No powiedz sama, Halinko, z córką samotnie jeździć po świecie przecież strach dwie kobiety, języka nie znamy, a jakby coś się stało powiedziała przyszła teściowa i machnęła ręką. A z wami już weselej i bezpieczniej. Będziemy się trzymać blisko, nie daj Boże coś się wydarzy.
Oj, Hania nawet nie przeczuwała, jak blisko będą
No, przykro, co tu mówić westchnęła.
O wyjeździe na wakacje z Krzyśkiem, Wiktorią i Kacprem zaczęli snuć plany jeszcze pół roku temu.
Brat narzeczonego i jego żona towarzystwem byli idealnym: nie bali się wspólnego wypadu ani do knajpy, ani nawet na drugi koniec Polski, zainteresowania i wyobrażenia o dobrym odpoczynku mieli niemal identyczne.
W zeszłym roku dwa razy razem wyjeżdżali i zawsze wracali zadowoleni.
A teraz?
No cóż, przyszłej bratowej Hania nie miała za złe, że rozchorowała się akurat przed urlopem.
Rozczarować się jednak miała pełne prawo, prawda?
No i co teraz? Zostaje wam we dwójkę po tych ruinach się kręcić westchnął Kacper.
Brat Krzyśka też był niepocieszony, ale rozsądek nie pozwalał mu zostawić chorującej żony i jechać się bawić. I raczej nikt by nie wymagał od niego takich poświęceń przynajmniej na poważnie.
Szkoda tylko złotówek za wakacje w tym momencie nie da się już odzyskać całej kwoty. I żal tych planów.
Krzysiu, Haniu, mam genialny pomysł przyszła wieczorem matka Krzyśka i Kacpra.
Jej wizyty zdarzały się często, bo Krzysiek miał z mamą bardzo bliską więź.
A Jolanta Sosnowska, choć potrafiła czasem zamieszać niczym typowa polska teściowa, na ogół człowiekiem była nawet całkiem przyjemnym.
Czasem jak to matki próbowała Hanię uczyć, jak prowadzić dom, ale akurat taka teściowa, z tego co opowiadały koleżanki, to i tak rarytas.
W końcu odwiedzała ich może i często (z cztery razy w tygodniu), ale swoje nauki życia ograniczała do minimum. A niektóre jej rady okazały się potem nawet praktyczne, więc nie można było Jolancie wpisywać tego w przyszłe zło.
Dlatego Hania całkiem życzliwie podeszła do propozycji wspólnego wyjazdu.
Jolanta zaoferowała, że zabierze młodszą córkę, Malwinę, odkupi wycieczkę od Kacpra i Wiktorii, no i razem z Krzyśkiem i przyszłą synową pojedzie do Grecji (bo modne jest teraz, żeby kości rozgrzać i przy okazji zobaczyć, jak feta smakuje na miejscu).
Samej z córką jechać się boję, dziewczyny, języka po grecku nie znamy, coś się stanie W kupie raźniej powtórzyła.
Hania nawet sobie nie wyobrażała, jak bardzo raźniej
Gdyby wiedziała, toby się nie pisała na rodzinne wczasy.
Chociaż Z drugiej strony, może to dobrze, że zobaczyła prawdziwe oblicze przyszłych krewnych i narzeczonego PRZED ślubem, a nie po, gdyby trzeba było się rozwodzić i papiery załatwiać. Prawie że wyszła z tego bez szwanku.
Decyzję skwitowały koleżanki tekstem, że Hania chyba nie wie, co robi.
Z teściową na wczasy? Chyba was pogięło!
Będzie cię uczyć życia, każe syna wokół siebie nosić, jeszcze córkę Malwinę zleci ci animować. Dramat w dwóch aktach, już to widzę!
Hania oponowała: Malwina jest dorosła, dziewiętnaście lat, nie potrzebuje niańki z rodziny. W ogóle to ze sobą na co dzień nie rozmawiają, co najwyżej cześć przy stole. Więc o jakim wielkim życiu towarzyskim tu mowa?
