Mój syn i synowa, tak rozpieścili swoją córkę, że Sara myśli, że jest księżniczką, a wszyscy dookoła są jej sługami. Niedługo kończy piewszą klasę, ale nadal nie potrafi liczyć.
W ogóle się nie zdziwiłam, kiedy to właśnie wnuczka spowodowała, że mój syn Wojtek, stracił panowanie nad sobą. Faktem jest, że kiedy się urodziła, wszyscy krewni mojej synowej uznali, że powinni jej pomóc w wychowaniu. Jej matka wprowadziła się do ich mieszkania, aby pomóc córce przy noworodku. Mieszkanie syna było już ciasne i jeszcze zamieszkała u niego teściowa.
Sara byłaby teraz innym dzieckiem, gdy od początku, odpowiednio zajęli się jej wychowaniem. Gdy tylko płakała, a potem tupała nogami, wszyscy spełniali jej życzenia i zachcianki.
W ten sposób, w wieku już trzech lat, dziewczynka zrozumiała, że może szantażować dorosłych swoim krzykiem. W domu panował wieczny bałagan i pusta lodówka. Oczywiście! Przecież księżniczka wymagała stałej opieki, więc synowa zajmowała się tylko córką.
Pewnego dnia, Wojtek miał dość tego całego zamieszania i postanowił po prostu wyjść z domu. Niedługo zakończyło się ich małżeństwo. Jednak nawet po rozwodzie, mój syn nadal wychowuje swoją córkę jak księżniczkę. Kupuje jej najdroższe ciuchy, kosmetyki, buty dobrej marki. Próbowałam mu uświadomić, że nikt porządny i dobry z niej nie wyrośnie, ale zawsze kończyło się kłótnią między nami.
Syn zarzuca mi brak miłości, lecz to nie ma nic wspólnego z uczuciem do wnuczki. Sara tak bardzo wczuła się w rolę księżniczki, że w ogóle nie myśli o szkole. Niedługo kończy pierwszą klasę i nie chce się uczyć. Nadal liczy na palcach, a nawet myli niektóre liczby. Nie interesuje ją elementarz, jak i wszystkie inne książki. Wszystkie moje próby, przekazania jej przydatnych informacji, spełzają na niczym. Nie posiada nawet tej prymitywnej wiedzy, jaką posiadają dzieci 4-5 letnie.
Rodzice wnuczki twierdzą, że mają sprawdzony, skuteczny sposób wychowania, gdzie ich córka sama decyduje co i jak ma robić. Ja jednak uważam, że dziecko powinno być skromniejsze i mieć przynajmniej podstawową kulturę w rozmowie z dorosłymi. Ostatnio postanowiłam rzadziej widywać się z Sarą, bo moje nerwy nie mogą znieść jej zachowania. Ona nie zna słów „przepraszam”, „proszę”, „dziękuję”. Niestety, nie mam żadnego wpływu na jej wychowanie.



