się stało, za niesprawiedliwe. Poza tym, ona też potrzebuje mieszkania, bo pewnie niedługo wyjdzie za mąż! Te wszystkie słowa strasznie nie zraniły. Dusiłem w sobie te wszystkie zniewagi przez wiele lat, w końcu wybuchłem i powiedziałem im, co o nich myślę. Zawsze dbają o tylko o Majkę. Nikt nie troszczy się o moje uczucia! Zawsze stawiają jej dobro ponad moje. Nasza rozmowa przerodziła się w wielką kłótnię. Nie mogłem dłużej tego akceptować. Spakowałem swoje rzeczy i pojechałem do Ewy. Nie zamierzałem wynajmować mieszkania. Pierwszy raz w życiu chciałem zrobić coś dla siebie, a nie dla rodziny. Rodzice nie przestają do mnie wydzwaniać. Domagają się zmiany decyzji. Moja siostra mnie nienawidzi. Nawet mój dziadek przestał się ze mną kontaktować! Wspiera mnie tylko moja ukochana. Jestem kompletnie rozbity. Jak postąpić w takiej sytuacji?

Oceń artykuł
TwojaCena
Rodzina ignorowała mnie przez całe życie. Po otrzymaniu pewnego listu od notariusza, zacząłem dostawać od nich sporo zainteresowania.