Rodzice w Polsce zawsze martwią się o swoje dzieci. Bywa jednak, że czują rozczarowanie dorosłym już potomstwem. Jakie są dorosłe córki w tej chwili?
Opowieść matki.
Barbara wychowała troje dzieci. Wszyscy są już dorośli, prowadzą swoje życie. Najstarszy syn, Piotr, mieszka i pracuje w Niemczech. Od czasu do czasu, szczególnie w wakacje, przysyła rodzinie zdjęcia oraz pocztówki z Kolonii czy Monachium. Barbara z sentymentem przechowuje je w swoim albumie i lubi do nich wracać, zwłaszcza gdy czuje tęsknotę.
Synku, bardzo za tobą tęsknimy. Może mógłbyś nas odwiedzić w tym roku? pisze w liście. Chciałabym poznać wnuki i porozmawiać z twoją żoną.
Jej średnia córka, Genowefa, jest żoną oficera Wojska Polskiego. Często przenoszą się z miasta do miasta raz Gdynia, raz Rzeszów. Mają małą córeczkę. Czasem wpadają całą rodziną na krótkie odwiedziny. Mąż Barbary, Dawid, bardzo szanuje swojego zięcia, bo cieszy się, że Genowefa trafiła na uczciwego i opiekuńczego mężczyznę.
Najmłodsza córka, Dobrosława, nie ułożyła sobie życia rodzinnego. Była kiedyś mężatką, ma syna, ale jej mąż, Marek, zostawił ją. Posłuchała wtedy rady matki, żeby wyjechać z rodzinnej wioski do większego miasta w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Przeniosła się do Łodzi, znalazła pracę jako szwaczka w dużej szwalni i zabrała ze sobą syna Adama.
Barbara postanawia odwiedzić Dobrosławę.
Dasz sobie radę sam przez tydzień? pyta męża sięgając po walizkę. Chciałabym zobaczyć, jak żyje Dobrosława, pogadać z nimi.
Dawid odprowadza ją na dworzec w Warszawie. Barbara ciągnie ze sobą ciężką torbę, ale chce sprawić córce niespodziankę. Kilka godzin spędza w pociągu drugiej klasy, licząc każdą minutę do spotkania. Minęły już ponad trzy lata, odkąd widziały się z Dobrosławą.
Gdy wysiada na dworcu Fabrycznym w Łodzi, dzwoni do córki.
Mamo, czemu nie zadzwoniłaś wcześniej? słyszy. Jestem jeszcze w pracy, mogę cię odebrać dopiero po siedemnastej.
Chciałam cię zaskoczyć! wyjaśnia Barbara, nieco skruszona.
Jesteś pewna, że dasz radę poczekać tyle czasu?
Poradzę sobie, nie martw się odpowiada.
Barbara nie chce czekać i postanawia dotrzeć do córki sama.
W drzwiach do mieszkania napotyka wnuka Adama wysoki, już dorosły, bardzo przypomina Dawida z dawnych lat.
Witaj, chłopcze! Barbara ściska wnuka z całych sił.
Babciu, już wystarczy wymiguje się Adam nieco zawstydzony.
Dlaczego tak późno przyjechałaś? pyta Dobrosława, zmęczonym głosem wchodząc do przedpokoju, zdejmując płaszcz.
Musiałam posprzątać i przygotować coś do jedzenia, zanim wrócisz. Zwolniłam się dziś wcześniej z pracy i ugotowałam dla ciebie barszcz i usmażyłam kotlety mielone komentuje z rezygnacją.
Telefon Barbary dzwoni, Dawid chce się dowiedzieć, czy żona dotarła bezpiecznie. Barbara uspokaja go: Już jestem u Dobrosławy, właśnie siadamy do kolacji, wszystko w porządku.
Przy stole Dobrosława stawia talerze z barszczem.
Chcesz jednego kotleta czy dwa? pyta matki.
Barbara czuje ogromny głód i zmęczenie po podróży. Najchętniej zjadłaby nawet trzy, ale grzecznie odpowiada:
Połóż na stole, potem sama się poczęstuję.
Na środku stołu ląduje talerz z pięcioma kotletami. To cały posiłek na uroczystą kolację z matką. Barbara myśli, że może córka ma akurat trudniejszą sytuację finansową i decyduje, że na pewno jej pomoże. W trakcie obiadu Dobrosława od razu pyta:
Mamo, kiedy wracasz do domu?
Kobiecie robi się przykro i niemal urażona odpowiada:
Jeśli ci przeszkadzam, mogę pojechać nawet jutro.
Cały następny dzień Barbara spędza sama, w pustym mieszkaniu. Wieczorami każdy domownik zamyka się w swoim pokoju. Adam wychodzi do sąsiadów, a Dobrosława spotyka się z koleżankami. Barbara po prostu siedzi sama.
Nudzi się coraz bardziej i zaczyna rozumieć, że jest tu zbędna. Gdy pakując się słyszy rozmowę wnuka z córką:
Mamo, kiedy przyjedzie wujek Piotr? Obiecał, że pójdziemy razem na mecz Legii.
Jak babcia wróci do Warszawy rzuca szybko Dobrosława.
Barbara w pośpiechu zaczyna się pakować i bez słowa wychodzi z mieszkania. Na dworcu w Warszawie czeka na nią stęskniony Dawid, szczęśliwy, że żona wraca do domu. Okazuje się, że całe ciepło i troska, które przez lata dawała dzieciom, dziś już nie są im potrzebne.