A Jolanta? Wiadomo, trzeba będzie dostosować plan do obecności dorosłej kobiety, ale ile to potrwa? Dwa tygodnie, na krzyż! Może nawet się czegoś ciekawego dowie. Potem jak źle pójdzie zawsze można grzecznie odmówić kolejnych wspólnych wakacji.
W końcu nie wypada krytykować zanim się nie spróbuje, prawda? Tak Hanię uczyła mama. A koleżanki Jolanty nie znają sądzą po własnych teściach, które to i jędze, i harpie, totalne przegięcie.
W dodatku jeszcze niedawno marudziły, że Hania to szczęściara, że ma taką sympatyczną przyszłą teściową. A teraz doradzają, by uciekać, póki czas. Logiki ani widu, ani słychu.
A jak odmówić, skoro teściowa cała w skowronkach, Krzysiek zadowolony, że mamę do Grecji weźmie?
Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się już w samolocie.
Malwina zajęła miejsce przy oknie nikomu to nie przeszkadzało. Hania, która na delegacje latywała częściej niż na zakupy do Biedronki, traktowała okno jak gadżet nudny jak kotlet z wczoraj. Krzyśka widok nie rajcował w ogóle wolał filmy z pokładowego kina.
Tymczasem Hania zawsze wybierała miejsce od przejścia, żeby spokojnie przejść się choćby do łazienki bez wdrapywania się po cudzych kolanach.
Jolanta siedziała naprzeciw, wyglądała na zdenerwowaną, a gdy samolot wpadł w turbulencje, ledwie powstrzymywała łzy.
I nie, Hania nie mogła jej odmówić, gdy poprosiła, by się zamienić chciała być bliżej syna, żeby się uspokoić.
Problem w tym, że gdy straszne trzęsienie nieba przeszło, nikt już jej miejsca Hani nie zwrócił.
Wręcz przeciwnie: Jolanta patrzyła razem z Krzyśkiem w jeden ekran, a potem zasnęła z głową na jego ramieniu.
Nie denerwuj się, Haniu, pewnie gdybyś sama przeżyła taki stres, też byś nie miała głowy do wymiany miejsc pocieszała się w myślach.
Tylko ten wewnętrzny głos szeptał, że dziwnym trafem teściowa obudziła się idealnie w chwili, gdy załoga zaczęła roznosić jedzenie.
W dodatku Jolanta mogła się zamienić z Malwiną, bo dziewczyna już dawno zwinęła żaluzję i oglądała film tak jak Krzysiek.
Na widok tej sielanki rodzinnej Hania z każdą chwilą czuła, jak wzbiera w niej irytacja. I ta irytacja tylko rosła na lotnisku.
Krzysiek nie spojrzał nawet na Hanię od razu pognał pomagać mamie: bagaże, woda z automatu, wszystko.
Wyszło na to, że przyszła żona jest tu kompletnie zbędna człowiek-widmo, do którego się nie mówi nawet dzień dobry.
Haniu, czemu się tak złościsz? Nie jesteś przecież trzecim kołem u wozu, nie przesadzaj. Mama pierwszy raz w obcym kraju, wiesz, jak się boi latania
To po co w ogóle z nami leciała? zapytała w myślach, ale powstrzymała język.
A głos tej dziewczyny, którą mama całe życie uczyła: ustąp starszym, pomóż słabszym, myśl o innych, odzywał się właśnie teraz: Haniu, jesteś zdrową młodą kobietą, nie trzeba wokół ciebie skakać.
Ale mama narzeczonego faktycznie przeżyła stres, warto by współczuć i Krzysiek się nią zajął. Hania nic nie straciła na tym, że parę razy zapytał, czy mamie wygodnie, czy czegoś nie potrzebuje i zaniósł jej bagaż.
Dziewczyna jeszcze nie wiedziała, że to był dopiero początek kłopotów.
Bo już kolejnego wieczoru Jolanta Sosnowska niemal z fanfarami wprowadziła się do ich pokoju…




